11.8 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

W cieniu Marszałka Piłsudskiego. Mieczysław i Bolesław Ziemiańscy – ojciec i syn.

aut. Jan Krzysztof Mudryk - Wiślicki, „Nasz Przemyśl”, kwiecień 2009 (Nr 55)

W pamięci rodziny ppłk B. Z. Ziemiański pozostawał jako adiutant Piłsudskiego. Tak określano jego pracę dla Marszałka, gdy wymieniano w kręgu rodzinnym jego imię. Postać  podpułkownika otaczał nimb tajemnicy, osoby mającej bezpośredni niemalże dostęp i wiedzę o Piłsudskim, jego życia rodzinnego, spotkań i poufnych rozmów. Nigdy nie mówiono dużo o nim, jakby spoczywała jakaś klauzula zabraniająca dopytywania się i wścibskiego wglądu w przeszłość lat międzywojennych a tym bardziej powojennych losów szefa osobistej ochrony Belwederu i Marszałka Józefa Piłsudskiego. Sam też dokonał takiego wyboru, pozostając w cieniu. W rodzinie o nim zawsze padały urywane zdania, jakaś zaduma, może współczucie. Nie wymieniało się tytułów wojskowych.

Mieczysław Ryszard Ziemiański z lewej strony i Bolesław_m.jpeg

Moje pierwsze  zetknięcie się z nazwiskiem Bolesława Ziemiańskiego miało miejsce w Przemyślu, w czasie, gdy zaczynałem jako 10 letni chłopak poznawać bliższych i dalszych krewnych, ciotki i ładne kuzynki, babki cioteczne, ich mężów. Na starych zdjęciach, które w nieładzie trzymane były w szafie mojej babci Józefy Wiślickiej w domu przy dawnej ulicy Rutkowskiego, dziś Osińskich naprzeciw Muzeum, rozpoznawałem i porównywałem zgrabne dziewczyny na czarno-białych fotografiach z lat trzydziestych biegnące do benedyktynek Franciszkańską z paniami już w starszym wieku, chłopców elegancko ubranych „z przemyskim szykiem” z łysiejącymi panami. Inne zdjęcia – arystokracja zdjęć – były podklejone na tekturce z  kaligraficznym wytłoczonym pismem i wskazywały na zakłady fotograficzne Huttera, Hennera z moimi pradziadkami, i tych kilka szczególnych Adama Wysockiego przedstawiające mego ojca prowadzącego zajęcia z gry na skrzypcach w Szkole Muzycznej w 1948r. przy Sienkiewicza, piękne zdjęcie mojej mamy Michaliny, które długo stało także w witrynie zakładu, także moje jako 2-3 latka trzymającego w pulchnej rączce lalkę podarowaną przez mistrza fotografii.

Przemyśl i jego historię poznawałem poprzez Muzeum i cmentarz przy ul. Słowackiego oraz  częste wspomnienia rodzinne. Przy grobach następowała odsłona zdarzeń, faktów stających się dla mnie dopełnieniem historii miasta  a także znajomych moich dziadków i mamy, często losu obcych ludzi: urzędników kolejowych, pracowników z magistratu, działaczy różnych zapatrywań politycznych. Było miejsce na rodzinę teatromanów Lorenzów, Kondratów, Felczyńskich, rodzinę Bystrzyckich, Ślusarczyków,  doktora Dorosza, Kaczurby, państwa Adamowskich, działaczy robotniczych, ludzi prostych i średniozamożnych, wielu całkowicie nieznanych, których losów już nie pamiętam z opowieści mojej babci Józefy i mojej matki. Powroty do domu trwały bardzo długo.

Szczególną uwagę wzbudzał we mnie grobowiec Anieli i Mieczysława  Ziemiańskich (pole R 2), przed którym zawsze babcia ocierała łzę, wspominając tragiczną śmierć w 1950 roku w więziennym rzeszowskim szpitalu Józefa Ziemiańskiego, rodzonego brata Bolesława Z. Ziemiańskiego.  W grobowcu tym w 1943 roku spoczywała przez kilka miesięcy jej matka Maria Paulina Wałek z Jużyńców,  aby potem spocząć razem ze swym mężem Józefem, przemyskim kolejarzem, w alejce na polu 1. Żoną Józefa Antoniego Ziemiańskiego poślubioną w 1934 roku  była Janina Ziemiańska z Wałków   rodzona siostra mojej babki, która spoczęła obok rodziny swego męża w tymże grobowcu.

Dziadkowie ze strony  ojca podpułkownika B. Z. Ziemiańskiego pochodzili z Jasienicy Rosielnej koło Brzozowa. Według relacji ustnych rodziny była to szlachta pieczętująca się herbem Ślepowron. Inna zaś wersja głosiła, że Ziemiańscy przybyli z Litwy a do powiatu brzozowskiego trafili jako osiedleńcy. Mówiono również, że nie można było potwierdzić szlachectwa i herbu ze względu na brak wystarczających środków finansowych po prawdopodobnym udziale w zrywie w roku 1846 lub 1848 roku ich pradziadka Sebastiana. Pewnym śladem potwierdzającym rodowód szlachecki był przechowywany sygnet z wizerunkiem kruka.

W Jasienicy Rosielnej w roku 1843 przyszedł  na świat Jan Zygmunt Ziemiański „syn właściciela folwarku”, dziadek ppłk Bolesława Z. Ziemiańskiego . Można domyślać się, że pozostali bracia urodzili się w tej samej miejscowości: Franciszek Ziemiański ur. w 1826, Wincenty ur.  w 1830 r.

Jan Zygmunt Ziemiański  wraz z bratem wzięli udział w powstaniu styczniowym. Niewykluczone, że Franciszek także stanął obok braci z szablą w dłoni. Na zachowanym zdjęciu  Jan Zygmunt Ziemiański pozuje fotografowi ubrany w kurtę powstańczą z kołnierzem obłożonym futerkiem. Po upadku powstania żołnierze z różnych oddziałów Ławy Lwowskiej rozproszyli się i osiedli  sami lub z rodzinami m.in. w  Rzeszowie, Przemyślu, Jarosławiu. W Rzeszowie Jan Zygmunt poznał Apolonię Wandę Hessel z d. Maschler z Głogowa Małopolskiego,  córkę Teresy i Antoniego Hessla austriackiego rotmistrza. Młodzi połączyli się węzłem małżeńskim  w 1866 roku. Szczęśliwe pożycie małżeńskie trwało do 1895 roku, gdy w wieku 52 lat zmarł nagle po zapaleniu płuc mąż Apolonii.

Jan i Apolonia Wanda posiadali dziewięcioro dzieci: Zygmunta Karola Ziemiańskiego ur. 1867,  Bolesława Ludwika Ziemiańskiego ur. 1868,  Helenę Katarzynę ur. w 1870, Mieczysława Ryszarda ur. w 1871 (ojciec ppłk, Bolesława Ziemiańskiego), Kazimierę Mariannę ur. w 1874,  Mariannę Józefę ur. w 1876, Stanisława Ignacego ur. w 1877, Helenę ur. w 1879, Jana Anastazego ur. w 1882 roku (patron ulicy w Rzeszowie - Załężu).

Ich krąg znajomych, sąsiadów bliski był weteranom styczniowego zrywu. Synowie, córki zawierali przyjaźnie na długie lata, często kończące się ślubem. Sąsiedzi stawali się ojcami lub matkami chrzestnymi. Niedawni  powstańcy czynnie wchodzili w życie społeczne miast. W przypadku Stanisława Ignacego Ziemiańskiego jednego z synów Jana Zygmunta, matką chrzestną była Apolonia Kluz, żona powstańca Antoniego Kluza (1842-1899), kilkakrotnego radnego Rady Miasta Rzeszowa.

W roku 1901 syn Jana Zygmunta Ziemiańskiego,  St. Ignacy Ziemiański zawiera ślub z Joanną Wilhelminą de Jawora Sas z Jaworskich. O udziale w powstaniach narodowych głoszą napisy na  tablicy  grobowca Ziemiańskich w Jarosławiu: „Córka i wnuczka powstańców za pracę dla umiłowanej ojczyzny odznaczona Krzyżami Zasługi”, „pamięci Eustachego de Jawora Sas Jaworskiego powstańca 1863 , Em. Nadleśniczego. Wnuczki”. W Zagórzu w roku 1911 zmarł brat Jana Zygmunta Ziemiańskiego, Wincenty. Żołnierzowi roku 1863 rodzina pozostawiła na mogile lakoniczny napis: „Żołnierz wojsk polskich”.

O ścisłym związku i zaangażowaniu rodziny Ziemiańskich w sprawy polityczne i społeczne Galicji, osadzone na doświadczeniach powstańczych, świadczy również przechowywany w zbiorach B. Z. Ziemiańskiego  rękopis z roku 1883 zaprzyjaźnionego z nimi Teofila Merunowicza (posła Sejmu Galicyjskiego, w 1912 roku członka lwowskiego  komitetu 50. rocznicy powstania 1863 r. , redaktora lwowskiej „Zgody”) omawiający partyjną strategię wyborczą we Lwowie i w Winnikach. Nie ulega wątpliwości, że duch patriotyczny kultywowany był przez kilka pokoleń rodziny. Wyrazistym  świadectwem było spisane około 1957 roku krótkie wspomnienie przez Jana Anastazego Ziemiańskiego:” (…) W 1863 po upadku powstania, w którym mój ojciec z bratem swym Wincentym brał udział osiadł w Rzeszowie. Tu założył sklep z suknem. Poznał się z Apolonią Wandą Hoessel, córką rotmistrza austriackiego Antoniego i Teresy Maschlerów.(…) Matka moja aczkolwiek niemieckiego domu czuła się Polką i kochała Polskę. W roku 1889 pożar zniszczył część Rzeszowa. W ogniu tym spłonął sklep rodziców i zostaliśmy t.j. rodzice i siedmioro dzieci bez dachu nad głową.(…) Matka śpiewała nam piękne narodowe polskie pieśni. Głos miała bardzo ładny. Lata te były najmilsze i ciepłe z tęsknotą wracam myślą do nich.(…).

Mieczysław Ryszard Ziemiański związał się na kilkadziesiąt lat z Przemyślem. Według spisanej relacji pomiędzy latami 1956 – 1976 opartej na dokumentach oraz na ustnych przekazach, być może przygotowywanych dla nieznanego wydawnictwa przez Bolesława Zygmunta Ziemiańskiego lub jego stryjecznego wuja Jana Anastazego Ziemiańskiego,  Mieczysław  Ziemiański został przedstawiony jako odważny młody człowiek o dużej energii i odwadze, oddany Polsce i społeczeństwu przemyskiemu o cechach typowych dla wielu wybitnych przemyskich postaci z   lat 1900 - 1939.

Zanim Mieczysław Ziemiański przybył do grodu nad Sanem, ukończył szkołę powszechną i zawodową w Rzeszowie. W latach szkolnych „(…) tworzył i należał do tajnych kółek patriotycznych. Współdziałał w powstaniu i kolportażu tajnego pisma patriotycznego „Głos młodzieży znad Wisłoka”. Należał do organizatorów ufundowania i postawienia krzyża ku pamięci straconych Wiśniowieckiego i Kapuścińskiego (powinno być: Wiśniowskiego - mowa jest o straconych we Lwowie w 1847 roku przez Austriaków organizatorów powstania listopadowego Teofila Wiśniowskiego i Józefa Kapuścińskiego – J.K.W.) Krzyż został wkopany przy kościele farnym i dotychczas się tam znajduje. Usuwany kilkakrotnie  przez władze austryjackie był ponownie ustawiany przez młodzież rękodzielniczo – rzemieślniczą. Pełnili oni straż przy nim i na tym tle dochodziło do utarczek z władzami policyjno – wojskowymi, w rezultacie tego był aresztowany i ukarany przymusowym wcieleniem do wojska austryjackiego.”(zachowana oryginalna pisownia – J.K.W.).

O historii krzyża rzeszowskiego można przeczytać w książce „Tamten Rzeszów” Franciszka Kotuli,  muzealnika  i etnografa. Autor opisał sytuację i wydarzenia, jakie miały miejsce w  roku 1914 i 1934, których sam był świadkiem i uczestnikiem: „Był on celem licznych pochodów i demonstracji patriotycznych w okresie zaborów, gromadząc tysiące mieszkańców Rzeszowa: Jeszcze w czasie pierwszej wojny światowej, jako uczeń seminarium nauczycielskiego, łącznie z uczniami wszystkich szkół rzeszowskich, brałem udział w ogromnej demonstracji, żądającej niepodległej Polski. Ów krzyż bardzo często był ubrany kwiatami, wieńcami z choiny i przyozdobiony wstęgami w barwach Polskich. Opisy różnią się  miejscem usytuowania krzyża, co mogłoby sugerować, że krzyż pamiątkowy zmieniał swe miejsca na przestrzeni wielu lat i było ich zapewne kilka, gdyż mogły być niszczone. Fragment pozostawiony w zbiorach B.Z. Ziemiańskiego dotyczył lat ok. 1886-1889, gdy Mieczysław R. Ziemiański był uczestnikiem protestu przeciwko Austriakom. Rodzina Ziemiańskich początkowo mieszkała w Rynku, by po pożarze kamienic, wspomnianego 1889 roku wynająć mieszkanie przy ul Krakowskiej 28.

W trakcie służby wojskowej Mieczysław R. Ziemiański nie awansował, pozostając szeregowcem w 10 c. k. pułku piechoty w Jarosławiu. W roku 1899 wstępuje w związek małżeński w Przemyślu z Anielą Małgorzatą Nürnberger c. Franciszka i Ludwiki Mazanek.

Dnia 18 czerwca 1901 roku w Skołoszowie k/ Radymna  w koszarach wojskowych przychodzi na świat Bolesław Zygmunt Ziemiański. Małżonkowie zamieszkują na Zasaniu przy ulicy Lipowej Górnej (obecnie ul. Lelewela). W Przemyślu w 1902 r. rodzi się siostra Bolesława, Maria Apolonia Ziemiańska, w 1904 Genowefa, w 1907 Kazimierz  oraz w 1912 Józef Antoni Lubin Ziemiański. Ojciec Bolesława Z. Ziemiańskiego pracę zawodową wiąże z galicyjskimi drogami żelaznymi jako technik budowlano – drogowy.

Poczucie obowiązku narodowego przekazywane mu przez rodziców oraz myśl niepodległościowa niesiona przez polskie organizacje i stowarzyszenia, wprowadziła ojca Bolesława Ziemiańskiego w czynne życie społeczne i kulturalne Przemyśla. Według pozostawionego opisu działalność kulturalno – oświatowa Mieczysława Ziemiańskiego szczególnie uaktywniła się  w założonym w roku 1892 w Przemyślu Towarzystwie Szkół Ludowych „gdzie był prezesem TSL, członkiem licznych komitetów i towarzystw polityczno – społecznych (…) opiekunem drużyn ćwiczebnych miejscowego „Sokoła” dbając o rozwój przysposobienia wojskowego wśród młodzieży”. Początkowo swą energię wnosi w zorganizowanie w miejscowościach Tuchla i Skole letnich kolonii dla dzieci. W  Skole jest organizatorem Towarzystwa Gimnastycznego  „Sokół”. W obu miejscowościach zakłada biblioteki przy Towarzystwie Szkół Ludowych. 

Publikacja sprawozdania rocznego z prac TSL za rok 1913, wymienia Mieczysława R. Ziemiańskiego w składzie członków Zarządu Przemyskiego Towarzystwa Szkół Ludowych wybranego na Walnym Zebraniu dnia 29 marca (zbiory APP). Nie oznacza to jednak, że nie mógł pełnić tej funkcji w innych latach. Prezydium w 1913 r. stanowili: Feliks Przyjemski, przewodniczący, Jan Smołka, sekretarz, Franciszek Ćwikowski, skarbnik, Stanisław Węgrzyn, zastępca przewodniczącego, Bronisław Benoit zastępca sekretarza, oraz Józef Kostrzewski zastępca skarbnika. Czytelnie przemyskiego TSL znajdowały się w 21 siedzibach. Na dwadzieścia jeden oddziałów poza miastem, pięć miało swe siedziby na terenie miasta, którymi kierowali przewodniczący czytelni miejskich. Przy ulicy Siennej 19 czytelnią założoną 19 listopada 1911 r. kierował M. R. Ziemiański. Liczyła 116 członków i szczyciła się największa liczbą wypożyczonych książek ze wszystkich swych oddziałów. Jedną z młodych panien korzystającą z wypożyczalni i wymienioną w indeksie czytelników,  była Stefania Wałek, jedna z czterech sióstr mojej babci Józefy. Czytelnicy dzielnicy Lwowskiego Przedmieścia korzystali z prasy, wypożyczając „Kuryera Lwowskiego”, „Kuriera Codziennego”, „Gazetę Przemyską”, „Przegląd Przemyski”, „Ojczyznę”, „Niewiastę Katolicką” i „Wyzwolenie”.

W przygotowywanych uroczystościach przez Koło na Siennej, zwraca np. uwagę fakt z rzeszowskiej młodości Ziemiańskiego, mianowicie zorganizowanie na terenie czytelni 31 lipca „wieczoru ku czci T. Wiśniowskiego i J. Kapuścińskiego”. Członkowie Koła nadawali realny kształt wychowaniu patriotycznemu przemyślan organizując dla nich obchody powstania listopadowego, przygotowując nalepki i kokardki na święto Konstytucji 3 maja. Tematami wygłaszanych prelekcji był np. rozwijający się wówczas ruch spółdzielczy, sposoby i konieczność zakładania kółek rolniczych przez Polaków, relacje narodowościowe, kasy Raiffeisena,  postacie Piotra Skargi i Hugona Kołłątaja. Odnoszono się do kart z przeszłości historycznej Polski na przestrzeni wieków, wykorzystując „obrazy świetlne” ukazujące zamki polskie i Tatry przez prelegenta Feliksa Przyjemskiego.

Pozostawiony życiorys uwzględnił również jego pracę w Towarzystwie Upiększania Miasta, jednakże poszukiwania w szczątkowym materiale archiwalnym AP w Przemyślu nie pozwoliły w pełni na przedstawienie jego udziału.  Wspomina się w nim bowiem, że „brał czynny udział w Zarządzie m. Przemyśla jako długoletni radny współorganizując Towarzystwo Przyjaciół Miasta i rozwój jego kulturalny”. Prawdopodobnie pomiędzy 1900 a 1913 rokiem kandyduje do Sejmu Galicyjskiego z ramienia Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego. W tym okresie  Ziemiańscy przenoszą się z Zasania na ul. Mickiewicza 63, do mieszkania rodziców żony na I piętro.

Gdy wybucha I wojna światowa M.R. Ziemiański współpracuje z Naczelnym Komitetem Narodowym. W 1917 r. w okresie kryzysu legionowego I i III Brygady, mieszkanie nieopodal  stacji kolejowej Przemyśl - Bakończyce  zostało doskonałym miejscem schronienia dla uciekinierów - legunów. M. R. Ziemiański „organizował przewóz uciekającym legionistom przez władze austriackie”. W listopadzie 1918 roku w Przemyślu uczestniczy w walkach przeciwko Ukraińcom oraz bierze udział   walkach oddziałów WP zdążających do przebicia się do Lwowa. Obejmuje funkcję zastępcy dowódcy pociągu pancernego „Śmiały”. Dowódcą pociągu był wówczas inż. saper Ludwik Hickiewicz, późniejszy z-ca dowódcy saperów Komendy Obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku.

23 grudnia 1918 roku Mieczysław Ziemiański m.in. zostaje wybrany przez Radę funkcjonariuszy państwowych w Przemyślu, na delegata do Polskiej Rady Narodowej. W jej skład wchodziło 18 wybranych przedstawicieli. W niespełna  miesiąc później 25 stycznia 1919 r. przemyska Polska Rada Narodowa wysuwa go do Rady Przybocznej przy Komisji Rządzącej w grupie zastępców.

W dniach 9 -11 marca 1919 był jednym z kilku kolejarzy biorących udział w dramatycznych wydarzeniach II odsieczy Lwowa, do którego spieszyli się  z  zamiarem przebicia do lwiego grodu  poznaniacy w liczbie 204 żołnierzy płk D. Konarzewskiego przez  most kolejowy pomiędzy Przemyślem a Medyką. W wyniku ostrzału armatniego torów przez ukraińskie oddziały został wykolejony pociąg artyleryjski blokujący przejazd. Pod ostrzałem nieprzyjaciela usunięto  przeszkodę, dzięki czemu wyruszyło 15 pociągów, aby  miasto Lwów mogło powtórnie odżyć.

M. R. Ziemiański zostaje wymieniony obok innych przemyskich kolejarzy w rozkazie  Dowództwa Okręgu Wojskowego w Przemyślu  Nr. 73, dnia 19 marca 1919 roku: „(…) wyrażam najgorętsze pochwalne uznanie: (…) za nadzwyczaj wydatną pracę, okazaną w wysokim stopniu poczucia obowiązku i ważności chwili przy usuwaniu przeszkód z powodu wykolejenia i odbudowanie toru i mostu: (…) Personelowi sekcji konserwacji Przemyśl I pod kierownictwem Inż.: Józefa Dubika, Edwarda Weissa, kolejomistrzom Ziemiańskiemu Miecz, Scharcerowi Józefowi i mostomistrzowi Bortlowi Józefowi.(…). Za zgodność: Koziarowski m.p. kap. Szef adiutantury Minkiewicz m. p. brygadier. Przytoczony fragment pochodzi ze wspomnienia Kazimierza Junga  pt.: „ Kolejarze przemyscy w walce o niepodległość” z 1928 roku zamieszczonym  w „Tygodniku Przemyskim”.

W kampanii 1919 - 1920 r. został wcielony do Kierownictwa Nadzoru Wojskowych Transportów Kolejowych, by już w niepodległej i ustabilizowanej państwowo sytuacji być według pozostawionego, lakonicznego  biogramu jako „współtwórca i działacz Związku Zawodowego Kolejarzy (…). Ziemiański „był przez długie lata do 1939 roku, prezesem miejscowego oddziału oraz członkiem Zarządu we Lwowie i delegatem do władz naczelnych”.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej w 1938 roku małżeństwo Aniela i Mieczysław Ziemiańscy zmieniają raz jeszcze miejsce zamieszkania i przenoszą się z ulicy Mickiewicza 63 do willi przy ul. Sienkiewicza 5 ostrzeżeni przez syna Bolesława o mogącym grozić im niebezpieczeństwie w wyniku możliwego konfliktu Rosja – Niemcy i ewentualnej zmianie granic państwa. Bolesław Ziemiański poinformował  również rodzinę brata Kazimierza mieszkającą we Lwowie, aby ci przenieśli się do Łańcuta. Rodzina zamieszkała przy ulicy Dominikańskiej 35.

Mieczysław R. Ziemiański pisał pamiętniki, nie wiadomo jednak od którego roku. Był również autorem wielu wierszy, w tym wierszy patriotycznych o Polsce i okolicznościowych dedykowanych najbliższym, których bardzo kochał. Bezcennymi przedmiotami po rodzinie były cudem uratowane od  pożaru mieszkania Bolesława Z. Ziemiańskiego w czasie powstania warszawskiego 1944 nieliczne pamiątki m. in. listy, wspomnienia, zdjęcia. Ostatnie miesiące życia, ojciec szefa ochrony Belwederu, spisywał na kartkach zeszytu, z których niewielkie fragmenty pokazały dramat człowieka opuszczającego ukochany Przemyśl w 1940 roku oraz życie codzienne rodziców ppłk  B. Z. Ziemiańskiego, siostry Genowefy Nowak oraz jego braci Kazimierza i Józefa w czasie okupacji w Łańcucie. Kilka myśli przelanych na pożółkły papier skierował do nieobecnego, ukochanego najstarszego syna Bolesława i jego żony Janiny:

„dnia 24/25 kwietnia 1939 (błędna data – faktycznie 1940 - J.K.W.)

O godzinie 14tej otrzymaliśmy przepustki, o godzinie 6 rano pozostawiwszy wszystko odjechaliśmy z tobołami na dworzec kolejowy w Przemyślu, po rewizji i ciężkich tarapatach przeszliśmy z tobołkami przez most kolei na Zasanie o godzinie 11stej. Toboły nam odebrano do ścisłej dezynfekcji. O godzinie 13.30 pod wojskowo zbrojnym nadzorem doprowadzono nas koszar 38 pp. Gdzie umieszczono nas na podłodze zimnej nieopalonej izby, bez ław, stołu lub w ogóle jakiegokolwiek sprzętu. Około godziny 16tej, otrzymaliśmy po chochli jakiejś rudego koloru zupy i zapowiedziano wszystkim zbiórkę parami w korytarzu z dokumentami celem rejestracji. O godzinie 18, rejestracje ukończono i wręczono nam zaświadczenia kontrolne oraz zwrócono ostemplowane karty przejścia oznaczone odpowiednim numerem uciekiniera. Wyjść na podwórze koszar zabronione a na drugi dzień o godzinie 6, rano wezwano kobiety i dzieci do zbiórki na dziedzińcu koszar, gdzie oczekiwały do godziny 17 stej. O godzinie 10 zbiórka mężczyzn na tymże dziedzińcu gdzie wśród dozoru trzymano nas do 17. 30. W tym czasie przymaszerował świeży transport, (…).

          26-27 X.1941. Noc 1h.

„Samopoczucie nie najgorsze, wyprałem swe gałganki. Myślę o  Bogu i moim najstarszym Synu, aby zdrów wrócił, bym Go mógł widzieć i do serca przytulić.

Bóg niech ma Jego i Jego Jankę w Swej opiece, błogosławi i zachowa Ich zdrowo przez setne lata.

Myślę, modlę się i współczuję z temi trojgoma nędzarzami, którzy śpią w drugim pokoju obok mnie. Biedne to spracowane i troską o kęs chleba na jutro utrudzone dobre niewiasty moja żona Aniela i córka Genowefa z synkiem Gustawkiem. Widzę i wyczuwam ich zabiegi i troskę o moje zdrowie i wyżywienie a tu Oni sami pomocy i wypoczynku potrzebują. Oby Bóg dobry pokrzepił ich siły, dodał zdrowia i radości na setne lata, a mnie łaskawie dopomógł do rychłego wyjścia z choroby.

W sobotę dzień miałem szczęśliwy, po południu przyjechali synowie Kazimierz i Józef, Kazimierz był trzy godziny, Józef pozostał przez niedzielę tj. 26.X.1941. Był na nabożeństwie z Geną i Guciem porozmawiał (…).

M. R. Ziemiański zmarł 6 kwietnia 1942 roku w Łańcucie. Pochowany został w Przemyślu przy ul. Słowackiego w grobowcu rodzinnym.

 „Bojownik o niepodległość  od 1905 – 1920 roku (…) jak głosi napis nagrobny odznaczony był: Gwiazdą Przemyśla, Odznaką Lwowskich Orląt, Krzyżem Walecznych, Medalem Niepodległości, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, medalami Za Wojnę, 10 - lecia i 20 – lecia Służby Rzeczpospolitej oraz Szwedzkim Królewskim Srebrnym Orderem Miecza.


Od redakcji.

Wielokrotnie, przy różnych okazjach informowałem, że miesięcznik „Nasz Przemyśl” ma swoich Czytelników w wielu miastach. W ciągu prawie pięciu lat funkcjonowania wydawnictwa otrzymałem wystarczającą ilość dowodów, by twierdzić, iż przyjęta na początku formuła  czasopisma zgodna jest z Państwa oczekiwaniami. W efekcie, to co ma kapitalne znaczenie dla jego nie tylko popularności ale uzasadnionego istnienia na rynku wydawniczym, a więc dialog z Czytelnikiem w przypadku „Naszego Przemyśla” trwa i rozwija się.  Przykładem tego, zresztą kolejnym, jest nawiązany za pośrednictwem gazety kontakt z naszym sympatykiem panem Janem Krzysztofem Mudrykiem-Wiślickim, pochodzącym ze znanej przemyskiej rodziny, obecnie mieszkańcem Warszawy. Rezultat w postaci pierwszego artykułu, który, mam nadzieję, będzie początkiem dalszej współpracy macie Państwo właśnie przed sobą.
O motywach jego powstania pisze autor w odręcznym liście, który ze względu na cenne uwagi oraz rzadko już dzisiaj spotykany gotycki charakter pisma publikujemy w całości. Od siebie dodam, że zarówno treść tekstu jak też nigdzie dotąd nieprezentowane fotografie są unikalnym materiałem godnym każdego poważnego czasopisma w Polsce, za co w swoim i Czytelników imieniu bardzo dziękuję.                                                                                    

Krzysztof Fil

List do redakcji Krzysztof Fil strona 1.jpeg

List do redakcji Krzysztof Fil strona 2.jpeg

List do redakcji Krzysztof Fil strona 2ok.jpeg

 

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl