6 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Nic nie może przecież wiecznie trwać, czyli Twierdza Przemyśl zdobyta. Po dwóch latach…

8 grudnia 2018 roku - w tym dniu przemyscy Gladiatorzy ponieśli porażkę w meczu ligowym z SPR Tarnów. Od tej pory triumfowali w piętnastu kolejnych meczach ligowych, rozgrywanych w Twierdzy Przemyśl.

 

 
Wspaniała passa została przerwana w minioną sobotę (10 bm.). Pogromcą ORLEN Upstream SRS Przemyśl, okazał się nie byle kto, bo jeden z głównych pretendentów do końcowego sukcesu - zespół MKS Padwa Zamość.

 

Orlen Upstream SRS Przemyśl (4).jpeg


Sobotni mecz był inny niż wszystkie. Po pierwsze - z powodu panującej epidemii odbył się bez udziału niezastąpionych, przemyskich kibiców. Po drugie - wśród gospodarzy zabrakło z powodu choroby, będącego od dłuższego czasu w wybornej formie Mateusza Nowaka. W  meczu nie mogli zagrać także Paweł Kubik i Kamil Guzdek.


Mateusz Kroczek, Tomasz Kulka, Paweł Sar oraz Paweł Stołowski w związku z kontuzjami byli w ostatnim tygodniu bardziej „gośćmi” na treningach, niż ich pełnowartościowymi uczestnikami. Jednak nawet to wszystko, nie może tłumaczyć postawy naszych szczypiornistów. Przynajmniej w pierwszej części spotkania, po której już tylko najwięksi optymiści mogli liczyć na końcowy sukces.

 

Orlen Upstream SRS Przemyśl (2).jpeg


14-22 po trzydziestu pierwszych minutach. Taki wynik to prawdziwy nokaut i praktycznie koniec marzeń o zwycięstwie z rywalem z najwyższej, ligowej półki. Bierna postawa w obronie, szarpana gra w ofensywie, brak pomysłu na składne akcje - tak można krótko, ale dobitnie scharakteryzować grę przemyskich szczypiornistów. Goście z Zamościa poczuli przysłowiową krew i uwierzyli, że to jest ten dzień, w którym mogą po raz pierwszy pokonać zespół z Twierdzy Przemyśl. Konsekwentnie więc realizowali swoje założenia taktyczne w drugiej połowie meczu. Gra - co prawda - wyrównała się i ORLEN Upstream SRS Przemyśl zdołał na 8 minut przed końcem meczu zniwelować przewagę gości do 4 bramek, ale to było wszystko, na co pozwolili zawodnicy Padwy. W samej końcówce meczu podkręcili tempo i wykorzystując błędy zawodników z Przemyśla dołożyli jeszcze kilka bramek.

 
34-41 - to końcowy rezultat, który jest jak najbardziej sprawiedliwy i odzwierciedla przebieg wydarzeń na parkiecie.

 

Orlen Upstream SRS Przemyśl (6).jpeg


Tuż po zakończonym meczu, trener ORLEN Upstream SRS Przemyśl - Michał Kubisztal, zapowiedział, że czeka go poważna rozmowa z zespołem. Liczymy na to, że przyniesie ona oczekiwany efekt i w najbliższym meczu w Sandomierzu zobaczymy odmienioną drużynę.
O wyniku potyczki z MKS Padwa Zamość należy zapomnieć, natomiast nie można zapomnieć o tym co przyczyniło się do niego i szybko wyciągnąć wnioski.

 

 

Orlen Upstream SRS Przemyśl (1).jpeg

publikacja: Agata Czereba

zdjęcia: ORLEN Upstream SRS Przemyśl

 

Opublikował: Agata Czereba | Data publikacji: 13-10-2020 14:53