9 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Odszedł Adam Zagajewski… Wspomnienia z XX Przemyskiego Festiwalu Poezji „Ogrody Poetów” - Przemyśl, wrzesień 2020

Odchodzą wielcy tego świata. Nie tak dawno żegnaliśmy Wojtka Pszoniaka a już kolejne pożegnanie i kolejna śmierć, z którą niełatwo się pogodzić. Odszedł Adam Zagajewski – jeden z najwybitniejszych polskich poetów, prywatnie przyjaciel, jeszcze z dzieciństwa i z podwórka w Gliwicach, Wojciecha Pszoniaka.

 

Adam Zagajewski podczas  XX Przemyskiego Festiwalu Poezji Ogrody Poetów


Trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, że we wrześniu 2020 Poeta był z nami na Przemyskim Festiwalu Poezji w Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK. Miałam zaszczyt prowadzić, wspólnie z Jerzy Kisielewski, jego wieczór autorski. Nikt z nas wówczas nie przypuszczał, że będzie to ostatnie spotkanie z Poetą i jego ostatni publiczny występ. Nie było słów zbędnych tego wieczoru, tak jak nie ma ich w poezji Adama Zagajewskiego i jak nie ma ich w osobistym i szczerym wierszu „O matce”, który artysta wtedy dla nas specjalnie przeczytał. Teraz wiem, jak trafny był to wybór i jak odważny. Odwagi trzeba, aby przyznać się do własnej niemocy wobec śmierci bliskich, do bezradności i braku słów, do tego, że w najważniejszych momentach nie umiemy i nie możemy nic powiedzieć.

 

film ze źródła zewnętrznego - brak napisów

Adam Zagajewski powiedział nam bardzo wiele.

Wielka strata dla polskiej i światowej kultury, dla nas wszystkich.

O mojej matce nie umiałbym nic powiedzieć
jak powtarzała, będziesz kiedyś żałował,
gdy mnie już nie będzie, i jak nie wierzyłem
ani w „już”, ani w „nie będzie”,
jak lubiłem patrzeć, kiedy czytała modną powieść
zaglądając od razu do ostatniego rozdziału,
jak w kuchni – uważając, że to nie jest
dla niej odpowiednie miejsce – przyrządza niedzielną kawę
albo – jeszcze gorzej – filety z dorsza,
jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,
robiąc tę minę, która skutecznie chroniła ją
przed zobaczeniem siebie naprawdę – co, zdaję się,
odziedziczyłem po niej – jak i kilka innych słabości,
jak potem swobodnie rozprawia o rzeczach, które nie były jej forte,
jak ja jej niemądrze dokuczałem – tak jak wtedy, kiedy ona
porównała siebie do Beethovena głuchnącego,
a ja powiedziałem okrutnie – Ale wiesz, on miał talent…

jak wszystko mi wybaczała
jak ja to pamiętam
jak leciałem z Huston na jej pogrzeb
jak nic nie umiałem powiedzieć
i wciąż nie umiem

 

 

 

tekst: Elżbieta Szymańska

zdjęcia: PCKiN Zamek

źródło: PCKiN Zamek

Opublikował: Agata Czereba | Data publikacji: 26-03-2021 09:33
Modyfikował: Agata Czereba | Data modyfikacji: 26-03-2021 10:45