9 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

KRASICCY herbu Rogala

aut. Marcin Duma, „Nasz Przemyśl”, czerwiec 2011 (Nr 81)

„Ziemia przemyska góruje w województwie ruskim. Jest to ziemia klasyczna świetności i buty szlacheckiej. W niej pielesz najstarożytniejszych rodów w niej najwyższy ruch umysłów [...], w niej koncentruje się niejako splendor nazwisk i dostojeństw całego województwa [...]. Ziemia przemyska roi się szlachtą prastarą, miejscową, gniazdową, od wieków z niej rodowitą i na niej osiadłą [...]. Kwitną Bolestraszyccy, Boratyńscy, Bireccy, Drohojowscy, Fredrowie, Grochowscy, Herburtowie, Hermanowscy, Jaksmanniccy, Krasiccy, Korytkowie, Ligęzowie, Lubomirscy, Orzechowscy, Opalińscy, Ossolińscy, Pełkowie,Stadniccy, Sienieńscy, Trojeccy, Ulińscy, Wapowscy” – tak opisywał ziemię przemyską i związane z nią rodziny szlacheckie  wybitny historyk Władysław Łoziński w swoim dziele zatytułowanym „Prawym i Lewym”.

Przedstawiciele owych możnych rodów szlacheckich ziemi przemyskiej XVI i XVII w. znani byli w całej ówczesnej Polsce. Słynęli nie tylko z bogactwa i przepychu, ale także z licznego uczestnictwa w zjazdach, uroczystościach, godach czy weselach królewskich. Przykładem może być wydarzenie z roku 1578, kiedy to szlachta przemyska witała przyjeżdżającego do Lwowa Stefana Batorego wprowadziwszy w zdumienie świtę królewską  bogactwem strojów i broni. Tak pisał o tym wydarzeniu naoczny świadek „Przemyślanie buczno wyjechali przeciwko królowi, jakom żyw buczniejszych ludzi nie widział”. Zamożność rodzin szlacheckich wiązała się nie tylko z ilością i wielkością posiadanych dóbr ziemskich, ale także z piastowanym urzędem. Z zachowanych dokumentów archiwalnych wynika, że urząd starosty przemyskiego  (którego siedzibą był zamek przemyski) pełniło wielu przedstawicieli wyżej wymienionych rodów, między innymi: Stanisław Kmita, Jan Herburt, Jan Tomasz Drohojowski, Adam Stadnicki, Marcin Krasicki, a także późniejsi królowie Michał Korybut Wiśniowiecki czy Stanisław Poniatowski.

Biorąc pod uwagę sprawowane urzędy i związane z tym godności, na plan pierwszy wysuwa się w ziemi przemyskiej magnacki ród Krasickich, o którym W. Łoziński pisał:  „Krasiccy liczą się do najświetniejszych i najmożniejszych rodów województwa ruskiego [...]. Rodzina równie znakomita,bardzo rycerska i historycznie wybitna, wiodą prym w przemyskiej ziemi, zwłaszcza w pierwszej połowie XVII wieku”.

herb Rogala rodu Krasickich

herb Rogala rodu Krasickich

Protoplastą  rodu był Jakub herbu Rogala z Siecina (pochodził ze starej zasłużonej rodziny w ziemi dobrzyńskiej). Na początku XVI w. osiadł on w ziemi przemyskiej. Około roku 1525 (inne źródła podają 1540 r.) poślubił Barbarę Orzechowską, siostrę stryjeczną znanego później pisarza politycznego i teologa Stanisława Orzechowskiego. Za zgodą króla został dzierżawcą wsi Krasice (która pozostawała królewszczyzną do około 1565 r.) zarządzaną do tej pory przez jego teścia Jana Orzechowskiego. Od tej właśnie miejscowości Jakub Siciński przybrał nazwisko „Krasicki”, które następnie nosili jego potomkowie. Siciński, przebywając w ziemi przemyskiej, stał się osobą zamożną, powiększając swój już dość pokaźny majątek (małżonka wniosła w posagu kilkanaście wsi) o dużą i dobrze rozwijającą się miejscowość – Śliwnica. Tam też wzniósł obronną siedzibę – fortalicję, tworząc w ten sposób gniazdo rodowe Krasickich, gdzie z czasem powstała wspaniała renesansowa rezydencja ciesząca się do dziś wielkim uznaniem zwiedzających.

Jakub i Barbara doczekali się trzech synów: Aleksego, Marcina i Stanisława. Najstarszy z braci – Aleksy – właściciel  Grochowiec, Witoszyniec i Darowic, sięgnął po urząd wojskiego przemyskiego i zastępcy starosty przemyskiego. Był dwukrotnie żonaty: z Barbarą z Nowego Miasta oraz Zofią Fredrówną. Z pierwszego związku miał córkę Barbarę Mikołajową Zarszyńską - chorążynę sanocką i Jadwigę, która wyszła za mąż za Szymona Humnickiego  - wojskiego sanockiego oraz  czterech synów: Jana, Jeremiasza, Stanisława i Jakuba. Tragicznie potoczyły się losy Jeremiasza, proboszcza przemyskiego, który został zamordowany w 1621 r. Pozostali bracia, po śmierci ojca w 1580 r., za zgodą stryjów podzielili się majątkiem.

Drugi z synów Jakuba – Marcin – poślubił  Elżbietę z Mielnowa, a po zmarłym bracie Aleksym otrzymał w 1581 r. godność wojskiego przemyskiego. Zgodnie z ówczesną tradycją najmłodszy potomek Jakuba Sicińskiego i Barbary Orzechowskiej – Stanisław – pozostał  właścicielem rodowego gniazda Krasickich – Śliwnicy.  Na temat jego osoby  można znaleźć więcej przekazów historycznych. Jak wskazują źródła Stanisław pozostawał w dobrych stosunkach z kolejnymi władcami Polski, dzięki czemu mógł powiększyć swój majątek, a także piastować wysokie urzędy w państwie. Swoją polityczną karierę zapoczątkował w roku 1569 jako sekretarz na dworze króla Zygmunta II Augusta, następnie Henryka Walezego i Stefana Batorego. Za panowania ostatniego z nich otrzymał funkcję oboźnego nadwornego koronnego oraz w dożywotnią dzierżawę trzy starostwa: bolimowskie, lubomelskie i dolińskie. Wraz z nastaniem dynastii Wazów w Polsce,  Stanisław Krasicki awansował do godności kasztelana przemyskiego i ochmistrza dworu królowej. Pomimo piastowanych urzędów czy otrzymywanych godności Krasicki postrzegany był jako osoba otwarta i życzliwa ludziom, a także niestroniąca od wojennych wypraw. Świadczy o tym chociażby zaczerpnięty z dokumentów archiwalnych cytat:  „Był to człowiek ludzki, wszystkim miły, w rycerskich dziełach biegły, a ludzi mądrych kochający”. Towarzyszył m.in. Stefanowi Batoremu w wojnie z Moskwą o Inflanty (w latach 1578-1582), gdzie uczestniczył w oblężeniu i zdobyciu Połocka. W latach osiemdziesiątych XVI w.  przystąpił natomiast do realizacji swojego zamiaru czyli wybudowania okazałego murowanego zamku bastejowego na terenie, odziedziczonej po ojcu Jakubie, Śliwnicy. Omawiany obiekt miał charakter obronny, posiadał cztery baszty, rozległy dziedziniec, a w północnym skrzydle znajdowała się część mieszkalna. Nowa rezydencja wraz z przyległymi ziemiami otrzymała nazwę „Krasiczyn”.  W rękach Stanisława pozostawał również stary, częściowo murowany zamek w Dubiecku zakupiony około 1580 r. (inne źródła podają rok 1589) od Stadnickich.

Zamek w Krasiczynie

Zamek w Krasiczynie

Krasicki był trzykrotnie żonaty. Z pierwszego związku, z Katarzyną Żórawińską właścicielką starostwa bobreckiego, miał dwóch synów - Jerzego i Marcina, późniejszego właściciela Krasiczyna. Drugą żoną Stanisława była Katarzyna Jakubowska, która otrzymała dożywotnio starostwo lubomelskie. Z tego małżeństwa Stanisław doczekał się dwóch córek: Katarzyny i Anny. Starsza Katarzyna wyszła za Jana Daniłowicza – wojewodę ruskiego, natomiast Anna została żoną Kaspra Stanisławskiego podkomorzego sanockiego. Ostatnią wybranką założyciela Krasiczyna była Anna – córka Jerzego Pietkiewicza Jodki z Wysokiego,wojskiego brzeskiego litewskiego.

Stanisław Krasicki zmarł w 1597 r (podawana jest również data 1602 r.).i został pochowany w kościele Dominikanów w Przemyślu U kresu  życia, w roku 1596,  podzielił swoje dobra między dwóch synów z pierwszego małżeństwa.  Starszy z nich – Jerzy, otrzymał Dubiecko, a także piastował urząd starosty dolińskiego i chorążego halickiego. Ożenił się z księżniczką Anną Sanguszkówną córką księcia Hrehorego kasztelana bracławskiego i księżnej Zofii z Hołowczyna. Z tego związku  Jerzy miał pięciu synów. Jak podają źródła nie dorównywał on swojemu ojcu ani jako rycerz ani jako polityk. Życie spędził na licznych awanturach i procesach sądowych. W. Łoziński tak opisywał postać Jerzego Krasickiego „Powołany majątkiem i stanowiskiem społecznym tak samo, jak Marcin do zaszczytów służby publicznej [...], cały swój żywot strawił na awanturach i procesach, napadał i sam bywał napadany, bijał i sam gęsto bywał bity, nie posunął się też na żaden dostojniejszy stopień hierarchiczny, był starostą, a raczej tylko tenutariuszem (dzierżawcą) królewszczyzny dolińskiej, a i to mu odjęto pod koniec żywota, który spędził w obłąkaniu”. Był także w bezustannej wojnie z rodziną i sąsiadami. Wielokrotnie skazany na banicję i infamię (w 1640 r. takich wyroków miał 23), a nawet obłożony klątwą przez biskupa Wężyka, który to kazał zamknąć wszystkie kościoły w Przemyślu w związku z awanturą, jaką wywołał ludziom Piotra Opalińskiego w Katedrze. Przyczyną owej awantury miała być rzekoma zniewaga, jakiej dopuścił się wobec jednego ze sług Krasickiego sługa kasztelana poznańskiego. Zajście przerodziło się w bijatykę na szable, a także strzelaninę z muszkietów.  W ostateczności Krasicki, schwytany przez chorągwie Opalińskiego, podpisał zobowiązanie dotyczące podjęcia  starań o otwarcie kościołów u biskupa. Innym razem więził przez trzy miesiące w lochach dubieckich kupca gdańskiego oraz trzech szlachciców, którzy ostatecznie, zmuszeni przez właściciela zamku, podpisali dokumenty oczyszczające Jerzego z zarzutów. W 1602 r. Krasicki zorganizował natomiast zbrojny najazd na Przemyślany Adama Bałabana, którego żona została ranna od postrzału i o mało nie straciła życia pod kopytami jego konia. Okoliczna szlachta nie cierpiała Jerzego, nazywając go złośliwie „Grandżadża” i pod tym szyderczym przezwiskiem znany był niemal w całej Polsce. Przezwisko pochodziło najprawdopodobniej  od włoskiego słowa „Grandigia” i miało oznaczać posuniętą do granic śmieszności pychę i zarozumiałość. Zwany był także „Gran Giorgio” – czyli Wielki Jerzy. Pod takim właśnie przezwiskiem przedstawił go w swoim pamiętniku Samuel Maskiewicz, opisując incydent z 1606 r., kiedy to Grandżadża, został pobity kołczanami przez towarzyszy swojej chorągwi na drodze do Krakowa. Wcześniej, w roku 1604 Wojciech Oborski okaleczył szablą Krasickiego pod zamkiem w Krakowie. Wtedy to Jerzy stracił drogą zaponę i kitę z czaplich,czarnych piór wartości 800 dukatów. Jak podają zachowane materiały historyczne, Jerzy Krasicki zmarł w 1645 r. Wcześniej, około roku 1638, odebrany mu został urząd chorążego halickiego z powodu uznania go za osobę chorą psychicznie.

Marcin Krasicki

Marcin Krasicki

Inaczej potoczyły się losy jego  brata – Marcina Krasickiego. Był on postacią bardzo znaną  w całej ówczesnej Rzeczypospolitej i do dzisiaj pozostał niezapomniany przez mieszkańców Przemyśla i okolic. Tak pisał o nim W. Łoziński: „wysoki dygnitarz,bo starosta grodowy przemyski, bolanowski, lubomski, kasztelan lwowski, nareszcie wojewoda podolski [...]”. Rzeczywiście Marcin Krasicki należał do ludzi piastujących wysokie stanowiska i starannie wykształconych, nie tylko w kraju ale i za granicą (przykładem może być Ingolstad, gdzie na   polecenie królowej Anny pobierał nauki wychowania).

Krasicki nie stronił od wypraw wojennych. Brał udział w wojnie przeciwko Moskwie; dowodził swoimi rotami (700 ludzi) w wyprawie hetmana Stanisława Żółkiewskiego przeciw Tatarom w 1617 r. Natomiast w czasie rokoszu Mikołaja Zebrzydowskiego (który został zawiązany w Sandomierzu w 1606 r.) powierzono mu, jako osobie zaufanej przez króla, zadanie zapewnienia bezpieczeństwa królowej. Długa była również kariera polityczna tego wielkiego magnata, którego żoną została Barbara z Tarnowskich herbu Rolicz, córka kasztelana inowłodzkiego Stanisława. W młodości był dworzaninem arcyksięcia Karola austriackiego a następnie króla Polski Zygmunta III Wazy, gdzie został krajczym królowej Konstancji w 1606 r. Od roku 1616 piastował funkcję starosty przemyskiego, a rok później został kasztelanem lwowskim. W roku 1629 sięgnął natomiast po tytuł wojewody podolskiego. Ponadto był posłem ziemi przemyskiej na sejm, a także senatorem. Krasicki wybijał się nie tylko jako polityk, ale także jako dyplomata. Brał udział w rokowaniach z Kozakami w 1617 r. a dwa lata później był posłem króla Zygmunta III do cesarza Ferdynanda. Uwieńczeniem opisywanej kariery politycznej było otrzymanie w 1631 r. od cesarza Ferdynanda tytułu hrabiego Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Krasicki zasłynął również w ziemi przemyskiej jako budowniczy obiektów świeckich i sakralnych.
W 1598 r. rozpoczął rozbudowę i przebudowę zamku, która trwała do połowy XVII w. Chciał mieć siedzibę nie tylko obronną ale wygodną i reprezentacyjną, która podkreślałaby jego pozycję w hierarchii społecznej. Pracami budowlanymi kierował  lugańczyk Galeazzo Appiani – nadworny architekt Krasickiego oraz m.in. malarze: Marcin Brachowicz, Jan Francuz, Andrzej Powaga oraz snycerz Jasiek. W zamku krasiczyńskim z powodu braku w jego okolicach kościoła rzymskokatolickiego, w sposób nietypowy, w baszcie Boskiej Marcin nakazał założyć kaplicę zamkową, która dzisiaj po odrestaurowaniu stanowi najcenniejszy fragment zamku i często jest przyrównywana do Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu   (pozostałe baszty: Papieska, Królewska i Szlachecka  wyrażały ówczesny światopogląd oraz ukazywały hierarchię władzy). Ponadto w zamku znajdowała się biblioteka licząca, niedużo, bo 100 dzieł autorstwa klasyków starożytnych i kilku historyków polskich. Niektóre z ksiąg były oprawione w srebro i schowane w aksamitnej obitej srebrem skrzyni. Właściciel nie zapomniał także o zbrojowni, w której znajdowało się dwadzieścia dział, dziesiątki śmigownic, hakownic, moździerzy, a także setki muszkietów, strzelb i szabel. Marcin w sposób wyjątkowy dbał o swoją siedzibę. W tamtych czasach omawiany zamek był świadkiem wielu przybywających osobistości z królem Zygmuntem III i królową Konstancją na czele.

Ruiny Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu

Ruiny Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu

Zamek  Kazimierzowski w Przemyślu

Zamek  Kazimierzowski w Przemyślu

Pełniąc funkcję starosty przemyskiego, Krasicki podjął się również przebudowy Zamku Kazimierzowskiego, starając się przekształcić obiekt w rezydencję pałacową. Pracami kierował tak jak w Krasiczynie Galeazzo Appiani. W ramach prowadzonych prac podwyższono basztę północną i wschodnią, które zwieńczono attykami oraz przebudowano skrzydło północno-wschodnie na budynek mieszkalny. Marcin Krasicki należał do ludzi zamożnych i głęboko wierzących. Z tym faktem należy wiązać jego decyzję o ufundowaniu w Przemyślu kościoła Karmelitów, czyniąc z niego, jak podają źródła: „dar Bogu Najlepszemu, Najwyższemu i Seraficznej Dziewicy św.Teresie...”. W maju 1620 r. staraniem właściciela Krasiczyna została powołana fundacja, do której Krasicki włączył swoje roczne dochody oraz wykupił liczne posiadłości, przekazując je Karmelitom. W lipcu tego roku biskup przemyski Jan Wężyk wydał zezwolenie na budowę świątyni, którą ukończono w 1630 r. Mimo reguły zakonu Karmelitów, powstała monumentalna budowla nieustępująca wspaniałością zamkowi w Krasiczynie. Kościół usytuowany na wzgórzu górował nad całym miastem i miał przypominać o znakomitości fundatora. Podobno przyspieszyć tę decyzję miało  wydarzenie związane z najazdami tatarskimi, których w latach 1620-1629 było aż 7. Tatarzy odznaczali się podczas najazdów szczególnym okrucieństwem i brutalnością - podpalali zabudowania, a ludność mordowali lub uprowadzali w jasyr, spodziewając się wysokiego okupu. Dotkliwie najazdy odczuł również Marcin Krasicki. Tatarzy spustoszyli nie tylko dobra  administrowane przez niego jako starostę przemyskiego (zniszczona została Krzeczkowa i Niżankowice) ale i jego prywatne ziemie (wieś Łodzinka Górna  i miasteczko Jawornik Polski). W 1623 r. podczas jednego z  tatarskich najazdów, sam Krasicki dostał się do niewoli. Nie wiadomo jakie były okoliczności tego wydarzenia, ani w jaki sposób Krasicki został uratowany. Z jego słów dowiadujemy się że 28 czerwca tego roku został cudownie uwolniony  z rąk tatarskich.

Kościół Karmelitów w Przemyślu

Kościół Karmelitów w Przemyślu

Wybudowanie kościoła Karmelitów nie zakończyło działalności fundatorskiej starosty przemyskiego. W roku 1630 Krasicki zainicjował budowę kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Marcina i św. Barbary w Krasiczynie i najprawdopodobniej wspomógł wiernych Kościoła prawosławnego, fundując im nową cerkiew w Śliwnicy (wcześniejszą zniszczyli Tatarzy). Jak wynika z przeprowadzonych badań Krasicki sfinansował również nowy ikonostas, który miał zdobić wnętrze świątyni. Stanowisko  jakie reprezentował starosta przemyski względem Kościoła prawosławnego wiązało się z  jego konfliktem z przemyskim władyką greckokatolickim Atanazym Krupeckim, któremu podporządkowania odmówiła szlachta ruska. Sytuacja ta była wynikiem zawarcia unii w Brześciu w 1596 r. Wtedy to Kościół ruski w Rzeczypospolitej podzielił się na greckokatolicki i prawosławny. Na tle religijnym dochodziło do ciągłych sporów i kłótni, a władyka Krupecki, chcąc przejąć dobra należące do Kościoła prawosławnego, coraz częściej kierował pozwy do sądów, które to z kolei wydawały wyroki po jego myśli. Krasicki, będąc starostą przemyskim i reprezentując władzę króla, nawoływał szlachtę do pojednania, ale sam nie popierał działań Krupeckiego. Opowiadał się po stronie prawosławnych. Ta stronniczość starosty przemyskiego była zuważalna w opieszałości w wykonywaniu zasądzonych egzekucji, co stało się powodem częstego powoływania go przed Trybunał Koronny w związku ze skargami płynącymi od władyki. Sam Krasicki nie obawiał się oskarżeń, ponieważ przyjął stanowisko większości szlachty, która z czasem domagała się przywrócenia praw prawosławnym. Konflikt przybrał na sile w 1629 r., kiedy to Krupecki pozwał Krasickiego o zabranie sreber pozostawionych u Żyda w Przemyślu i proces ten wygrał. Starosta w odwecie zorganizował najazd zbrojny na rezydencję władyki, która znajdowała się obok cerkwi Św.Jana Chrzciciela na Władyczu. Kazał wytoczyć armaty na znajdujący się niedaleko cmentarz, przez co dopuścił się profanacji miejsca poświęconego.

Z przytoczonych faktów wynikałoby, iż Marcin Krasicki był człowiekiem posiadającym raczej same zalety. Tak przedstawił go W. Łoziński w „Prawem i Lewem”. Przeczą jednak tej opinii różne inne wydarzenia z życia starosty przemyskiego. Można wspomnieć tutaj chociażby o zbrojnej wyprawie na dobra Jana Krasickiego, która miała miejsce w 1606 r. czy też o tym, że nie zawsze, piastując wysokie stanowiska państwowe, zachowywał się zgodnie z obowiązującym wtedy prawem. Świadczą o tym zachowane dokumenty archiwalne. Jednym z nich jest mandat króla Zygmunta III z 6 kwietnia 1618 r. skierowany do Marcina Krasickiego – kasztelana lwowskiego i przemyskiego dotyczący sprawy wymuszenia płacenia większego czynszu od przemyskiego Żyda Salomona Aronowicza.W owym dokumencie czytamy „ Przedłożono nam skargę imieniem niewiernego Salomona Aronowicza, żyda przemyskiego na Waszą Mość, iż W. M. onego na większe powinności i czynsze z gruntu na którym się dawno za pewnem prawem pobudował, niż w prawie jego są opisane, wymagacie. Co jeśli tak jest, chcę to mieć, aby jako każdy w państwach naszych tak i on za prawem swem spokojnie siedział rozkazując W. M., abyście pomienionego Aronowicza przy prawach jego zachowali i do większych powinności i płacenia czynszów nad te, które w sprawie jego są opisane, onego nie przymuszali, inaczej dla łaski naszej nie czyniąc”. Kolejnym zachowanym dokumentem nieprzynoszącym chluby Marcinowi jest skarga przeciw niemu o różne nadużycia względem Żydów z dnia 23 lipca 1622 r. Została ona wniesiona przez Starszych Żydów przemyskich do sądu trybunalskiego w Lublinie z powodu; „niesłusznego uwięzienia szkolnika i wymuszenia na nim 250 zł.”. W złym świetle stawiały go nie tylko konflikty ze społecznością greckokatolicką czy żydowską Przemyśla, ale także z władzami miasta. Obejmując urząd starosty przemyskiego, Marcin Krasicki zakazał mieszkańcom łowienia ryb w rzece oraz zabrał należące do miasta wsie Pikulice i Zasanie. Konflikt właściciela Krasiczyna z mieszczaństwem przemyskim urósł jeszcze bardziej, gdy o wyborze rajców miejskich mających pochodzić z wolnych wyborów  decydował sam Marcin. W zbiorach archiwalnych zachowało się wiele pism króla Zygmunta III , który niejednokrotnie pozywał Krasickiego przed  sąd. Wiele z tych spraw  nie zostało rozstrzygniętych za życia starosty. Ponadto, piastując urząd starosty przemyskiego, był znany z tego, że nie rozliczał się ze skarbem królewskim o czym pisał W. Łoziński: „miał z starostwa przemyskiego po 100 wołów rocznie dawać, a nie odstawiał ich przez lat siedemnaście”.

płyta nagrobna Marcina Krasickiego w Kościele Karmelitów

płyta nagrobna Marcina Krasickiego w Kościele Karmelitów

Nie ulega wątpliwości, że Marcin Krasicki uchodził w tamtych czasach za jednego z najbogatszych magnatów województwa ruskiego.W samej ziemi przemyskiej posiadał 30 wsi, był dzierżawcą starostwa bolimowskiego, a także lubomelskiego, które przynosiły właścicielowi znaczne dochody. Pomimo tego pozostawał osobą, której dług urastał do bardzo znacznych sum. O jego rozmiarze świadczyć mogą słowa testamentu, w którym Krasicki wyrażał nadzieję: „że król nie będzie się domagał wyrównania tej zaległości, a to przez wzgląd na liczne i bardzo ofiarne usługi, które mu oddawał”. W dalszej części  testamentu czytamy: „A co się tyczy ciała mego grzesznego, skoro mnie tylko Pan Bóg z tym mizernym światem rozłączy, rozkazuję i proszę wielce,aby ciało moje w tej, w której teraz jest koszuli, włożywszy na mnie habit karmelitański, bez żadnego obmywania i dotykania było jak najprędzej ułożone w trumnę, którego pogrzeb u ojców karmelitów bosych przemyskich przeznaczam, szkap nie wodząc, ani niepotrzebnych ceremonji czyniąc przystojnie odprawić.” Marcin Krasicki zmarł bezpotomnie 7 września w 1631 r. mając 57 lat (wiele innych źródeł historycznych podaje błędnie, rok 1633) i zgodnie z jego ostatnią wolą został pochowany w kościele Karmelitów. Majątek po zmarłym staroście, wraz z długami, przejęła dożywotnio jego żona Barbara z Tarnowskich, która spoczęła u boku męża w 1641 r. Po jej śmierci zamek krasiczyński wraz z innymi dobrami ziemskimi,  zgodnie z testamentem przeszedł w ręce Marcina Konstantego Krasickiego, syna  Jerzego Krasickiego (brata Marcina). Podczaszy przemyski, ponieważ taką funkcję piastował nowy właściciel zamku, należał do ludzi pokroju swojego ojca. Nie były mu obce awantury rodzinne, procesy sądowe oraz zbrojne najazdy. Marcin Konstanty był trzykrotnie żonaty (dwie pierwsze żony zmarły młodo), ostatnią wybranką była Elżbieta Korniaktówna właścicielka Sośnicy i dóbr wielkopolskich. Jak wynika z dokumentów uzupełniali się nawzajem awanturniczymi charakterami, prowadząc w dalszym ciągu liczne procesy i spory, które finansowo rujnowały podczaszego. Pod koniec życia w 1671 r. Marcin Konstanty otrzymał tytuł kasztelana przemyskiego, co raczej zawdzięczał tradycji rodzinnej, a nie swoim zasługom. Nowo objętego urządu nie piastował zbyt długo. Rok później zmarł. Ostatnią wolą kasztelana było, aby zamek krasiczyński nie został podzielony pomiędzy pięcioro jego dzieci. Troje z nich miał z Elżbietą Korniaktówną (Urszulę, Jerzego i Aleksandra), a dwie córki pochodziły z wcześniejszego związku z Zofią Ossolińską. Starsza z nich – Rozalia została wydana za Aleksandra podkomorzego kijowskiego, a młodsza Konstancja była jeszcze panną. W związku z zaistniałą sytuacją rządy nad Krasiczynem zaczęli sprawować opiekunowie: Stanisław z Sitna Siciński – sędzia ziemski przemyski, Karol Wapowski – stolnik kijowski, a także ks. Stanisław Lenczewski -  proboszcz dynowski i krzywiecki. Sytuacja uległa zmianie w roku 1680, kiedy to pełnoletność uzyskał Jerzy Krasicki, który od zaraz rozpoczął zaciąganie długów. W roku 1682, kiedy przyszło do podziału dóbr, okazało się, że są one zadłużone na 90%. Ostatecznie starszy z braci Jerzy – stolnik przemyski otrzymał Krasiczyn, natomiast jego młodszy brat Aleksander Konstanty – Sośnicę. Nowy właściciel  Krasiczyna, aby ratować gniazdo rodowe musiał szybko się ożenić. Jego wybranką została Teofila ks. Czartoryska. Sytuacja obu braci była diametralnie różna. Gdy Aleksander Konstanty pan na Sośnicy, która przynosiła mu zyski, odbywał liczne podróże zagraniczne
i studiował w Padwie, jego brat Jerzy borykał się z wierzycielami i długami. Jerzy zmarł bezdzietnie w 1687 r. a po jego śmierci zamek wraz z długami  przeszedł w ręce Aleksandra Konstantego. Nowy pan obciążył dobra rodowe pokaźnymi sumami na rzecz swojej małżonki Konstancji z Lipskich (Lanckorońskiej). Śmierć Aleksandra Konstantego w 1692 r.zamknęła po mieczu linię Krasickich na Krasiczynie. Z pięciorga dzieci Marcina Konstantego pozostała przy życiu jego córka Urszula wdowa po Andrzeju Modrzewskim podskarbim nadwornym koronnym, który poległ pod Wiedniem w 1683 r. W 1693 r. pani podskarbina doprowadziła do ugody między wszystkimi spadkobiercami majątku Krasickich, w sprawie podziału dóbr po rodzicach i braciach. Odsprzedała Krasiczyn podkomorzemu przemyskiemu, Janowi Franciszkowi z Wojakowej na Rzeplinie Wojakowskiemu z rodziną. W ten sposób gniazdo rodowe Krasickich, które znajdowało się w ich rękach od ponad 150 lat przeszło w ręce nowych właścicieli. W późniejszym czasie zmieniali się oni jeszcze kilkakrotnie.

Dzisiaj, chodząc alejkami krasiczyńskiego parku, możemy podziwiać odrestaurowaną rezydencję  rodziny Krasickich. Okazałość i piękno architektoniczne zamku przywołują na myśl dawną świetność właścicieli Krasiczyna i refleksję nad minionym bezpowrotnie czasem ich burzliwego panowania. Tylko baszty i mury pozostały niemymi świadkami minionych wydarzeń często nieodnotowanych na kartach historii.

Zamek w Krasiczynie – współcześnie

Zamek w Krasiczynie – współcześnie

 

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 27-04-2020 13:16
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 27-04-2020 13:23