20 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Dbajmy o Przemyśl! To nasz wspólny dom!

Wszyscy kochamy Przemyśl. Jesteśmy dumni z jego położenia, bogactwa zabytków, urokliwych uliczek i Sanu, który jak wstęga przecina nasze tysiącletnie miasto. Zdarza się, że czasem chętniej cudze chwalimy, ale… Czy aby na pewno – my – mieszkańcy wystarczająco dbamy o naszą małą ojczyznę? Czy robimy wszystko, by nie wstydzić się ani przed samymi sobą, ani przed naszymi gośćmi - turystami, którzy niejednokrotnie przemierzają wiele kilometrów, by móc zakochać się w Przemyślu…?

 

 

Od wielu lat walczymy z notorycznym zaśmiecaniem naszego pięknego miasta. Nie jest to bynajmniej problem braku dostępności koszy na śmieci. Wbrew pozorom koszy nie brakuje… Brakuje natomiast poczucia, iż warto zrobić kilka kroków, by wrzucić pustą butelkę lub opakowanie po chrupkach do śmietnika. Zamiast tego, zostawiamy je tam, gdzie popadnie…

 

2.jpeg

 

W czwartek i piątek (4 i 5 lipca br.) po raz kolejny pracownicy Urzędu Miejskiego w Przemyślu wraz z dwoma osadzonymi z Zakładu Karnego w Medyce porządkowali tereny przylegające do najczęściej uczęszczanych traktów w Dolinie Sanu.

 

Wiele godzin zajęło pozbieranie licznych opakowań po alkoholu porozrzucanych w okolicach boiska oraz na terenie przylegającym do ścieżki rowerowej przy ul. Focha. Nie lepiej wyglądało Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II, a dokładnie: okolice wylotów ulicy Żeromskiego, teren pod tarasem oraz okolice schodów prowadzących do Sanu. Tu obok opakowań po alkoholu dominowały także torebki po przekąskach, napojach i papierosach… Tylko na wysokości ulic: Wilsona, Sportowej i Jagiellońskiej zebrano ponad 70 worków śmieci (!) – każdy o pojemności 120 litrów.

 

 

Niemałym zaskoczeniem dla porządkujących panów był widok przemyślan, którzy zupełnie nie zrażeni górą śmieci, siedząc na schodkach prowadzących do brzegu Sanu oddawali się relaksowi, spożywali posiłki lub… „randkowali”. I faktycznie, patrząc na załączone zdjęcia, trudno oprzeć się wrażeniu, iż ciężko w tym okropnym nieporządku dostrzec choć odrobinę romantyzmu.

 

 

Drugiego dnia sprzątania, w piątek, 5 lipca br. ze zdumieniem stwierdzono, że po pracach porządkowych, prowadzonych kilkanaście godzin wcześniej w zasadzie nie ma śladu. Schody prowadzące do Sanu znów okazały się być w opłakanym stanie. W związku z powyższym, nasi cisi bohaterowie – zupełnie jak mitologiczny Syzyf jeszcze raz przywrócili porządek w miejscach, które uprzątnęli w dniu poprzednim.

 

1.jpeg

 

Jest nam trochę wstyd, że wielu z odpoczywających nad Sanem przemyślan nie widzi powodu, by właśnie opróżnioną butelkę czy opakowanie po batoniku wyrzucić do kosza. Przerażający jest fakt, iż najwięcej śmieci znajdujemy w najbliższym otoczeniu niemalże nowych śmietników. Podejście dwóch kroków i wrzucenie odpadu do kubła niewiele kosztuje. Dzięki temu nazajutrz możemy znów cieszyć się pięknem miejsca w którym rozmawiamy, bawimy się czy wypoczywamy…

 

Pamiętajmy! To nasz wspólny dom! Wszyscy musimy chcieć o niego zadbać! A wówczas… Wszystkim nam będzie przyjemniej, a przyjezdni nie powiedzą o nas, że jesteśmy brudasami.

 

 

 

Tekst: Agata Czereba

Zdjęcia: Dawid Geleta

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl