9.8 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Od subkultury do Stowarzyszenia

„Nie można nakazać wiatrowi, aby przestał wiać, ale można budować wiatraki”…

            Ten cytat przyświecał twórcom projektu „Młodość ze sztuką” od samego początku czyli od 2005 roku. Zaczęliśmy od planów, lęków, dyskusji, kompromisów… przecież od teorii do praktyki daleka droga…

Warto tu zaznaczyć, że twórcy zetknęli się z dużymi problemami związanymi z akceptacją środowiska hiphopowego, które nie było przekonane co do choćby możliwości współpracy.

Stereotypy, które dość mocno zakorzenione są w naszym społeczeństwie określają to środowisko jako chuliganów, ćpunów, alkoholików, ludzi bez wartości – potencjalnych przestępców. Trudno się więc dziwić, że ci młodzi ludzie dość sceptycznie zareagowali na propozycję wspólnej pracy.

            Z przykrością musimy stwierdzić, że stereotypowo potraktowani zostali również twórcy projektu. Ku naszemu zaskoczeniu (a mamy się za osoby otwarte, które bardzo trudno wprowadzić w taki stan) okazało się, że pracując z „taką” młodzieżą, powinniśmy przedstawiać takie same wartości czy wręcz ich brak, legitymować się przeszłością, ba, teraźniejszością ćpuna, alkoholika, chuligana…

W czasie spotkań z młodzieżą w przemyskich lokalach, zdarzało się, że nie byliśmy obsługiwani.

             Inicjatywy przez nas podjęte, które wcześniej nie były realizowane w mieście, spotkały się z dużym niezrozumieniem i krytyką w niektórych środowiskach. W ten sposób otrzymaliśmy namacalny dowód na to, że słowa typu: otwartość, wyrozumiałość, tolerancja to dla wielu tylko slogany. Przez ten czas nie poddaliśmy się jednak żadnym presjom i trudnościom, tak naprawdę stały się one kolejnym motywem do dalszych działań.

Po zmierzeniu się z taką rzeczywistością i zaakceptowaniu jej twierdzimy, że warto było rozpocząć ten projekt.

            Przez trzy lata staraliśmy się doceniać choćby najmniejsze osiągnięcia młodzieży, nauczyliśmy się szanować każdego człowieka, jego pomysły i działania.

Doskonale wiemy, że chcieć znaczy móc. Mimo, że pokonanie jednych „schodów” pociąga za sobą kolejne, mimo, że śmiech przeplata się ze łzami w oczach, nie zamierzamy zejść z drogi, którą obraliśmy. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta - wszyscy razem i każdy z osobna realizujemy swoje pasje, kochamy to co robimy. Rezygnacja byłaby jednoznaczna z poddaniem się, a to jest niezgodne z naszą naturą. Poza tym nie zgadzamy się ze stereotypowym traktowaniem innych, jesteśmy przekonani, że wszyscy zasługują na szansę,  a zmiany nie oznaczają czegoś złego – nie trzeba się ich bać. Dowód? Wystarczyło 36 miesięcy, żeby grupa ludzi uznana za margines społeczeństwa dojrzała do odpowiedzialnego założenia stowarzyszenia, tym samym  biorąc swój los we własne ręce, nie czekając na to, co przyniesie kolejny dzień.

            Jeśli teraz czytając to komuś przychodzą do głowy myśli typu: „też mi wyczyn”, „to, aż 36 miesięcy”, zdecydowanie powinien wrócić do początku tego tekstu i tym razem spróbować go zrozumieć.

            Co się zmieniło? Z pewnością zaczynamy rozwijać skrzydła w pełnym tego słowa znaczeniu, jest w nas dużo więcej nadziei, wiary, determinacji i pewności, a łączące nas relacje coraz głębsze i cieplejsze.

Przepełnia nas duma i satysfakcja z osiągnięć naszych i współpracującej z nami młodzieży.

            W tym miejscu pragniemy powiedzieć im: dziękujemy za to, że jesteście!

            Te słowa należą się również wszystkim, którzy mimo przeciwności wspierają nas i przez całe trzy lata byli z nami.  

Jednocześnie dziękując za obdarzenie nas zaufaniem pragniemy zaznaczyć, że nasze dalsze działania będą prowadzone nadal według założonych celów.

 

Zarząd Stowarzyszenia „Młodość ze sztuką”