-1 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Pamiętny listopad

aut. Marcin Duma, „Nasz Przemyśl”, październik 2012 (Nr 97)

W następstwie I wojny światowej upadły trzy największe mocarstwa europejskie: Rosja, Austro-Węgry oraz Niemcy. Przez kilka stuleci broniły one ustalonego przez siebie ładu na terenie Europy. Ich upadek otwierał drogę do odrodzenia się wielu państw w tym  Polski. Kilka pokoleń Polaków walczyło i pracowało na rzecz niepodległej ojczyzny, za taką postawą naszych rodaków przemawiały trzy pozytywne czynniki. Po pierwsze –  powszechna wiara w szansę odbudowy wolnej Polski, po drugie – uznanie prawa Polski do niepodległości przez zwycięskie mocarstwa i przyznanie jej miejsca sojusznika a po trzecie – że w odpowiedniej chwili stworzona zostanie suwerenna polska władza i odrodzi się Wojsko Polskie. Mimo tych sprzyjających czynników i wiary  w nadchodzącą wolność, droga do niej miała być jeszcze długa i krwawa, szczególnie na terenach południowo-wschodnich Rzeczypospolitej.

W ostatnich dniach października 1918 roku zarówno Polacy jak i Ukraińcy czynili zbrojne przygotowania do przejęcia władzy w Przemyślu i Lwowie. Sytuacja z dnia na dzień stawała się napięta. Więcej na temat tego co działo się wtedy  na ulicach obu miast  zachowało się w relacji Adama Stodora nauczyciela, mieszkańca Lwowa, który na przełomie października i listopada planował przyjazd do Przemyśla w celu odwiedzenia   rodziców. Jak opisywał, 31 października 1918 roku był chłodny i deszczowy. We Lwowie wiele tramwajów tego dnia nie kursowało, co sprawiało utrudnienie, aby dostać się na dworzec kolejowy. Pociąg relacji Lwów – Przemyśl

„...o wagonach nielitościwie brudnych, wlókł się powoli, przystawał nieraz godzinami na stacyach, jakby i on uległ zarazie anarchii i njeporządku, coraz bardziej wnikających w ustrój państwowy Austryj. Dopiero około południa dowlokłem się do Przemyśla. Tu znów przeraźliwa słota tak, że po raz drugi przemokłem do nitki, zanim na piechtę dostałem się do „dworku Jagiełły” moich rodziców, położonego na Zasaniu przy ulicy Popielów”.

 

Zdjęcie 1 –  „Orlęta Przemyskie” – uczniowie II Gimnazjum w Przemyślu,
                      fot. z  arch. M. Dumy.

W ocenie autora sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę, już rankiem 1 listopada u wejść do koszar wojskowych (obecnie ulica 29. Listopada) gromadzili się mieszkańcy Przemyśla.  Bacznie obserwowali  wychodzących z nich pojedynczo uzbrojonych żołnierzy, którzy kierowali się w stronę mostu na Sanie, a następnie  dworca kolejowego. Tam też zmierzali swobodnie z różnych stron miasta niezatrzymywani przez  nikogo jeńcy rosyjscy

„...widok tego wszystkiego uświadamiał, że Austrya, jako państwo naraz istnieć przestała, że rozpoczął się nagle, tak usilnie przygotowywany przez półidyotycznych jej polityków, zupełny rozkład jej państwowości”.

Wejścia na most pilnowały warty, składające się z uczniów i ludności cywilnej, uzbrojonej w  karabiny. Wśród nich, jak podkreśla Stodor, obecni byli żołnierze austriaccy z biało- czerwonymi kokardkami przypiętymi do czapek.

„Widok ten sprawił na mnie niezwykłe silne,
a zarazem nad wyraz miłe wrażenie. A więc nasi w chwili tak ważnej nie zaniedbali obowiązku, lecz z miejsca chwycili władzę w swe ręce”.

Zdjęcie 2 –  Kondukt pogrzebowy poległych w walkach o Przemyśl w 1918 roku,
                    fot. z  arch. M. Dumy.

W samym mieście coraz częściej można było spotkać polskie patrole wojskowe. Zadaniem ich było utrzymanie porządku,  zabezpieczenie oraz obsadzenie budynków wojskowych i państwowych znajdujących się na terenie Przemyśla.. Według relacji, zwiększony ruch panował w okolicy dworca kolejowego. Patrole polskie zatrzymywały zdemobilizowanych żołnierzy zaborczych armii, odbierano im broń oraz konfiskowano rzeczy zrabowane przez nich w ostatniej chwili. Po dokładnej rewizji wypuszczano takie osoby na peron, który był pilnowany przez wojsko tak jak znajdujące się obok magazyny i warsztaty kolejowe. Tego dnia do Przemyśla o świcie dotarł pociąg ze Lwowa, którego załoga poinformowała, że miasto zostało zajęte przez Ukraińców i toczą się w nim walki.

W przepełnione szczerą radością serce moje uderzył nagle grom. Na dworcu dowiedziałem się, że pociąg do Lwowa wcale nie odchodzi i nie wiadomo kiedy to nastąpić będzie mogło,....Po radości nastąpił smutek, dojmujący wstyd i oburzenie.”  

Pierwszy pociąg z Przemyśla do Lwowa odjechał 2 listopada. W dalszej części swoich wspomnień autor podaje, iż skład mógł pomieścić czterdziestu ludzi. W wagonach było tłoczno z powodu licznie wracających do domów żołnierzy i jeńców wojennych. Tym, którym nie udało się znaleźć miejsca  w   wagonie pozostawał dach.

„...tak, że cały pociąg sprawiał wrażenie jakiegoś niepomiernie długiego, ruchliwego a rozkrzyczanego, najeżonego tysiącem głów ludzkich płaza, węża czy potwora o ćwierć kilometrowym cielisku. Rozglądnowszy się w ciemnościach. ...Wszystkie narodowości, mowy, wyznania, mundury, szarże znalazłem tu zmieszane w niebywałym, rozwrzeszczanym chaosie. Nikt jadącym nie był w stanie określić czasu odjazdu pociągu, ani jak daleko zajedzie, biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację we Lwowie. „ W samym kąciku wagonu, siedzącego na jakiejś walizce spostrzegłem dyrektora gimnazyalnego ze Lwowa, radcę Dropiowskiego, powracającego w ten arcymiły sposób z rodziną swą z Galicyi zachodniej do Lwowa. Jakiś feldfebel austryacki, przynajmniej tysiąc razy zapytał mnie: Jak pan myśli, dokąd ten zug zajedzie?.”

Zdjęcie 3 –  Grobowiec „Orląt Przemyskich” na Cmentarzu Głównym w Przemyślu, 
                     fot. z  arch. M. Dumy.

Z zachowanych źródeł historycznych wynika, że  w tym dniu  obowiązywało już zawarte 1 listopada w Przemyślu porozumienie polsko – ukraińskie, które miało na celu utrzymanie porządku w mieście, a władzę sprawowała powołana komisja, w skład   której weszli Polacy i Ukraińcy. Obie strony traktowały jednak tę umowę jako czas na przygotowanie się do ostatecznego rozstrzygnięcia. Wzmacniano siły, w szeregi polskich oddziałów ochotniczych przyjmowano zgłaszającą się młodzież szkolną, harcerzy. Strona ukraińska mobilizowała swoich mieszkańców z okolicznych wsi. Przez cały czas do Przemyśla docierały informacje o walkach toczących się we Lwowie, wzrastały nastroje patriotyczne, przygotowywano się do przejęcia władzy w mieście. W tak napiętej atmosferze upłynął 2 listopada 1918 roku w Przemyślu, były to ostatnie chwile  pokoju. Jak podaje autor, pociąg udający się do Lwowa ostatecznie otrzymał pozwolenie i żółwim tempem ruszył w kierunku Medyki. Po półgodzinnej jeździe  rozległy się krzyki żołnierzy jadących w wagonach,

”...Zamykać, zamykać! Karabin maszynowy! Zaczęto zasuwać drzwi towarowego wagonu. Wśród wrzasku: kłaść się, przeważna część obecnych (głównie żołnierze) padła plackiem na podłogę wagonu, pociąg począł gwizdać przeraźliwie, a następnie szybciej jechać, po dobrej chwili odważono się nieco odsunąć zapory wagonu i dopuścić nieco światła do wnętrza. Dowiedzieliśmy się niebawem, że „ukraińcy” jak zwykle kulturalni, ostrzeliwali pociąg z karabinów maszynowych. Skutkiem tego zabito w wagonie tuż przed nami trzech jadących, kilku zraniono, a wielu żołnierzy pokaleczyło się, zeskakując w czasie strzelaniny z dachów wagonów, na których się byli umieścili”.  Stodor wspomina, że pociąg jeszcze kilkakrotnie został ostrzelany, a swój bieg zakończył wieczorem w miejscowości Zimna Woda. Wobec takiej sytuacji część  podróżnych postanowiła przeczekać do rana, a na drugi dzień starać się przedostać do Lwowa. „Zniecierpliwiony i bardzo zaniepokojony co się dzieje z rodziną moją we Lwowie przyłączyłem się do kilku bardziej zdecydowanych konduktorów kolejowych, którzy postanowili spróbować szczęścia i mimo nocy dostać się do domu. Najpierw przy świetle konduktorskich latarek torem, a następnie zgasiwszy światła, wśród egipskich ciemności, wertepami i rowami, pełnymi błota i lepkiej rozmokłej gliny, kilkakrotnie ostrzeliwani od strony dworca przez „herojów” z karabinów maszynowych, po sześciogodzinnej, dantejskiej iście wędrówce, zabłoceni  i przemoczeni od stóp do głowy, dotarliśmy wreszcie do grodzkiej rogatki, a stąd kołując najmniej uczęszczanymi uliczkami, chyłkiem dotarliśmy do Sokoła II przy ulicy Szeptyckiej. Tutaj też zatrzymała nas pierwsza patrol. Była to patrol polska. Dwaj studenci drugiej szkoły realnej, a zarazem uczniowie moi. Na szczęście ta część Lwowa była  w ręku polskim, to też niebawem dzwoniłem niecierpliwie późną nocą, do bramy kamienicy w której mieszkam, przy ulicy Modrzejewskiej.

Zdjęcie 4 –  Uroczyste odsłonięcie pomnika „Orląt Przemyskich” 11 listopada 1938 roku,    
                     fot. z  arch. M. Dumy.

Zachowane dokumenty potwierdzają, że Ukraińcy, uprzedzając  stronę polską zajęli początkiem listopada większość gmachów publicznych w mieście w tym dworzec kolejowy.  W odpowiedzi na takie działania , Polacy  zorganizowali dwa punkty oporu. Pierwszy w szkole imienia Henryka Sienkiewicza, w której znajdował się batalion kadrowy Wojska Polskiego pod dwództwem kapitana Zdzisława Trześniowskiego oraz drugi w Domu Akademickim z grupą żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej. Oba te punkty podjęły akcję obronną.

   Najtragiczniejszy czas dla mieszkańców  Przemyśla i Lwowa dopiero nadchodził. Adam Stodor szczęśliwie dotarł do  rodzinnego domu i  najbliższych. Swoje wspomnienia kończył słowami

„Równocześnie byłem mimo zmęczenia i arcymiłych trudów powrotnej drogi, niezmiernie zadowolony, że jednakże dotarłem do swoich, jak to sobie postanowiłem.” 

Wielu innym osobom jednak się nie udało. Toczące się walki pociągały za sobą straty obu stron w zabitych i rannych. W obronie miast ginęli nie tylko żołnierze, osoby cywilne ale także młodzież szkolna, którą na wzór Lwowa nazwano w Przemyślu „Orlętami”. Pamięć o poległych w obronie  odradzającego się państwa polskiego w latach 1918 – 1920, uczczono w Przemyślu odsłonięciem pomnika „Orląt Przemyskich” w dniu 11 listopada 1938 roku. Najmłodsi obrońcy miasta spoczęli we wspólnym grobowcu na Cmentarzu Głównym. Tego roku w listopadzie mijają dziewięćdziesiąt cztery lata od tych tragicznych wydarzeń poświęconym wszystkim, którzy na zawsze odeszli. Nie zapominajmy o bohaterach tamtych dni.

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 10-11-2022 15:31
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 10-11-2022 15:31