17 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Wielka manifestacja roku 1982 przy Kamiennym Moście

aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, wrzesień 2010 (Nr 72)

Dwadzieścia osiem lat temu we wtorek 31 sierpnia 1982 roku w wielu polskich miastach wbrew woli gen. Wojciecha Jaruzelskiego i WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego) Polacy postanowili uczcić drugą rocznicę porozumień sierpniowych. W kościołach podczas uroczystych mszy świętych modlono się „o Ojczyznę wolną”, a także za dusze zamordowanych  górników i innych ofiar krwawych represji  ze strony SB i MO. Pamiętano również o tysiącach ludzi, którzy ośmielili przeciwstawić słowo i ideały wolności i demokracji przeciw czołgom i zomowskim pałkom.

Również w naszym mieście dzięki manifestacji zorganizowanej przez członków konspiracyjnej Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej  NSZZ „Solidarność” w Przemyślu doszło do jedynej w okresie stanu wojennego tak wielkie manifestacji obywatelskiego protestu przeciw reżimowi  gen. Jaruzelskiego. TKK została założona w warunkach konspiracji  w grudniu 1981 r. przez działaczy „Solidarności” w Przemyślu: Marka Kamińskiego, Stanisława Trybalskiego, Stanisława Żółkiewicza, Zygmunta Majgiera, Ryszarda Bukowskiego oraz Mieczysława Zrajkę. 

Obecnie, po wielu latach przebieg demonstracji przemyślan na znak sprzeciwu wobec łamania podstawowych praw obywatelskich, licznych aresztowań i represjonowaniu działaczy NSZZ „Solidarność”  powoli zaciera się w pamięci. Młode pokolenie co prawda mogło obejrzeć „rekonstrukcję” wydarzeń z 31 sierpnia 1982 r. przygotowaną przez Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej DOK X oraz Centrum Kulturalne w Przemyślu, zrealizowaną z wielkim rozmachem, lecz różniącą się w szczegółach od rzeczywistych wydarzeń. Trzeba jednak podkreślić, że podczas ulicznego przedstawienia wiele osób pamiętających pamiętne obchody drugiej rocznicy powstania pierwszego wolnego związku zawodowego nie ukrywało wzruszenia podczas oglądania inscenizacji na ulicy Franciszkańskiej i Kazimierza Wielkiego, przypominając sobie lata stanu wojennego. Wśród widzów znajdowało się wielu bohaterów tamtych dni, których ówcześni przedstawiciele władzy oraz SB i MO określało mianem „marginesu społecznego”, a których postacie były dla wielu z  nas, wówczas młodych ludzi, wzorem godnym naśladowania.

Obchody sierpnia 1980 roku w naszym mieście rozpoczęły się w godzinach popołudniowych przed siedzibą  Zarządu Regionu Południowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność” przy Kamiennym Moście 2. Na apel przeprowadzony przez członków TKK zebrało się setki, później tysiące ludzi.  Informacje o manifestacji zaplanowanej na godz. 15.00 były wcześniej przekazane do działaczy Związku w przemyskich zakładach pracy. Mieszkańcy miasta  mieli zebrać się pod siedzibą Zarządu Regionu: „… w celu potępienia  wprowadzenia stanu wojennego, zaprzestania represjonowania działaczy związkowych, zwolnienia internowanych i aresztowanych, przywrócenia do pracy zwolnionych za działalność związkową, przywrócenia działalności NSZZ „Solidarność” (Marek Kamiński  Wspomnienia z okresu stanu wojennego [w] Krzysztof Prokop „25 lat „Solidarności” 1980-2005”, Przemyśl 2005) . Jednak już około godz. 14.30 przed wejściem do siedziby Regionu zaczęli zbierać się ludzie. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej osób. Do delegacji z zakładów pracy przyłączali się ludzie wracający z pracy, młodzież. Wbrew oficjalnym komunikatom władzy „Solidarność” cieszyła wciąż wielkim poparciem społeczeństwa. Wiele osób o planowanej manifestacji dowiedziało się z ulotek i miesięcznika „NIE”-pierwszego  niezależnego przemyskiego pisma wydawanego przez Niezależną Oficynę Kresową im. A.F. Modrzewskiego prowadzoną przez TKK. Głównym redaktorem „NIE” był Jan Musiał.   Dzięki dobrze zorganizowanej akcji informacyjnej około 15.00 na Kamiennym Moście i w jego okolicy, zwłaszcza wzdłuż ul. Jagiellońskiej, zebrało się około 3.000 osób, skandujących okrzyki „Dajcie nam Lecha”, „Wałęsa” i „Solidarność”. Wszystkim zgromadzonym udzielił się nastrój poczucia jedności, oraz prawdziwej ludzkiej solidarności. Na krótki czas ludzie zapomnieli o strachu przed patrolami ZOMO, godzinie milicyjnej, wizytom „smutnych panów” z SB, a także biedzie dnia codziennego i podwyżkom cen. Przy tablicy związkowej złożono kwiaty. Po pewnym czasie, jak szacowali ówcześni działacze przemyskiego „podziemia” antykomunistycznego, przed siedzibą Regionu zebrało się ponad 6.000 uczestników manifestacji, którzy odśpiewali hymn państwowy oraz „Rotę’ i „Boże coś Polskę”. Wielokrotnie powracał krzyk „dajcie nam Lecha”, zwłaszcza że legendarny  przywódca „Solidarności” w tym czasie był internowany w Arłamowie, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od miasta. Panował podniosły, lecz spokojny nastrój. „Ludzie nie  mieścili się już na skrzyżowaniu Kamiennego Mostu i ul. Jagiellońskiej i gęste szpalery stały wzdłuż ul. Jagiellońskiej. Zebrani serdecznie pozdrawiali rumuńskie TIR-y, których kierowcy nie kryli swej sympatii i oznak wzruszenia.” (Biuletyn Informacyjny NSZZ „Solidarność Regionu Południowo-Wschodniego „NIE” nr 8 z dnia 8 września 1982 r.). Do manifestujących przyłączały się kolejne osoby wysiadające z autobusów miejskich przy ul. Jagiellońskiej. Również wiele młodzieży szkolnej pojawiło się na manifestacji, był to przecież ostatni dzień wakacji - dzień zakupów szkolnych. Oni również zostali później nazwani przez oficjalne gazety; „chuliganami” i „elementem  przestępczym”.  Wielu młodych ludzi po raz pierwszy miało okazję przeżyć prawdzią lekcję „wychowania obywatelskiego”, jakże odmienną od tego, co czytali w peerelowskich podręcznikach. Na drugi dzień na szkolnych apelach pojawili się uczniowie z siniakami na ciele, dowodem akcji „przywracania porządku ulicznego” przez zomowców.Początkowo również zachowanie nielicznych jeszcze milicjantów było neutralne. Jeden z milicjantów kierował bardzo utrudnionym ruchem ulicznym, a zaledwie pięcioosobowy patrol MO zachowywał się spokojnie. Przed godziną 17.00 pojawiły się milicyjne „Nyski” zwane wówczas przez przemyślan „sukami” pełne funkcjonariuszy ZOMO. Przyjechał również samochód  z armatką wodną. Sformowano oddział ZOMO dowodzony przez Jerzego Kubasa z Przemyśla. Jednocześnie oddziały milicji i ZOMO zablokowały wszystkie ulice, którymi uczestnicy manifestacji chcieli przejść w spokojnym pochodzie do przemyskiej katedry, gdzie o godz. 18.00 została odprawiona msza święta,.  Kiedy manifestanci  chcieli spokojnie przejść ul Wodną do katedry okazało się, że jest zablokowana przez zomowców. Wówczas część demonstrantów skierowała się w kierunku ul. Wałowej, a następnie  ul. Kazimierza Wielkiego, a stamtąd pochód przeszedł w kierunku wzgórza katedralnego. Część ludzi postanowiło przejść bramami i podwórkami do katedry.  W tym samym czasie od strony placu Na Bramie i ul. Jagiellońskiej  w stronę uczestników demonstracji wyruszyły szeregi zomowców. Na bezbronnych ludzi rzucili się funkcjonariusze ZOMO i Milicji Obywatelskiej.

W stronę manifestantów wystrzelono granaty z gazem łzawiącym. Zomowcy sami osłonięci tarczami, z twarzami ukrytymi za osłoną hełmów bojowych, bili wszystkich, nie zważając na wiek, siwe włosy czy też płeć. Kiedy ludzie próbowali kryć się do sklepów, wówczas oszaleli oprawcy  w milicyjnych i zomowskich  mundurach  wrzucali granaty z gazem do wnętrza. Przypadkowych  ludzi spotykał ten sam los, pałowani, z piekącymi od gazu oczami musieli uciekać przed rozwścieczonymi „stróżami prawa PRL”. Kiedy części uczestników demonstracji i zwykłych przechodniów udało się przedostać przez most w kierunku kościoła Św. Trójcy  i budynków klasztornych, gdzie szukali schronienia przed milicją i ZOMO, zostali obrzuceni granatami z gazem. Jednocześnie zamknięto most, nie oszczędzono również zdumionych widzów, którzy po wyjściu z kina „Bałtyk” (obecna siedziba Wyższej Szkoły Administracji i Zarządzania”) po projekcji filmu „Wejście smoka” , zostali spacyfikowani przez ZOMO. „…Na ich oczach „Wejście smoka” zamieniło się w „Wejście ZOMO”, (Biuletyn Informacyjny NSZZ „Solidarność Regionu Południowo-Wschodniego „NIE” nr 8 z dnia 8 września 1982 r.). Rozpoczęło się polowanie na ludzi, zwłaszcza na młodzież, chcąc później udowodnić, że manifestacja nie była zorganizowana przez działaczy związkowych i tysiące dorosłych pracowników, lecz młodociane grupy, których jednym celem było szukanie rozróby.  Po starym  mieście  i głównych ulicach szalały patrole milicyjne, bijąc i aresztując wiele osób. Z relacji mieszkańców miasta wiadomo, że część osób była zabierana przez milicjantów do wnętrza „Nyski”, tam ich bito, a następnie wyrzucano na chodnik. Trwało „polowanie” na  każdego, kto według ‘stróży porządku” wydawał się podejrzany. Nie szczędzono nawet kobiet z dziećmi. Część osób próbowała się schować na podwórze ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego, chcąc schronić się przed milicyjnymi pałami. W wielu miejscach doszło do regularnej bitwy pomiędzy grupami demonstrantów a ZOMO. Opór niektórych demonstrantów nieco ostudził bojowy zapał milicjantów i ZOMO. Uchroniło to wiele osób przed dotkliwym pobiciem, szczególnie dotkliwie pobity został kierowca MZK Marian Opaluch, który w wyniku doznanych obrażeń musiał przejść na rentę.

bez tytułu 2.jpeg

 Siedem dni później „NIE” tak opisało brutalną „bitwę”  oddziałów MOi ZOMO z mieszkańcami Przemyśla- uczestnikami pokojowej manifestacji: „.Zaczęto strzelać gazami łzawiącymi oraz pałować bezbronnych ludzi. W tym momencie wszyscy mieliśmy okazję przekonania się co oznacza niedawno wypowiedziane zdanie przez Jaruzelskiego    - władza pierwsza  wyciągnie rękę do społeczeństwa. Rzeczywiście wyciągnęła, ale z pałą. Ludzie uciekali do sklepów, do bram, gdzie się dało. Na ulicy pozostał leżący mężczyzna uderzony pałką w głowę. Wokół słychać było przeraźliwe gwizdy i okrzyki gestapo, gestapo.  […]  W starej części miasta ZOMO kontynuowało pościg za demonstrantami aż do murów katedry, której bezpośrednie okolice obrzucili ogromną ilością gazów. Jedną petardę wrzucono do przedsionka katedry (zapewne w ramach dialogu Państwa z kościołem). Podczas mszy  piękne, podniosłe kazanie wygłosił ks. bp. Błaszkiewicz. Mówił o niezbywalnych ludzkich prawach do zrzeszania się w tym także w niezależne związki zawodowe, wezwał władze do autentycznego szczerego dialogu. Zebrani modlili się m. in. za Lecha Wałęsę oraz za uwięzionych, internowanych, prześladowanych za przekonania.”

bez tytułu.jpeg

Podczas ulicznych łapanek milicja zatrzymała około pięćdziesiąt osób, większość przewieziono do koszar wojskowych przy ul. 29 Listopada. Kilkunastu zatrzymanych po pewnym czasie wypuszczono, jednak trzydzieści dwie osoby zostało osądzone przez Kolegium do spraw wykroczeń grzywnami pieniężnymi, trzy osoby zostały uniewinnione. Warto zaznaczyć, że wielu sędziów odmówiło uczestniczenia w posiedzeniach Kolegium, nie chcąc uczestniczyć w rozprawach osób, które wpierw pobito,  a na koniec aresztowano, a ich jedyną „winą” było pragnienie wolności i demokracji. Wszystkim, którzy przed TKK udokumentowali ukaranie mandatem za uczestnictwo w manifestacji, zostały zwrócone pieniądze z funduszy związkowych. W ówczesnej prasie pojawiły się dość obszerne relacje z manifestacji, oczywiście podkreślające wbrew prawdzie „pokojowe’ zachowanie milicji i ZOMO i awanturnicze, nieodpowiedzialne zachowanie uczestników manifestacji. Ówczesne „Nowiny Rzeszowskie” w swojej relacji z Przemyśla pisały: „Około 100-osobowa grupa młodych ludzi udała się kierunku bazyliki katedralnej, wzywając pozostałych do udziału w marszu, nie znajdując jednak poparcia wśród dorosłych, w tym m.in. robotników. W tym samym czasie część agresywnie zachowującej się młodzieży zakłóciła spokój w innej części miasta. Internowała milicja, rozpraszając tłum, bez użycia środków bezpośredniego przymusu. W bezpośredniej organizacji nielegalnego zgromadzenia w pobliżu siedziby zarządu regionalnego NSZZ „Solidarność” uczestniczyły 22 osoby, a ich działalność wspierało aktywnie 170 osób, przede wszystkim młodzieży. (Nowiny Rzeszowskie 1 września 1982 r). W dalszej części artykułu autor zgodnie z zasadami peerelowskiej propagandy wyraża swe oburzenie udziałem kobiet wraz z dziećmi, oczywiście jako osoby stojące w tłumie gapiów, bo przecież wiadomo, że 3 tysiące osób stało i oglądało, a „awanturnicza” setka młodzieży doprowadziła do interwencji oddziałów szturmowych ZOMO, których według ówczesnej prasy tam nie było, a milicja nie użyła „bezpośrednich środków przymusu”. Niekiedy autorzy nie mogli się zdecydować o rolę tysięcy przemyślan zgromadzonych przy Kamiennym Moście. Raz są to tylko gapie, raz tłum skandujący antypaństwowe okrzyki. Autor artykułu zamieszczonym w „Życiu Przemyskim” z dnia 8 września podjął nawet próbę uczciwego opisania wydarzeń, pisząc o delegacjach  przemyskich zakładów pracy uczestniczących w manifestacji, lecz w dalszej części zamieszcza stwierdzenia zgodne z obowiązującą zasadą opisywania solidarnościowych demonstracji i akcji jako wybryki młodzieży i fałszując liczbę osób uczestniczących w manifestacji. „Tłum wyraźnie maleje. Po kilkunastu wezwaniach formuje się najbardziej aktywna grupa, licząca ok. 100 osób, która ze zdjętą z budynku  flagą narodową – udaje się w kierunku Bazyliki Katedralnej …”W prasie lokalnej zamieszczono również wywiady z przedstawicielami ówczesnych władz partyjnych i MO, w których z wielkim oburzeniem wypowiada się o organizatorach i uczestnikach manifestacji, a chwali dobrodziejstwa stanu wojennego. Chciałbym przypomnieć tym osobom, że w ramach „wyciągania ręki do społeczeństwa” zamordowano w stanie wojennym około 120 osób, a tylko w okresie od 13 grudnia 1981 r. do 1982 r. wsadzono do więzień i obozów internowania prawie 10 tysięcy osób, kolejne tysiące straciły pracę i były represjonowane.

Lech Wałęsa opuszczający Arłamów.jpeg

Dziś, kiedy mija właśnie trzydziesta rocznica podpisania porozumień związkowych, warto pamiętać o manifestacji w dniu 31 sierpnia 1982 r., podczas której mieszkańcy miasta nad Sanem udowodnili władzy swoje przywiązanie do tych wartości i praw, które wywalczono podczas pamiętnego Sierpnia 1980 r. Jednak ci sami mieszkańcy Przemyśla powinni pamiętać o  końcowych słowach słynnej pieśni barda „Solidarności” Jacka Karczmarskiego „Mury”: Patrzył na równy tłumów marsz, Milczał wsłuchany w kroków huk, A mury rosły, rosły, rosły Łańcuch kołysał się u nóg…”

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl