17 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Gwiazdy warszawskich kabaretów w przedwojennym Przemyślu

aut. Zenon Andrzejewski, „Nasz Przemyśl”, maj 2011 (Nr 80)

Niezwykle ważną funkcję w warszawskich kabaretach spełniały „orkiestry”, zwane jazz-bandami. Właściwie były to kilkuosobowe zespoły instrumentalne, które akompaniowały piosenkarzom-solistom, chórom, towarzyszyły ewolucjom baletu, ilustrowały skecze, zapewniając całą oprawę muzyczną kabaretowych produkcji.

 

W przedwojennej Warszawie były dwie renomowane orkiestry: braci Goldów i Petersburskich, które współpracowały z najlepszymi teatrzykami kabaretowymi i rewiowymi.

Gold-Petersburski Band

Zespół zorganizował w 1925 roku, w warszawskiej restauracji „Oaza”, Jerzy Petersburski – pianista, akompaniator, kompozytor, aranżer, bandlider i dyrygent, do którego przyjął swego ciotecznego brata, skrzypka-wirtuoza, Artura Golda. Wkrótce obaj poprowadzili popularną „orkiestrę salonową”, wykonującą obok muzyki tanecznej – synkopowaną (jazzową). „Gold-Petersburski Band” zadebiutował 21 lutego 1926 roku w kabarecie Qui Pro Quo w rewii Ostatnia nagość, w której wykonał shimmy-fokstrot Gdy Petersburski razem z Goldem gra… Tę piosenkę-hymn skomponował Artur Gold do tekstu A. Własta, a zaśpiewała ją Mira Zimińska. Zespół współpracował również z kabaretami Perskie i Morskie Oko, Wesoły Wieczór, Banda, Café Club, Rex, Ali-Baba, występował w słynnej warszawskiej restauracji „Adria”, nagrywał dla wytwórni płyt „Odeon”, koncertował w Wiedniu. Obydwaj bandliderzy byli znakomitymi kompozytorami. Jerzy Petersburski zyskał przydomek „króla polskiego tanga”. Jego najbardziej znane kompozycje to: Sam mi mówiłeś, Już nigdy, Ta ostatnia niedziela, Tango andrusowskie, Odrobinę szczęścia w miłości, Ja się boję sama spać, Cała przyjemność po mojej stronie, Rafałek, jeszcze kawałek, Młodym być, Nie ja, nie ty, i nieśmiertelne Tango milonga, które zna cały świat i jest do dzisiaj śpiewane pod zmienionym tytułem Oh! Donna Clara. Natomiast Artur Gold skomponował takie szlagiery jak: Ja nie mam co na siebie włożyć (wspólnie z Petersburskim), Tylko ty!, Pragnę twoją być, Gdy zakwitną bzy…, Czy pani gra w zielone?, Przyjdź, kochanku!, Szkoda twoich łez, dziewczyno, Czarne oczy, Gdzie twoje serce?, Nie odchodź ode mnie, Tyś mnie nie kochała, Jabłoni kwiat, Wróć do mnie znów, Jesienne róże

„Gold-Petersburski Band” w Kawiarni i Restau022.jpeg

W prasie lokalnej zachowała się tylko jedna wzmianka o pobycie słynnego zespołu A. Golda i J. Petersburskiego w Przemyślu. „Tygodnik Przemyski” z 5 kwietnia 1931 r., nr 13, pisał: Wielka muzyczna sensacja! Gold i Petersburski w Przemyślu! A. Gold i J. Petersburski w kawiarni „Grand” (winno być w Kawiarni i Restauracji „Grand” – przyp. Z. A.) od 6 kwietnia 1931 r. Dzięki usilnym staraniom i nieszczędzeniu kosztów udało się właścicielowi kawiarni „Grand”, panu Marszałkowi, pozyskać na miesiąc kwiecień 1931 r. tak świetnych muzyków. Szczegóły w afiszach. Ta sama gazeta z 12 kwietnia 1931 r., nr 14, zamieściła na pierwszej stronie duże zdjęcie całego zespołu z anonsem: Z wielkim powodzeniem koncertuje kompozytorski septet A. Golda i J. Petersburskiego w restauracji i kawiarni „Grand” Stanisława Marszałka (lokal mieścił się w tzw. „Pasażu Gansa” przy ul. Mickiewicza 5 – przyp. Z.A.) i pozostaje tylko jeszcze parę dni przed wyjazdem zagranicę. Szanowna P.T. Publiczność powinna skorzystać z okazji i posłuchać tego naprawdę jedynego zespołu symfoniczno-jazzbandowego w Polsce.

Artur Gold (z lewej) i Jerzy Petersburski (1019.jpeg

The Symphonic Jazz
Henryk Gold

Artur Gold i Jerzy Petersburski znaleźli groźnych konkurentów w swoich młodszych braciach: Henryku i Stanisławie. Henryk Gold, podobnie jak Artur, był skrzypkiem, bandliderem, dyrygentem, kompozytorem i aranżerem. Początkowo występował w kawiarniach, klubach nocnych i restauracjach.

Henryk Gold (1931).jpeg

Zadebiutował w 1925 roku na czele orkiestry tanecznej wytwórni płytowej „Syrena”, a już rok później pojawił się z własnym zespołem w stołecznej restauracji „Oaza”. Był stałym współpracownikiem Nowego Perskiego Oka, Morskiego Oka, Qui Pro Quo i Nowego Momusa. W latach 1927-1930 orkiestra Henryka Golda jeździła po Polsce, występując razem ze śpiewakiem Tadeuszem Faliszewskim. Nazywała się: „The Symphonic Jazz Henryk Gold” i była współkierowana przez młodszego brata Jerzego Petersburskiego – Stanisława, pianistę, akompaniatora, bandlidera. Następne dwa lata orkiestra spędziła na koncertach, towarzysząc Niusi Nobisównie i Chórowi Dana. Liczyła od siedmiu do dziesięciu osób. Henryk Gold był też utalentowanym kompozytorem. Współpracował z takimi autorami tekstów piosenek jak: A. Włast, E. Schlechter, W. Friedwald. Najpopularniejsze jego kompozycje to: Ta mała piła dziś, Tęsknota, Dla ciebie zrobię wszystko…, Jak pan cudownie robi to!, Jak ja się dziś upiję!, Miłość trwała krótko…, Kiedy przyjdziesz znów, kochanie?, Jesteś bez serca.

Jazz-band, fenomenalnego skrzypka Henryka Golda, dyrektora orkiestry, z bandliderem Stanisławem Petersburskim i Tadeuszem Faliszewskim – „trubadurem przedmieść Warszawy”, koncertował w Przemyślu w czwartek 10. i piątek 11 lipca 1930 roku w sali Domu Robotniczego. Był to jedyny występ zespołu przed wyjazdem na zagraniczne tournée. Jak napisała „Ziemia Przemyska” z 26 lipca 1930 r., nr 42, występ artystów Perskiego Oka (winno być Morskiego – przyp. Z.A.) cieszył się dużym powodzeniem. Zasługiwał na to.

Stanisław Petersburski (1931).jpeg

Ponownie orkiestra Henryka Golda zawitała do Przemyśla w sobotę, 13 czerwca 1931 r., towarzysząc Chórowi Dana, „jedynemu i bezkonkurencyjnemu w Polsce chórowi rewelersów z teatru Qui Pro Quo”. Akompaniatorem był Stanisław Petersburski, a konferansjerkę prowadziła Niusia Nobisówna. Występ warszawskich artystów odbył się w Teatrze Polskim na Zasaniu o godz. 8 wieczorem. Przedsprzedaż biletów prowadziła drukarnia J. Styfiego. Oto plakat z tego koncertu:

and6.jpeg         

Chór Dana

Pod koniec lat 20. i na początku 30. XX wieku zapanowała w Polsce moda na tzw. chóry rewelersów, których nazwa pochodziła od angielskich The Revellers. Były to kilkuosobowe męskie zespoły wokalne. Pierwszy polski zespół rewelersów powstał w roku 1928 w Warszawie, a jego założycielem był Władysław Daniłowski, absolwent warszawskiego konserwatorium, pianista, akordeonista i kompozytor. Zespół Daniłowskiego (nazwany Chórem Dana, od skrótu nazwiska swego założyciela) śpiewał w stylu nowoczesnego belcanta, prezentując piękne, idealnie zestrojone głosy. Pierwszy skład zespołu tworzyli: Wincenty Nowakowski – tenor o lirycznym, ciepłym głosie „z łezką”, Mieczysław Fogiel (późniejszy Fogg) – metaliczny, piękny baryton, Tadeusz Bogdanowicz – aksamitny, piękny bas i dwóch tenorów: Aleksander Kruszewski i Zachariasz Papiernik.

Chór Dana. Od lewej Tadeusz Bogdanowicz, Mie020.jpeg

Chór Dana zadebiutował 29 marca 1929 roku w teatrzyku Qui Pro Quo, wykonując po hiszpańsku trzy tanga argentyńskie: Plegaria (Modlitwa) – Eduardo Bianco i dwa skomponowane przez kierownika muzycznego zespołu W. Daniłowskiego: Siempre querida (Zawsze kochana) i Liana. Występ kwintetu spotkał się z nieprawdopodobnym aplauzem publiczności. Zespół związał się z teatrem Qui Pro Quo do 1931 roku, a potem kolejno z teatrami i rewiami Banda, Rex, Polonia, Cyrulik Warszawski, Wielka Rewia, Małe Qui Pro Quo i Tip-Top. Rewelersi Dana towarzyszyli w koncertach i nagraniach Hance Ordonównie, Stefci Górskiej, Zuli Pogorzelskiej i Adolfowi Dymszy. Od roku 1932 Chór koncertował za granicą: w Niemczech, Estonii, na Łotwie, w Związku Radzieckim, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Austrii, Czechosłowacji, Rumunii, Francji, we Włoszech i w USA, gdzie wystąpił w 31 stanach. Chór Daniłowskiego uważany był za jeden z najlepszych w Europie i zaliczano go do pierwszej piątki tego rodzaju zespołów wokalnych na świecie. Repertuar Chóru był bardzo szeroki i różnorodny. Oto niektóre przeboje wylansowane i spopularyzowane przez supergrupę Dana: Chodź kolego na jednego, Świnki trzy, Rumba Fiesta, Ameryka, Księżyc nad Tahiti, Może kiedyś, innym razem, Jesienne róże, Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, Upić się warto, Nasza jest noc, Tango milonga, Co nam zostało z tych lat, Pod modrym niebem Argentyny. Do większości piosenek śpiewanych przez Chór Dana muzykę pisał sam kierownik zespołu, Władysław Daniłowski.

Jak wynika z zachowanych źródeł, Chór Dana koncertował w Przemyślu siedmiokrotnie. 13 czerwca 1931 roku, w sobotę, wystąpił w Teatrze Polskim w Domu Robotniczym. Zespołowi towarzyszyła znakomita orkiestra pod dyrekcją polskiego króla jazz-bandu Henryka Golda oraz Niusia Nobisówna – artystka teatru Qui Pro Quo, Mieczysław Fogg, jako solista Chóru, Wawrzyniec Żywolewski – wirtuoz gry na gitarze, i in. W programie zaprezentowano piosenki hiszpańskie, hawajskie, góralskie, oraz najnowsze przeboje teatrów warszawskich.

Kolejne występy Chóru Dana w Przemyślu miały miejsce w niedzielę, 4 lutego i wtorek, 24 lipca 1934 roku. Pierwszy odbył się w sali „Sokoła”, zaś drugi w sali teatru „Fredreum” na Zamku. W obydwu koncertach zaprezentowali się też: „urocza, subtelna i powiewna tancerka” Niusia Nobisówna oraz, okrzyknięty królem polskiej piosenki, Mieczysław Fogg, i Adam Wysocki, świetny śpiewak i komik.

„Tygodnik Przemyski” z 4 lutego 1934 r., nr 5, tak zapowiadał przyjazd Chóru Dana do Przemyśla: Chór Dana – te dwa słowa wystarczą za wszelką reklamę! (…) Słuchając zachwycających piosenek miłosnych lub frywolnych żołnierskich, jako też cudownych tang w pięknym wykonaniu Chóru Dana, zapominamy o wszelkich troskach dzisiejszych czasów i poddajemy się kojącym dźwiękom melodii, na przeciąg paru godzin.

Koncert w sali „Sokoła” trwał 2 godziny, program zawierał 22 numery, a Chór musiał wielokrotnie bisować.

Z występu we „Fredreum” „Tygodnik Przemyski z 5 sierpnia 1934 r., nr 31, zamieścił następującą recenzję: Goszczący w ubiegłym tygodniu w naszym mieście Chór Dana odniósł sukces artystyczny i kasowy (…). Należy stwierdzić zupełnie wyrównany poziom całego Chóru, bez słabych punktów, który, przy umiejętnej ilustracji muzycznej samego Dana, tworzył całość doskonale się rozumiejącą i orientującą. Technika wykonania – uwydatniająca się szczególnie przy fokstrotach i slow-foxach, jak np. „3 małe świnki” i „Barbara” – bardzo dobra. Z licznych naddatków (bisów – przyp. Z.A.), które odśpiewał, zmuszony niemilknącymi oklaskami publiczności cały zespół, wymienić należy stare tango Śpij, moje serce. W solowych numerach wystąpił M. Fogg, którego liryczny głos o bardzo miłej barwie (nieśmiertelne Synku mój) wprowadzał w zachwyt słuchaczy. Drugi solista A. Wysocki z maestrią wykonał kilka charakterystycznych piosenek. W przerwach produkcji wokalnych sympatyczna panna Niusia Nobisówna (była już żoną Dana – przyp. Z.A.) odtańczyła z wdziękiem kilka tańców ludowych (…). Końcową część recenzji sprawozdawca „Tygodnika” poświęcił zachowaniu przemyskiej publiczności, pisząc: Koncert miał się rozpocząć o godz. 8.30, tymczasem o tej godzinie – mimo że bilety były wysprzedane, jawiło się na sali zaledwie parę osób. Dopiero o godz. 9 sala się zapełniła. Dziwnym się wydaje, dlaczego istnieje ten nienależący chyba do dobrego tonu zwyczaj stałego spóźniania się na przedstawienia. Nie wiadomo, czym dałoby się nakłonić i przyzwyczaić publiczność do punktualnego przybywania. Chyba zamknięciem drzwi z chwilą rozpoczęcia spektaklu (…).

Recenzent miał rację, bowiem z tym „niewłaściwym” zachowaniem części przemyskiej publiczności coś było na rzeczy. Z godzinnym opóźnieniem, z winy publiczności, rozpoczął się też recital Hanki Ordonówny 23 października 1934 roku. Jak podawał tenże sam recenzent, publiczność przemyska nie skorzystała z możliwości kupna biletów w przedsprzedaży, tylko w ostatniej chwili „przypuściła szturm do kasy”, powodując niepotrzebny tłok i zamieszanie.

15 lipca 1935 roku Chór Dana przybył do Przemyśla po „niebywałych sukcesach” za granicą i wystąpił po raz kolejny w sali teatralnej „Fredreum” na Zamku, wykonując popisowy program, obejmujący 25 najnowszych piosenek. Solistami zespołu, jak zwykle, byli: ulubieniec płci pięknej – Mieczysław Fogg oraz świetny piosenkarz i humorysta – Adam Wysocki. Z Foggiem i Wysockim Chór Dana wystąpił w Przemyślu jeszcze trzykrotnie: w sobotę, 14 marca 1936 roku w sali teatru „Fredreum”, mając w programie szereg przebojowych piosenek polskich oraz w języku francuskim i angielskim oraz w poniedziałek, 30 sierpnia 1937 r. i w piątek, 20 stycznia 1939 r. Dwa ostatnie występy odbyły się w sali kina „Casino” w Domu Robotniczym. W sierpniu 1939 r. Chór Dana zakończył działalność w kraju.

Chór Juranda

pod względem poziomu wykonawstwa i popularności stawiany był na drugim miejscu po Chórze Dana. Powstał na jesieni 1932 roku w Warszawie. Jego założycielami byli: Jerzy Koszutski – kompozytor, używający pseudonimu „Jurand” oraz Marian Rottengruber, śpiewak, występujący pod nazwiskiem Ryszard Marrot. Chór koncertował w składzie: Aleksander Puchalski, Zygmunt Piotrowski, Jerzy Koszutski, Ryszard Marrot i Mieczysław Lubański. Zespół zadebiutował w rewii „Karnawał pod Messalką”, wystawionej 29 grudnia 1932 roku w „Wesołym Teatrze”. Od 1933 r. występował w wielu kabaretach i teatrzykach rewiowych Warszawy, m. in. w Praskim Oku, Wesołym Wieczorze, Casanovie, Starej Bandzie, Hollywood, Morskim Oku. Największe sukcesy odnosił w okresie występów w Wielkiej Rewii.

Chór Juranda (1932). Od lewej Aleksander Puc021.jpeg

Z Chórem Juranda współpracowały gwiazdy filmu i kabaretów: Hanka Brzezińska, Helena Grossówna, Tola Mankiewiczówna, Halina Wiórkowska-Jurandowa. Chór specjalizował się w utworach groteskowych i muzycznych parodiach. Śpiewał także kuplety oraz cygańskie i rosyjskie romanse. Do najpopularniejszych przebojów Chóru Juranda należą: Żegnaj, Jesień, Dziewczę z Haiti, Chcę przy tobie być, Czemuś o mnie zapomniała, Walc-serenada, Warszawo, piękna Warszawo, Noc księżycowa, Zawsze będzie czegoś ci brak, Upić się warto, Jak całować, to ułana, Walc o miłości, Czy tutaj mieszka panna Agnieszka, Najlepiej w głowie mieć szum.

Znakomity kwintet rewelersów Juranda dał w Przemyślu cztery koncerty. 19 sierpnia 1935 r. o godz. 8.30 wieczorem, wystąpił w sali kinoteatru „Casino”. W repertuarze znalazły się najnowsze przeboje Tuwima, Hemara, Własta, Friedwalda, Golda, Schlechtera, Jastrzębca, Krystiana, Wiehlera, Warsa, Jurandota… Bilety sprzedawała cukiernia „Mascotte”. Drugi występ Jurandowców odbył się 15 sierpnia 1936 r. o godz. 20.15, w dużej sali „Sokoła”. Przedsprzedaż biletów prowadził przemyski „Orbis” przy placu Legionów.

1 września 1937 r. Chór Juranda zawitał do Przemyśla z Tolą Mankiewiczówną, śpiewaczką Opery Teatru Wielkiego, która przeszła do operetki, rewii i filmu. (…) Sala „Sokoła” wypełniła się doszczętnie liczną publicznością – pisał recenzent „Ziemi Przemyskiej” z 18-25 września 1937 r., nr 40-41. Wieczór wypadł znakomicie. Tola Mankiewiczówna porywała pięknem swego słowiczego głosu i wdziękiem osobistym. Chór Juranda w niczym nie ustępował Chórowi Dana. Przemyśl został przez miłych artystów ze stolicy zdobyty.

Po raz ostatni Chór Juranda przyjechał do Przemyśla we wtorek, 10 stycznia 1939 roku, ze znaną aktorką filmową Heleną Grossówną, i Murzynem Hamiltonem. W recenzji z występu warszawskich artystów sprawozdawca teatralny „Ziemi Przemyskiej” z 14 stycznia 1939 r., nr 2, napisał: (…) W wypełnionej sali kina „Casino” znany Chór Juranda odśpiewał z ogromnym powodzeniem szereg pieśni. Podobały się zwłaszcza melodie hultajskie na lwowskie tematy. Dużo życia na salę wniósł również groteskowy śpiewak Hamilton, autentyczny murzyn. Najwięcej oklasków zebrała jednak za trzy piosenki znana aktorka filmowa Helena Grossówna. Piękna twarz i postawa, niezwykła werwa i miły głosik porwały widownię. W zakończeniu recenzent skrytykował stan techniczny fortepianu kina „Casino” stwierdzając, że „w obecnym stanie instrument nadaje się do muzeum osobliwości”.

Minęły lata,

pogasły warszawskie gwiazdy, ale pozostały po nich niezapomniane przeboje, które kiedyś ludzie nucili po wyjściu z teatru, kina, na ulicy, w pracy, w domu. Mimo banalnych i, z dzisiejszej perspektywy, trochę kiczowatych tekstów, których przewodnim tematem jest miłość – mają wpadającą w ucho melodię i są często przypominane w retrospektywnych audycjach radiowych i programach telewizyjnych, bądź odtwarzane z charakterystycznie trzeszczących 78-obrotowych płyt. I jeśli nawet dzisiaj tamten sposób interpretacji piosenek trąci myszką, to musimy pamiętać, że inne było wówczas zapotrzebowanie na rozrywkę, inna moda, inne gusty. Tak się wtedy śpiewało i to się ludziom podobało. Były to kicze „słodkie i egzotyczne”.

Z całą pewnością artykuł nie uwzględnia wszystkich występów warszawskich gwiazd teatrów kabaretowych, ani też wszystkich stołecznych artystów lekkiej muzy, którzy swoim kunsztem zabawiali przemyską publiczność i ożywiali życie kulturalne przedwojennego Przemyśla. Niestety, nie sposób odtworzyć pełnego kalendarium ich gościnnych występów, jak również podać pełnej palety nazwisk artystów, którzy przypuszczalnie musieli występować w naszym mieście, bowiem nie pozwalają na to braki w archiwalnych rocznikach przemyskiej prasy z lat 1919-1939.


Bibliografia: Zachowane egzemplarze prasy przemyskiej z lat 1919-1939 („Nowy Głos Przemyski”, „Tygodnik Przemyski”, „Wiadomości Przemyskie”, „Ziemia Przemyska”); S. Koper, Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2010; tenże, Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2010; K. Krukowski, Mała antologia kabaretu, Warszawa 1982; D. Michalski, Powróćmy jak za dawnych lat czyli historia polskiej muzyki rozrywkowej (1900-1939), Warszawa 2007; T. Mościcki, Kochana stara buda. Teatr „Qui Pro Quo”, Łomianki 2008; R. Wolański, Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej, Warszawa 1995.

Źródła zdjęć: D. Michalski – patrz bibliografia; E. Bodo – www.film.onet.pl, „Tygodnik Przemyski” z 12 kwietnia 1931 r., nr 14, s. 1; plakaty ze zbiorów Archiwum Państwowego w Przemyślu fotografował J. Frankiewicz.

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 17-03-2020 14:01
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 17-03-2020 14:01