6 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Dowódca Orląt Lwowskich - brygadier Czesław Mączyński

aut. Lucjan Fac, „Nasz Przemyśl”, listopad 2011 (Nr 86)

Chlubną, zaszczytną miał kartę w dziejach niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej. Czy w czasie wojen kozackich, kiedy nieprzejrzane tłumy czerni kozackiej i tatarskiej waliły utartymi szlaki, by zmóc go, czy w czasie wszystkich wojen tureckich i zagonów tatarskich, czy wreszcie w czasie szalejących po ziemiach polskich zawieruch i potopów szwedzkich, zawsze podnosił dumnie na blanki swoje sztandar Rzeczypospolitej, zawsze chrobry i nieugięty gotował się do jego obrony, lub walczył w długiej, bohaterskiej obronie — choć zdawało się — wszystko stracone. Wiary jego ni chęci obrony nic i nigdy zachwiać nie potrafiło. Ni masy wroga, ni okrucieństwa jego, nie liczące się z żadnemi wzglądami ludzkości, a topiące w morzu krwi —nawet bratniej —wszelki opór, ni wreszcie przedzierające się przez tłumy miejskie w popłochowym odwrocie resztki wojsk regularnych Rzeczypospolitej1.

Autor tych pięknych słów, których mogłoby sobie życzyć każde miasto leży pochowany na cmentarzu Obrońców Lwowa przy skrzyżowaniu dwóch głównych alei, u stóp katakumb, mając po swojej lewej stronie „Zadwórzan”- bohaterów obrony Lwowa z roku 1920. Urodzony w Kaszycach gm. Orły, absolwent Gimnazjum w Jarosławiu (obecnie I LO im. M. Kopernika), nauczyciel I Gimnazjum w Przemyślu ( I LO im. J. Słowackiego), oficer, artylerzysta, uczestnik walk I wojny światowej, dowódca obrony Lwowa w 1918 i jego obrońca w 1920 r. poseł na sejm I kadencji, działacz narodowy. Dziwnym zbiegiem okoliczności ten świetnie zapowiadający się w 1914 r. nauczyciel przemyskiego gimnazjum, w listopadzie 1918 r. stanął na czele obrony Lwowa. Mimo że był oficerem rezerwy, chociaż z dużym doświadczeniem wojennym, to właśnie jemu przyszło organizować i kierować walką o wyzwolenie Lwowa w najgorszym dla miasta okresie listopada 1918 r. To co niemożliwe stało się faktem. Mimo że wiele wskazywało na taką możliwość to jednak zaskoczenie wystąpieniem ukraińskim w dniu 1 listopada we Lwowie było powszechne. O braku rozeznania i dezintegracji kierownictwa polskiego we Lwowie świadczy fakt, że 30 października wyjechał do Przemyśla najstarszy rangą oficer i dowódca podporządkowanego Radzie Regencyjnej tworzonego Wojska Polskiego, płk Władysław Sikorski. Obowiązki i dyspozycje przekazał komendantowi placu we Lwowie kpt. Antoniemu Kamińskiemu, a sam w Przemyślu wpadł dosłownie z deszczu pod rynnę. [Przyjazd W. Sikorskiego zbiegł się w czasie z wystąpieniem Ukraińców w Przemyślu].

Przedwojenny herb Lwowa


W ostatnich dniach października przebywał we Lwowie również delegat Rady Regencyjnej prof. Stanisław Głąbiński. Również on, powołując się na słowa namiestnika austriackiego gen. Karola Huyna, zapewniał, że nie ma żadnych obaw; by władzę w mieście przejęli Ukraińcy. W wystąpienie zbrojne Ukraińców nie wierzył również sam Czesław Mączyński – który później objął dowództwo Naczelnej Komendy Obrony Lwowa. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna …

Rodzina Mączyńskich

Rodzina Mączyńskich do Kaszyc przybyła około roku 1870. Matka Agata pochodziła z patriotycznej rodziny, a jej ojciec Józef brał udział w powstaniu listopadowym. Ojciec Paweł pochodził z Frysztaka. Ukończył seminarium nauczycielskie prawdopodobnie w Rzeszowie. Po egzaminie końcowym został mianowany nauczycielem szkół ludowych i się ożenił. Po ślubie „młodzi” bezskutecznie szukali pracy, i gdy trafiła się posada w Kaszycach przyjęli ją natychmiast nie patrząc na zarówno niską pensję jak i na kiepskie warunki lokalowe. Mączyńscy osiedli wraz z matką w Kaszycach na okres około dwudziestu lat. Tutaj zmarła najpierw matka Pawła, tutaj urodziła się piątka ich dzieci, wśród nich Czesław, który przyszedł na świat 9 lipca 1881 r. Dwójka najstarszego rodzeństwa zmarła w bardzo młodym wieku. Po sześciu latach w wieku 44 lat zmarła również matka Czesława, która zachorowała na zapalenie płuc. Stratę matki sześcioletni Czesław przeżywał bardzo mocno. Ojciec w niedługi czas potem ożenił się powtórnie z Marią Zacharską, z którą miał jeszcze trzech synów, wśród nich Stefana – przyszły pułkownik artylerii, w kampanii wrześniowej szef Oddziału I dowództwa Armii „Modlin”. Czesław pierwsze nauki pobierał w kaszyckiej szkole, gdzie bynajmniej nie miał taryfy ulgowej u swego ojca, który żądał od swych synów o wiele więcej niż od innych dzieci. W 1892 r. Mączyńscy przenieśli się do Ostrowa pod Jarosławiem, gdzie znajdowała się szkoła dwuklasowa, do której uczęszczało ponad dwustu uczniów. Uposażenie było więc większe, warunki bytowe rodziny znacznie się poprawiły, powiększyła się również rodzina Mączyńskich o dwóch przyrodnich braci. Ojciec Czesława Paweł pracował w Ostrowie do przejścia na emeryturę w roku 1909. Niestety w trzy lata później w wieku 71 lat zmarł. Pochowany został na Starym Cmentarzu, ale jego grób nie dotrwał do naszych czasów. Pawłowi Mączyńskiemu należą się słowa uznania. Mimo trudnych warunków materialnych, ciężkiej i źle opłacanej pracy wiejskiego nauczyciela udało mu się wychować synów na patriotów, wpoić im poczucie obowiązku wobec ojczyzny. Stąd udział młodego pokolenia Mączyńskich w organizacjach społeczno-niepodległościowych, a później w szeregach Wojska Polskiego2. Mimo poważnych obciążeń finansowych ojciec posłał do szkół wszystkie swoje dzieci. Czesław rok szkolny 1893/1894 rozpoczął w gimnazjum w Jarosławiu (obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika). Naukę w tym gimnazjum pobierał do 1902 r. Natychmiast po ukończeniu szkoły abiturienci stawali jako pełnoletni wobec obowiązku służby wojskowej. Mączyński postanowił skorzystać z odbycia służby jednorocznej pod chorągwią, to znaczy, że zgłaszał się do wojska jako jednoroczny ochotnik. Szybkie odbycie służby w wojsku dawało możliwość nieprzerywanego już później studiowania. W przypadku osób niezamożnych był to dosyć istotny szczegół. Po wstąpieniu do wojska dostał przydział do jarosławskiego 29 pułku artylerii piechoty, który wchodził w skład 10 brygady artylerii. W grudniu 1902 r. skierowany został do szkoły oficerskiej 11 brygady artylerii we Lwowie. 21 września 1903 r. zdał egzamin oficerski i otrzymał stopień podporucznika. Powrócił do jarosławskiego 29 pap, skończył służbę, pozałatwiał wszystkie sprawy i wyjechał do Lwowa na studia. Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Lwowskiego ukończył w 1908 roku i podjął studia prawnicze. Przez dwa lata studiował prawo, równolegle został egzaminowanym zastępcą nauczyciela; uczestniczył bardzo aktywnie w życiu społecznym i politycznym lwowskiej młodzieży, dwukrotnie przechodził również szkolenie wojskowe, dwukrotnie w swoim macierzystym 29 pułku w Jarosławiu i raz w 3 pułku artylerii fortecznej w Przemyślu.

Belfer
przemyskiego gimnazjum

Belfer, w pełnym tego słowa znaczeniu. Po przybyciu do Przemyśla, 10 kwietnia 1910 r. złożył na ręce dyrektora Gimnazjum Władysława Bojarskiego przysięgę służbową i rozpoczął pracę jako jeden z trzynastu nauczycieli. Dał się poznać jako wymagający, a nawet surowy belfer. Uczył języka polskiego i języka greckiego. Na zakończenie roku szkolnego 1910 tylko on „wrąbał” aż 27 ocen niedostatecznych z języka polskiego i 8 z greki. Jednocześnie sporadycznie przyznawał oceny bardzo dobre. Na 146 uczniów w tym roku szkolnym z j. polskiego piątek dał tylko 6, a z j. greckiego 5. Nadzorował prace czytelni szkolnej, został opiekunem samorządu szkolnego. Na podstawie doświadczeń z przemyskiego gimnazjum opublikował nawet artykuł pt. O gminach szkolnych i potrzebie wprowadzenia ich w życie. Skutecznie i z ogromnym zaangażowaniem poświęcał się pracy z młodzieżą w kołach przedmiotowych np. kole historyczno-literackim. Bardzo dbał o poziom wykształcenia swojej klasy, ale … bynajmniej nie miał dla niej lekkiej ręki. Na przykład na 32 swoich wychowanków z uczonych przez siebie przedmiotów pod koniec roku szkolnego 1910/1911 dał 5 ocen niedostatecznych na 32 uczniów. To również wtedy, gdy uczył w przemyskim gimnazjum, zmarł w 1912 r. jego ojciec Paweł. Z pewnością był dumny ze swego syna. Jednak w tamtych czasach praca w takiej szkole nobilitowała niesamowicie. Ogrom zajęć szkolnych tak go absorbował, że swoją karierę nauczycielską pozostawił na co najmniej rok czasu na uboczu. Rok szkolny 1913/ 1914 miał być z nauczycielskiego punktu widzenia dla niego przełomowym. W czasie tym przystąpił do całego cyklu egzaminów państwowych w celu uzyskania stopnia nauczyciela (mniej więcej odpowiednik dzisiejszego mianowanego) z dobrym zresztą skutkiem. Tak przy okazji dla wszystkich nauczycieli, dla których zmorą są wszystkie staże, egzaminy i wszelkiego rodzaju formalności związane z awansem zawodowym warto pokazać drogę przez mękę do tego nazwijmy to „mianowania” na stopień Nauczyciela przyszłego dowódcy lwowskich orląt. Najpierw komisja egzaminacyjna zatwierdziła jego wniosek dopuszczenia do egzaminu z języka polskiego i języka starożytnego. Mączyński był dwuprzedmiotowcem. Uczył języka polskiego, a jako przedmiot poboczny mógł uczyć języków klasycznych. W pierwszej kolejności otrzymał do napisania dwa tematy, z tym że z języka polskiego odpuszczono mu pisanie, jako że jego pracę seminaryjną pt. „Imionotwórstwo polskie w wiekach średnich w porównaniu z greckim i słowiańskim” uznano za tak dobre, że postanowiono mu tę nową pracę, w kategoriach raczej rzemieślniczych odpuścić. Za to z języka łacińskiego otrzymał solidny temat „Praemissa disputatione de Herodoti Historiarum digressionibus earumque digressionum ranione enisdem scriptoris lib. I. cap. 23 et 24 polona lingua reddantur et commentario explicentur”. No cóż, tutaj nasz surowy belfer się już tak nie popisał i otrzymał tylko ocenę dostateczną. Zresztą następna część z klasyki też poszła mu również na trójkę. Miał napisać sprawdzian na temat: „Vergilii Aeneidis argumentum explicentur” a z greckiego miał przełożyć fragment tekstu z j. polskiego na j. grecki. Dopiero po tej części, uznawanej za łatwiejszą, przychodziła Golgota w postaci egzaminu ustnego, komisyjnego. Z łaciny tłumaczenie Owidiusza na j. polski, z greki solidny fragment z Iliady. Ponadto pytania padały z zakresu: syntaksy, fleksji, treści poematów Homera i całej historii literatury. . Z historii starożytnej poszło mu dobrze; pytano go o reformy braci Grakchów, zakres władzy cesarskiej w Rzymie, Pontifex Maximus i pontifices. Egzamin pisemny z j. polskiego zdawał 15 maja 1914 r. W części pierwszej miał napisać wypracowanie „O ile literatura polskiego Renesansu jest ciągiem dalszym polskiej literatury średniowiecznej”. W drugiej części otrzymał XV wieczny tekst staropolski, miał go przełożyć na polski współczesny i wszechstronnie objaśnić pod względem gramatycznym. Tym razem otrzymał 4 i 5. Po raz ostatni stanął przed komisją 5 czerwca, czyli na 23 dni przed zamachem w Sarajewie. Na zadanie dostał przetłumaczenie tekstu starosłowiańskiego, który miał objaśnić, stosując metodę historyczno-porównawczą. Z historii literatury miał omówić najstarsze polskie dialogi i moralitety; związki Mikołaja Reja z literaturą renesansową i reformacyjną; rysy humanistycznych poetów polsko-łacińskich; Andrzej Krzycki a Juliusz Słowacki w epoce mistycyzmu. Tym razem Mączyński błysnął i otrzymał same stopnie bardzo dobre. Na tle tych egzaminów, jednak współczesne wypadają dosyć blado i chyba nie utyskiwać nam się dzisiaj należy.

Czerwiec i lipiec to dla Mączyńskiego czas pełnego relaksu. Wraz z prof. Błażkiem łodzią z grupą najlepszych uczniów I Gimnazjum udali się w podróż Sanem i Wisłą aż do Warszawy.

Droga do kariery nauczycielskiej stała otworem, a i zatrudnienie wydawało się pewne. Szanowany w gronie i przez dyrektora, poważany przez uczniów, udzielający się społecznie miał przed sobą świetną karierę nauczycielską. Jednak zamach w Sarajewie i wybuch wojny całkowicie wywrócił te plany.

Czesław Mączyński z oficerami 1 i 2 pułku

Jednak wojna

W momencie ogłoszenia mobilizacji natychmiast trafił do swojego macierzystego jarosławskiego 29 pap. Awansowany do stopnia porucznika walczył na froncie jako dowódca baterii. W październiku przeniesiony został do 1 pap. W listopadzie 1914 r. pod Krakowem zostaje ranny w nogę. W szpitalu przebywał do sierpnia 1915. Od tego czasu do grudnia 1917 pozostawał w 29 Pułku Artylerii Polowej jako dowódca baterii, mimo że później będzie miał inne przydziały. Został w tym roku kapitanem. Od grudnia 1917 do końca października 1918 pełnił służbę najpierw w grupie artylerii Komendy 4 Armii, później w 4 Komendzie Generalnej. W czasie wojny polsko-ukraińskiej, od 1 do 22 listopada 1918 kierował Naczelną Komendą Obrony Lwowa. Był aktywnym działaczem silnej we Lwowie endecji. Dowodził walką Orląt Lwowskich z przeważającymi siłami zbrojnymi Ukraińskiej Republiki Ludowej do czasu przybycia odsieczy Wojska Polskiego. Od 22 listopada do 12 grudnia 1918 komendantem miasta i powiatu Lwowa wraz z oddziałami bojowymi. Od 12 grudnia 1918 był dowódcą Brygady Strzelców Lwowskich. Po oswobodzeniu Lwowa na jej czele uczestniczył w ofensywie wojsk polskich na wschód w kierunku Zbrucza. W walkach tych (pod wodzą gen. W. Iwaszkiewicza i gen. W. Jędrzejewskiego) pozostawał na froncie aż do ich zakończenia jesienią 1919. Czasowo pełnił również obowiązki  dowódcy 5. Dywizji Piechoty w bardzo trudnym dla niej okresie walk. Odwołanie ze stanowiska dowódcy dywizji, położyło się później cieniem na karierze wojskowej Czesława Mączyńskiego. Nikt nie patrzył, jakie były prawdziwe motywy tej decyzji. Prawda jak zwykle była mało interesująca. Po prostu stosunki Mączyńskiego z przełożonym gen. Wacławem Iwaszkiewiczem układały się fatalnie i sam Mączyński wolał nie prowokować innych zadrażnień (cyt. „Wszystkie grupy są do d… .”3). Następnie bierze udział w walkach na Froncie Litewsko-Białoruskim, dowodząc 2. Brygadą Litewsko-Białoruską do 16 czerwca 1920. Urlopowany z wojska celem uczestniczenia w misji zagranicznej do Francji i USA, która jednak ostatecznie nie doszła do skutku. W lipcu 1920 wobec zbliżającej się nawały bolszewickiej mianowany został Okręgowym Inspektorem Armii Ochotniczej we Lwowie. Na stanowisku tym pozostawał do 1 marca 1921. 11 czerwca 1920 zatwierdzony został w stopniu pułkownika z dniem 1 kwietnia 1920, a 3 maja 1922 zweryfikowany, w tej samej randze, ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 w korpusie oficerów artylerii. W jego karierze wojskowej coraz wyraźniej można było dostrzec „brak korzeni legionowych”. Nie mógł nawet odbyć stosownego przeszkolenia dla uzyskania wyższego stanowiska. Pozostawał jedynie zastępcą dowódcy dywizji - dowódcą piechoty dywizyjnej 27. Dywizji Piechoty. Do 1 listopada 1921 służył w Sztabie 6 Armii oraz Dowództwie Okręgu Korpusu Nr VI na stanowisku zastępcy dowódcy. Następnie, do wyborów parlamentarnych w 1922 pełnił służbę w Dowództwie 27 Dywizji Piechoty w Kowlu. 5 listopada 1922 wybrany do Sejmu z ramienia Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (lista nr 8). Na czas sprawowania mandatu poselskiego przeniesiony został w stan nieczynny, pozostając na ewidencji 5 Pułku Artylerii Polowej. W Sejmie należał do Klubu Chrześcijańsko-Narodowego i przewodniczył Komisji Wojskowej. Był jednym z założycieli Straży Narodowej i jej komendantem głównym. Po zakończeniu kadencji wrócił do wojska ale skierowany do administracji wojskowej. Przez pewien czas był komendantem Powiatowej Komendy Uzupełnień w Wołkowysku, po czym przeniesiony został w stan spoczynku na podstawie orzeczenia lekarskiego4. Po powrocie do cywila do końca życia zajmował się gospodarowaniem na przyznanej mu działce w Kalinówce pod Narajowem. Korporacja akademicka Obotritia uhonorowała go tytułem filistra honoris causa. Przez długi szereg lat – poza opublikowaniem dwóch tomów pierwszej części Bojów lwowskich – rzadko udzielał się publicznie. Chociaż w okresie swojej kadencji parlamentarnej był nadal bardzo aktywny. Walczył również o pamięć roku 1918. W opublikowanych w 1921 r. Bojach lwowskich starał się przekazać swoją wiedzę na temat walk we Lwowie. Jego interpretacja zyskała mu jednak sporo przeciwników. Nie należąc do sanacji, stopniowo jego zasługi w walce o wolność Lwowa były marginalizowane. Niewątpliwie popełnił szereg błędów, na co zresztą sam również zwracał uwagę. Wydaje się, że najistotniejszym było powołanie zastępców w Naczelnej Komendzie raczej według poglądów politycznych, aniżeli wiedzy i wykształcenia wojskowego. Pisał o tym Zapoczątkowana tedy przez pertraktację wspólna komenda wojskowa, niewątpliwie konieczna dla wszelkiej celowej walki, zaistniała faktycznie od pierwszych chwil i może z pewnymi początkowymi trudnościami, co częściowo zrozumiałe, potrafiła zespolić i zjednoczyć wszystkich do walki o wspólne cele5. Była to ocena bardzo osobista, która jednak nie wytrzymała krytyki ze strony historyków. … oddanie stanowisk zastępców szefa sztabu Bacowi i Widomskiemu, osobom bez kwalifikacji wojskowych, za to powiązanych z Podolakami i narodową-demokracją, miało wyraźnie polityczny charakter.6 Dwa wydarzenia z okresu jego dowodzenia we Lwowie stanowiły ciągłą oś krytyki. Pierwsze, to wspomniana kwestia dowodzenia, a drugie to sprawa tzw. pogromu ludności żydowskiej w dniach 22 i 23 listopada, czyli tuż po odzyskaniu miasta. Żywiołowe wystąpienie lwowian przeciwko ludności żydowskiej za co najmniej dwuznaczną postawę w trakcie walk. Zresztą również u nas w Przemyślu podobne wypadki miały miejsce już w dniu 11 listopada. Polemika z tymi zarzutami zajęła Mączyńskiemu sporą część życia, powodując zresztą szereg frustracji.

Grób Czesława Mączyńskiego na cmentarzu Obrońców Lwowa

Po okresie aktywności parlamentarnej zamknął się w sobie i w latach trzydziestych zachorował. Operacja żołądka powiodła się w ostatnim momencie, jednak później pacjent powinien był poddać się rekonwalescencji. Na wyjazd do sanatorium nie godził się. Stopniowo tracił siły, osłabione płuca, wreszcie nowotwór żołądka skazały go na opiekę przyjaciół, którzy zabrali go do Lwowa do szpitala garnizonowego na ul. Łyczakowskiej. Na jakiekolwiek leczenie było już za późno. Czesław Mączyński zmarł 15 lipca 1935. Ostatnie dni pułkownik spędził przypięty do łóżka skórzanymi pasami, gdyż sam nie potrafił już utrzymać się w pozycji siedzącej. Bardzo rzadko odzyskiwał pełną świadomość. Reporter „Kuriera Lwowskiego” od świadków ostatnich chwil życia brygadiera zanotował, że ten powtarzał wówczas bez opamiętania: „Pamiętajcie o Polsce! Brońcie Lwowa! Nie dajcie się nigdy! Takie były ostatnie słowa Komendanta Obrony Lwowa, człowieka, któremu w dużej mierze zawdzięczamy pojawienie się po 146 latach niewoli biało-czerwonej flagi na maszcie lwowskiego ratusza. Zaledwie na 21 lat… Dziś słowa te brzmią jak memento.7

Memento

Pamięć o brygadierze Mączyńskim, naszym rodaku odżyła w ogromnym stopniu dzięki książce Jacka Milińskiego Pułkownik Czesław Mączyński 1881 – 1935. Obrońca Lwowa i polityk Drugiej Rzeczypospolitej.

Okładka książki J. Miliński, Pułkownik Czesław Mączyski

Wydana jeszcze w 2004 jest do kupienia za bardzo przyzwoitą cenę w księgarni Matras. Jest jednocześnie najpiękniejszym pomnikiem jaki, mimo miejscami surowej oceny, autor wzniósł dowódcy Lwowskich Orląt. Książka zasługuje ze wszech miar na uznanie i rozpropagowanie. Oparta jest na rzetelnie przeprowadzonej kwerendzie, a jej dodatkowym atutem jest świetna narracja, która powoduje, że mimo iż jest to książka naukowa, czyta się ją świetnie. Sposobów upamiętnienia jest zresztą wiele. Dzięki staraniom długoletniego dyrektora Szkoły Podstawowej w Kaszycach pana Henryka Gradowskiego szkoła ta otrzymała patrona w postaci swojego ucznia płk. Czesława Mączyńskiego. W Jarosławiu jest również ulica jego imienia. W naszym mieście Czesław Mączyński nie zadomowił się na żadnej ulicy, nie doczekał się jak dotychczas ważniejszych form upamiętnienia (chyba, że się mylę). Może więc tym razem przy poszukiwaniu nazw ulic, czy nawet mostu w związku z budową obwodnicy, pamięć o Mączyńskim chłopaku z Kaszyc, nauczycielu I Gimnazjum, obrońcy Lwowa i przywódcy Lwowskich Orląt odżyje. Tym bardziej że do dyspozycji nadal pozostaje książka Jacka Milińskiego, z której tak wiele cytatów czerpałem przy pisaniu tego wspomnieniowego przyczynkarskiego artykuliku.


1 Cz. Mączyński , Boje Lwowskie, Warszawa 1921, s. 5-6.

2 J. Miliński, Pułkownik Czesław Mączyński 1881 – 1935. Obrońca Lwowa i polityk Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2004, s. 35.

3 J. Miliński, dz. cyt., s. 231.

4 www.jadro.netii.net/Nauka_Czesław_Mączyńskimost.jsp

5 Cz. Mączyński, Odpowiedź na kwestionariusz o listopadowej obronie Lwowa, w: Obrona Lwowa, t. 1. Źródła do dziejów walk o Lwów i województwa południowo-wschodnie 1918-1920. Relacje uczestników, Warszawa 1991, s. 339.

6 M. Klimecki, Polsko-ukraińska wojna o Lwów i Galicję Wschodnią 1918-1919, Warszawa 2000, s. 73.

7 J. Miliński, dz. cyt., s. 350.

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 02-10-2020 13:20
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 02-10-2020 13:20