5 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

ŚMIERĆ na „Małym Ryneczku”

aut.Marcin Duma, „Nasz Przemyśl”, wrzesień 2011 (Nr 84)

W tym roku, w miesiącu wrześniu obchodzimy 72. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Okres wojny w świadomości Polaków oraz innych narodów to czas okupacji, terroru, łapanek, egzekucji ale przede wszystkim ludzkiego cierpienia i śmierci. To właśnie myśl o śmierci oraz strach przed nią wypełniały każdy dzień życia naszych bliskich, krewnych czy znajomych, którym przyszło żyć w tamtym czasie. Owa śmierć stała się elementem terroru tak okupanta hitlerowskiego jak i radzieckiego. Na terenie wielu polskich miast, miasteczek, wsi po dzień dzisiejszy zachowały się miejsca pamięci narodowej upamiętniające okres ludobójstwa II wojny światowej.

W Przemyślu takich miejsc jest kilka. Jedno z nich, tak zwany „Mały Ryneczek” (dawna nazwa) znajduje się przy ulicy Poniatowskiego. Przechodząc obok tego miejsca, nie da się nie zauważyć wyrytego w ścianie ogromnego napisu o dość wymownej  treści: „ ZGINĘLI – BYŚMY ŻYĆ MOGLI !!”.

Plac Inwalidów Wojennych – współcześnie, dawniej tzw. „Mały Ryneczek” fot. z arch. M.Duma

Plac Inwalidów Wojennych – współcześnie, dawniej tzw. „Mały Ryneczek” fot. z arch. M.Duma

Wchodząc na plac Inwalidów Wojennych (taką nazwę nosi dzisiaj to miejsce), zauważamy tabliczki z imionami i nazwiskami dziesięciu zakładników, naszych rodaków rozstrzelanych  przez okupanta hitlerowskiego oraz upamiętniającą ofiary tablicę  ufundowaną przez „Mieszkańców Miasta Przemyśla” z 1971 roku. Dziś to szczególne miejsce  pięknie odrestaurowane i zadbane wygląda całkiem inaczej niż 68 lat temu.

Tablica upamiętniająca ofiary hitlerowskiego terroru. fot. z arch. M.Duma

Tablica upamiętniająca ofiary hitlerowskiego terroru. fot. z arch. M.Duma

Według zachowanych dokumentów w dniu egzekucji 31 grudnia 1943 roku na placu nie było zbyt dużo śniegu, pokrywały go zeschnięte chwasty i bezlistne krzewy. Z  relacji naocznych świadków Józefa Sawiaka oraz Mieczysława Zemanka, egzekucja została przeprowadzona wyżej wymienionego dnia między godziną 6 a 7 rano: „Niemieckie posterunki wojskowe zostały rozstawione około godziny 6 dookoła miejsca rozstrzelania. Obstawiono również: wylot z ul. Poniatowskiego na ul. Grunwaldzką i wszystkie wyloty ulic biegnące na ul. Poniatowskiego. Około godziny 6.15 z ul. Grunwaldzkiej wjechał ciężarowy samochód kryty, który zawrócił tyłem, zatrzymując się naprzeciw miejsca straceń przy ul. Poniatowskiego. Na plac weszło sześciu żołnierzy niemieckich w hełmach z karabinami, byli to prawdopodobnie SS-mani z dowódcą półplutonu egzekucyjnego, a ponadto kilkunastu gestapowców i SS-manów. Półpluton ustawił się  przed murem z cegły, mniej więcej w połowie jego długości, stanowiącym tylną ścianę budynku przy ul. Poniatowskiego. Po chwili (ok godz. 6.30) została rozpoczęta akcja egzekucyjna w ten sposób, że zabierano z samochodu po dwóch zakładników, skrępowanych i powiązanych sznurem razem, prowadzono pod eskortą SS-manów pod mur i ustawiano każdą następną dwójkę zakładników przed półplutonem egzekucyjnym, po czym następowały salwy z karabinów do zakładników. Po rozstrzelaniu ostatniej dwójki zakładników, SS-mani sprawdzili rozstrzelanych zakładników i tych, którzy dawali znaki życia dobijali z pistoletu.

Następnie SS-mani sprowadzili z samochodu dwóch Żydów na plac straceń i Żydzi ci, ciągnęli za nogi rozstrzelanych zakładników do samochodu. Jeden Żyd wszedł na samochód i wciągał zakładników za nogi do samochodu, drugi zaś ciągnął po ziemi za nogi do samochodu następnych zakładników.Po czym Żydzi ci wsiedli do samochodu, gdzie złożyli ciała zakładników i samochód odjechał.

Prowadzeni zakładnicy na rozstrzał nie byli kompletnie ubrani, niektórzy mieli niezasznurowane buty, co świadczy o tym, że SS-mani zbudzili zakładników niespodzianie i kazali się im pośpiesznie ubrać, nie dając im po prostu możności kompletnie ubrać się. Skrępowali ich i powiązali sznurem dwójkami i załadowali do samochodu”.

Zamordowanymi byli: Antoni Gaweł - żołnierz AK, Michał Hrynkiewicz, Grzegorz Husak, Mikołaj Hys, Walenty Kulon, Zdzisław Muszakiewicz - żołnierz AK, Władysław Peczek, Stanisław Pliś, Kazimierz Rowiński, Henryk Tycka. Wszyscy zakładnicy zostali przywiezieni pod koniec grudnia do Przemyśla z więzienia „Montelupich” w Krakowie. Wyżej opisana egzekucja była odwetem hitlerowców za zlikwidowanie urzędnika pocztowego Stanisława Szajny - agenta Gestapo. Decyzja o wykonaniu wyroku śmierci na konfidencie zapadła na rozkaz komendy głównej AK. Akcją, która nosiła kryptonim „Wrzód”, objęty został cały kraj, miała ona  na celu likwidację agentów Gestapo, którzy byli groźniejsi od swych szefów, gdyż doskonale znali środowisko konspiracyjne.

Wyrok na Stanisławie Szajny zamieszkałym przy ulicy Św.Grzegorza został wykonany przez Marka Stasia, żołnierza przemyskiego Kedywu o pseudonimie „Zuch” w mroźny, zimowy wieczór 28 grudnia 1943 roku na ulicy Kasprowicza. Ciało agenta z dwiema ranami głowy zostało znalezione niedaleko latarni, obok leżała jego czapka oraz teczka. Po tej akcji na ulicach Przemyśla pojawiło się obwieszczenie w trzech językach o następującej treści: „Jako odwet za dokonany dnia 28 XII 43 mord na będącym w służbie niemieckiej polskim urzędniku pocztowym Stanisławie Szajny zostali dnia 31 XII 43 rozstrzelani wymienieni w ogłoszeniu z dnia 1 XI 43 pod bież. liczbą od 16 do 25, którzy byli przedstawieni do ułaskawienia”.

Obwieszczenie informujące o rozstrzelaniu 10 zakładników za zabicie agenta Stanisława Szajny. fot. z arch. M.Duma

Obwieszczenie informujące o rozstrzelaniu 10 zakładników za zabicie agenta Stanisława Szajny. fot. z arch. M.Duma

Nazwiska dziesięciu rozstrzelanych zakładników na „Małym Ryneczku” umieszczone były pod numerami od 16 do 25 w pierwszym ogłoszeniu z dnia 1 listopada 1943 roku, które było określane przez społeczeństwo „listą zakładników” lub „hitlerowskim afiszem śmierci”. Na „liście zakładników” obok nazwiska każdego z zamordowanych  widniał dopisek  „za nielegalną działalność”. Każde takie obwieszczenie było podpisane zawsze po niemiecku – „Der SS – und Polizeifuhrer im Distrikt Krakau”.

Ciała pomordowanych najprawdopodobniej zostały spalone na terenie przemyskiego getta (inne źródła podają, że zostały zakopane w obrębie fortu „Lipowica”). Jeszcze tego samego dnia po egzekucji (31 grudnia 1943 roku) po południu pod murem, gdzie widoczne były ślady krwi, zapłonęły świeczki zapalone przez mieszkańców pobliskich kamienic. Jedna z lokatorek zabrała kawałek sznura poplamionego krwią. Po wojnie sznur ten był stałym eksponatem na wystawie zatytułowanej „Przemyśl w latach okupacji hitlerowskiej” zorganizowanej w dawnej szkole katedralnej przy ulicy M.Orłowicza.

Jedna z uroczystości upamiętniająca rozstrzelanie 10 zakładników na tzw. „Małym Ryneczku”- okres powojenny. fot. z arch. M.Duma

Jedna z uroczystości upamiętniająca rozstrzelanie 10 zakładników na tzw. „Małym Ryneczku”- okres powojenny. fot. z arch. M.Duma

Ściana straceń na tzw. „Małym Ryneczku”- okres powojenny. fot. z arch. M.Duma

Ściana straceń na tzw. „Małym Ryneczku”- okres powojenny. fot. z arch. M.Duma

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 27-05-2020 13:02