29.8 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Anioł Stróż Polski w Przemyślu. Życie ks. Bronisława Markiewicza świadectwem proroctwa z 1863 roku.

aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, luty 2009 (Nr 53)

Od tysięcy lat wiele ważnych momentów w dziejach narodów i religii poprzedzane było pojawianiem się „dziwnych istot”, które oznajmiały ludziom wojny, kataklizmy, ale też wydarzenia szczęśliwe. W historii chrześcijaństwa rolę „bożych posłańców” pełnią anioły. Ponad 145 lat  temu w Przemyślu miał ukazać się sam Archanioł Michał i przepowiedzieć wybuch II wojny światowej oraz Polaka – papieża.

W roku 1863 , gdy Polacy ponownie podjęli zbrojną walkę o wolność, młodzi ludzie z ziemi przemyskiej, chcąc wziąć udział w kolejnym, krwawym narodowym powstaniu, przekraczali  graniczne kordony i wstępowali w szeregi powstańców. Mijały kolejne tygodnie, a później miesiące walk z wojskami rosyjskimi. W wielu szkołach Galicji setki gimnazjalistów porzucało naukę, narażając własne życie, skazując swoich najbliższych na szykany ze strony władz zaborczych i przyłączało się do powstańców. Inni tą trudną decyzję odkładali na czas po zdaniu matury, wierząc w zwycięstwo oddziałów polskich.

02.jpeg

Archanioł Michał i smok,rycina Martina Schongauera z XV w.

Wśród tej grupy zapewne byli dwaj gimnazjaliści: Józef Dąbrowski i Bronisław Markiewicz. Jednak jedno spotkanie na  przemyskiej ulicy z dziwnym, tajemniczym młodzieńcem odmieniło  ich życie. Zamiast podzielić losy swoich rówieśników podjęli inną walkę o dobro  – „bój bezkrwawy” o ludzkie dusze.

W słoneczne, wiosenne popołudnie Józek Dąbrowski ujrzał na ulicy młodego wieśniaka. Jednak uwagę jego przykuło coś dziwnego, a wręcz niesamowitego w postaci kilkunastoletniego młodzieńca. Choć odziany w zwykłe, chłopskie ubranie, typowe dla mieszkańców podprzemyskich wsi, miał oblicze, jakie gimnazjalista widział na świętych obrazach w przemyskich świątyniach. Ów tajemniczy wieśniak trzymał w ręku różaniec i głosił słowa, które brzmiały jak proroctwo. Zresztą cała jego postać, jego  białe odzienie niezabrudzone  jakimkolwiek ulicznym kurzem, twarz o niezwykle delikatnych i szlachetnych rysach przywodziła Józkowi opisy aniołów, o  których dowiadywał się na lekcjach w przemyskim gimnazjum. Przejęty spotkaniem dziwnego młodzieńca i wstrząśnięty słowami, które od niego usłyszał, czym prędzej udał się do swego przyjaciela ze szkoły z zamiarem opowiedzenia mu o wszystkim.

Po latach przyjaciel ten, już jako ceniony i zasłużony kapłan, ksiądz Bronisław Markiewicz   tak wspominał wydarzenia z dnia 3-go maja 1863 roku: „…Właśnie wtedy zdawałem maturę gimnazjalną w Przemyślu. Tegoż dnia kolega mój Józef Dąbrowski, zadyszany i cały blady, wpada do mej izby i ze wzruszeniem opowiada mi, że z całym gronem kolegów spotkał na ulicy jakiegoś niezwykłego młodzieniaszka wiejskiego lat 16. Był ubrany w białe siermięgę, przepasaną pasem, z różańcem w ręku, z obliczem rozpromienionym, z wielkim przejęciem i uniesieniem ducha opowiadał dziwne rzeczy, dotyczące Polski i świata całego. Mówił o przyszłości, teraźniejszości i przyszłości Polski, o księciu Żelaznym, o sławnych mężach z naszego narodu, o wszechświatowej wojnie, o zmartwychwstaniu Polski i wielkiej przyszłości naszej ojczyzny.[…] Znamiennym było to, że ten prosty na pozór młodzieniec przemawiał językiem człowieka wysoce uczonego.

Gdy zaś Józef Dąbrowski zagadnął owego młodzieńca, jakie ma na to dowody i znaki, że się to ziści, co przepowiada, młodzieniec rzekł: Dowody zaraz ci dam, a wziąwszy Dąbrowskiego ze sobą, odkrył mu tajniki jego duszy, dodając, że jeśli się nie nawróci, marnie zginie” (B.Groch „Ks. Bronisław Markiewicz – jego dzieło oraz przepowiednie o przyszłości Polski” Miejsce Piastowe 1938).

Po wysłuchaniu relacji swego kolegi młody Bronisław zapewne postanowił udać się samemu na spotkanie z „tajemniczym młodzieńcem”, który jeszcze raz powtórzył swoje proroctwa. Wizja przyszłości Polski, przepowiedzenie straszliwych wydarzeń, wojen zrobiły olbrzymie wrażenie na młodym gimnazjaliście. Po latach Sługa Boży ksiądz Markiewicz sam potwierdził, że  prorocze słowa odmieniły jego życie. Od momentu spotkania z „Bożym posłańcem” wiedział, że to on właśnie będzie realizował cele i ideały wypowiedziane przez obcego przybysza w chłopskim ubraniu. Był już wtedy przekonany, że „tajemniczy młodzieniec” to sam Anioł - Stróż Polski, a że rolę aniołów stróżów narodów pełnią tylko archaniołowie, był to sam Archanioł Michał.

Obydwaj chłopcy wstąpili do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Niestety Józef Dąbrowski nie wytrwał w seminarium i zmarł tragicznie kilka lat później, jako nauczyciel gimnazjalny. Bronisław, urodzony 13 lipca 1842 r. w wielodzietnej mieszczańskiej rodzinie w miasteczku Pruchnik, już jako dziecko przejawiał zainteresowanie powołaniem kapłańskim: „W relacji świadków Bronisław „odprawiał” swoje pierwsze Msze jako kilkuletni chłopiec, co zresztą bywa częstym zjawiskiem czterech dzieci, ale dobrze świadczy środowisku rodzinnym i parafialnym” (ks. Adam Szal, Spośród kapłanów przemyskich. Sługa Boży ks. Bronisław Markiewicz w panoramie duch duchowieństwa przemyskiego w Premislia Chrystiana,
T. VIII, Przemyśl 1999).   Po czterech latach studiów teologicznych otrzymał święcenia kapłańskie  w dniu 15 września `1867 roku  i został skierowany do parafii Harta pod Dynowem, gdzie podjął pracę wikariusza.  Młody ksiądz Bronisław podczas pobytu w Harcie  dawał przykład poświęcenia i wrażliwości na życie zwykłych, prostych ludzi: „Odbywał ks. Markiewicz w Harcie pieszo długie podróże do oddalonych wiosek i przysiółków, aby nauczyć dzieci katechizmu; w czasie takich przechadzek porą zimową odmrażał nogi i ręce, po powrocie zaspakajał głód kawałkiem chleba i wodą; sypiał na desce…” (W. Więch, Ksiądz Bronisław Markiewicz – człowiek czynu, miłości i poświęcenia”).

03.jpeg

Bł. Ks. Bronisław Markiewicz,  fot. ze zbiorów autora.

W lutym 1870 roku został przeniesiony do Przemyśla, gdzie pracował jako wikariusz przy katedrze przemyskiej. W Przemyślu, będąc katechetą szkolnym, kapelanem więziennym i wojskowym dał się poznać jako człowiek i kapłan o wielkim sercu i szczególnej wrażliwości na cierpienie i niedolę zwykłych ludzi, szczególnie dzieci i chorych. W czasie, gdy w roku 1872 r. epidemia cholery zbierała krwawe żniwo w Przemyślu, ksiądz Markiewicz spędzał całe dnie i noce wśród zarażonych, niosąc im posługę religijną i pomoc materialną. 

W roku następnym podjął studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a jesienią 1874  roku przeniósł się do Krakowa. Na polecenie kurii przemyskiej  przerwał studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i w październiku 1875 roku podjął funkcję w charakterze ekspozyta w parafii Gać pod Przeworskiem, gdzie pracował dwa lata i dał się poznać jako doskonały katecheta i organizator. Potrafił również wspaniale organizować życie codzienne mieszkańców wsi. Chcąc zwalczać pijaństwo we wsi, co było powszechną plagą w biednych galicyjskich wioskach, nie ograniczał się tylko i  wyłącznie do prawienia kazań i pouczeń, ale organizował kursy gry w szachy i inne zajęcia dla wiejskiej młodzieży, odciągając ją od przesiadywania w miejscowej karczmie. Przyczynił się również do powstania w Gaci spółdzielni Samopomoc Chłopska, sprowadzał również fachową literaturę rolniczą i razem z miejscowymi gospodarzami zapoznawał się z nowoczesną techniką rolniczą. O pomysłowości i zrozumieniu mentalności chłopskiej przez ks. Markiewicza świadczy jego metoda zwalczania bójek i pijaństwa na weselach: „A oto jeden, legendarny już niemal, przykład pomysłowości ks. Markiewicza: wiemy, że tam, gdzie zakorzeni się pijaństwo, dochodzi do awantur, przestępstw, często rodzinnych tragedii. Wówczas było podobnie. Także podczas wesel i chrzcin, które wówczas były huczne i długie. Chcąc położyć kres zgorszeniu, proboszcz zażądał, aby gospodarze przed ślubem syna lub córki składali na ręce proboszcza kaucję - pewną sumę pieniężną, która będzie im zwrócona, gdy wesele odbędzie się spokojnie. Inaczej pieniądze miały być rozdzielone między ubogich w parafii. Środek okazał się skuteczny. Gospodarze czuwali, aby nie dopuścić do awantur. Ostrożniejsza była młodzież, aby nie narazić rodziców na utratę kaucji. - No i czuwała – dodawał z uśmiechem ks. Markiewicz – stara Urszulka, żebraczka, która zwykle krążyła przy domu wesela, oczekując, czy się nie pobiją. Gdy się to jeszcze czasem, pomimo kaucji zdarzało, biegła zdyszana na plebanię i już z daleka wołała: - Pobili się! Jegomościu, pobili! Kaucja dla biednych! Niech im Pan Jezus da zdrowie, pobili się! (ks. Sylwester Łącki CSMA , ksiądz Bronisław Markiewicz w Powściągliwość i Praca)

23 sierpnia 1877 roku został mianowany proboszczem w Błażowej. Po siedmiu latach pracy w parafii powrócił do Przemyśla, gdzie od listopada 1882 roku pełniąc jednocześnie funkcję proboszcza błażowskiego wykładał w tutejszym Wyższym Seminarium Duchownym. W roku 1885 spełniła się przepowiednia Anioła mówiąca, o „…polskim kapłanie, który z całym zaparciem się i poświęceniem odda się duszpasterstwu wśród ludu, który uda się na południe do wielkiego męża Bożego, a wróciwszy po latach, założy pod Karpatami zgromadzenie zakonne oddane wychowaniu opuszczonej i bezdomnej młodzieży, którego zakłady rozszerzą się na całą Polskę i na cały świat, wydadzą uczonych i świętych”. Tym „polskim kapłanem” był ksiądz Markiewicz, który  10 listopada 1885 wyjechał do Włoch na studia, gdzie podjął naukę u św. Jana Bosko, założyciela Zgromadzenia Salezjanów w Turynie. Po odbyciu nowicjatu 25 marca 1887 r. złożył na ręce przełożonego śluby zakonne. Podczas pobytu we Włoszech ks. Markiewicz zdobył cenne doświadczenie i wiedzę, ponieważ głównym zadaniem Zgromadzenia Salezjanów było zajmowanie się dziećmi i młodzieżą bezdomną bądź wywodzącą się z rodzin biednych. Młodym ludziom pozbawionym szans na wykształcenie bądź naukę zawodu starano się zapewnić naukę zawodu w zakresie różnych rzemiosł przy intensywnej pracy duszpasterskiej.

o4.jpeg

Bł. Ks. Bronisław Markiewicz wraz ze swoimi wychowankami w ośrodku w Miejscu Piastowym, fot. ze zbiorów autora.

 

28 marca 1892 r. ks. Markiewicz powrócił za zgodą władz zakonnych i kurii przemyskiej do Polski i został skierowany  do parafii Miejsce (obecnie Miejsce Piastowe), aby tam rozpocząc realizację swego dzieła, tworząc ośrodek  opiekuńczy dla młodzieży. Pod koniec 1893 r. liczba wychowanków liczyła już 20 chłopców, a ośrodek otrzymał nazwę „Zakład ks. Bosko w Miejscu”. Nazwa ta funkcjonowała do jesieni 1897 r. Ks. Markiewicz opracował również  system opiekuńczo-wychowawczy. Jego podstawowym celem było stworzenie pomocy dla dzieci  i zapewnienie choćby minimalnego startu do życia dorosłego. Główne założenia opierały się na dwóch cnotach chrześcijańskich: powściągliwości i pracy. Przez rozwój i utrwalanie tych dwóch cnót ks. Markiewicz chciał prowadzić młodzież do pełnego rozwoju osobowości oraz wskazać drogę do sukcesu. W miarę rozwoju zwiększała się liczba wychowanków, powstawały kolejne pracownie:: warsztat krawiecki, szewski, a później pracownia stolarska, bednarska, koszykarska, kowalska, ślusarska, introligatorska i inne. Oprócz tego młodzież uczyła się rolnictwa, sadownictwa, ogrodnictwa, warzywnictwa, pszczelarstwa itp., gdyż ks. Markiewicz pracę na roli stawiał na pierwszym miejscu. W roku 1894 ks. Markiewicz doprowadził do utworzenia również szkoły na poziomie gimnazjum.

 

 

 

 

 

W grudniu 1897 r. ks. Markiewicz stwierdzając, że Zgromadzenie Salezjanów swą działalnością odbiega od  pierwotnych założeń, zwłaszcza w sferze ubóstwa, powziął  trudną decyzję o odłączeniu się od salezjanów i zdecydował się na założenie nowego zgromadzenia zakonnego trzymającego się pierwotnej reguły ks. Jana Bosko. W wyniku braku aprobaty władz kościelnych wobec tego faktu ks. Markiewicz przystąpił do prawnego usankcjonowania swego dzieła od strony kanonicznej oraz ustaw państwowych. W tym celu powołał Towarzystwo „Powściągliwość i Praca”, którego głównym zadaniem było m.in. zakładanie i utrzymywanie w Galicji  domów i przytułków zapewniających zdobywanie zawodu i pracy dla dzieci i młodzieży ubogiej, osieroconej i zaniedbanej moralnie.
W dniu 1 maja 1898 r. doszło do pierwszego walnego zebrania towarzystwa. Na jego czele stanął ks. Bronisław Markiewicz, który w dwa miesiące później - w lipcu 1898 r. - wydał miesięcznik „Powściągliwość i Praca”.

 

 

 

Idea księdza Bronisława zaczęła z czasem przybierać realne kształty zgodnie ze słowami „tajemniczego młodzieńca”.. W rok po założeniu towarzystwa r. książę Michał Radziwiłł zwrócił się z pomocą w prowadzeniu sierocińca „Nazaret” w Warszawie. W 1903 roku powstał nowy zakład w Pawlikowicach koło Krakowa. W tym czasie w zakładzie w Miejscu Piastowym było otoczonych opieką ponad 200 wychowanków. Wzrastała również liczba dziewcząt, mających stać się z czasem fundamentem nowego żeńskiego zgromadzenia zakonnego.

 

 

 

Tuż przed śmiercią, w grudniu 1911 roku ksiądz Bronisław Markiewicz przesłał do Stolicy Apostolskiej, wprost do Ojca Świętego Piusa X prośbę o zatwierdzenie nowego „Zgromadzenia Zakonnego św. Michała Archanioła”. Niespełna miesiąc później 29 stycznia 1912 roku „polski kapłan”, którego działalność została zapowiedziana przez tajemniczą postać w maju 1863 roku zmarł w aurze świętości. Dopiero dziewięć lat później po śmierci księdza Stolica Apostolska zatwierdziła nowe zgromadzenie. Po wielu latach postawa życiowa księdza Bronisława, jego pobożność i zasługi zostały docenione. 19 czerwca 2005 roku w Warszawie ksiądz Bronisław Markiewicz został beatyfikowany przez prymasa Polski kardynała Józefa Glempa z upoważnienia papieża Benedykta XVI.

 

 

 

Na cztery lata przed śmiercią w roku 1908 ksiądz Markiewicz napisał i wydał dramat w siedmiu odsłonach opowiadający o prześladowaniach Polaków w zaborze pruskim. W odsłonie siódmej autor zamieścił słowa proroctwa Anioła-Stróża Polski, usłyszane w młodości w Przemyślu. Sam ksiądz Markiewicz w liście do biskupa św. Józefa Sebastiana Pelczara napisał: „Szczegóły zawarte w siódmej odsłonie wziąłem z widzenia, jakie wydarzyło się 3 maja w Przemyślu roku 1863 między 5 a 7 godziną rano, i które zdecydowało o moim powołaniu kapłańskim i o jego kierunku od początku aż dotąd. To, co się ziściło, jest rękojmią, że i reszta się ziści”. W widzeniu tym zostały przewidziane losy Europy i narodu polskiego w XX wieku, w tym wybuch II wojny światowej, a także wybór naszego rodaka na papieża.

 

 

 

Oto słowa z proroctwa Anioła Polski: „Pokój wam, słudzy i służebnice Pańscy! Ponieważ Pan najwyższy was więcej umiłował aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście oczyściwszy się z waszych grzechów, stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej „w zupełności grzechów swoich” (por. 2 Mch 6,16). Oto już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku, straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, iż naród położony na południu Polski wyginie wśród niej zupełnie. Groza będzie tak wielka, że wielu ze strachu postrada rozum. Za nią przyjdą następstwa jej: głów, mór na bydło i dwie zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną aniżeli sama wojna. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących Niego. Nastąpi wreszcie powszechne bankructwo i nędza, jakiej świat nigdy nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem i nawrócą się, pomiędzy nimi wielu Żydów. Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające i straszliwe zbrodnie popełnione na całym świecie. Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim. I tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidziane braterstwo ludów. Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć na uczelniach na całym świecie. Cześć Maryi i Najśw. Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim. Najwyżej zaś Pan Bóg  was wyniesie, kiedy dacie światu wielkiego papieża. Ufajcie przeto w Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy. On pokornych podwyższa i daje im łaskę, a pysznych poniża i odrzuca na wieki. Szukajcie przede wszystkim Królestwa niebieskiego, dóbr duchowych, które trwają na wieki, bo co nie trwa na wieki, nie jest dobrem prawdziwym. Tym sposobem zapełnicie niebo, a na tej ziemi znajdziecie szczęście, jakiego świat dać nie może.

 

 

 

Polacy, Bóg żąda od was nie walki, jaką staczali najlepsi przodkowie wasi na polach bitwe w chwilach stanowczych, ale bojowania cichego, pokornego i znojnego na każdy dzień, szczególnie przeciw nieprzyjaciołom waszych dusz; żąda od was walki w duchu Chrystusowym i w duchu Jego Świętych. On chce od was, abyście każdy na swoim stanowisku, wiedli przede wszystkim na każdy dzień bój bezkrwawy. Tylko pod tym warunkiem dostaniecie się do nieba, a w dodatku zajmiecie już na tej ziemi święte stanowisko pomiędzy narodami. Pokój wam!” (Ks. Br. Markiewicz. Bój bezkrwawy. Wyd. III. Michalineum 1979 s. 53-55)

 

 

 

Dziś na progu nowego tysiąclecia możemy stwierdzić, że słowa wypowiedziane ponad 145 lat temu były prorocze, lecz również powinniśmy pamiętać, że słowa poświecone przyszłości Polski tylko wtedy będą prawdą, jeśli będziemy chcieli je sami realizować wzorem księdza Bronisława, rzecz jasna z oparciem w naszych aniołach stróżach.

 

 

 

01.jpeg

 

 

 

 

Biskup krakowski Karol Wojtyła oraz prymas tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński podczas Mszy Świętej w Przemyślu w roku 1966 z okazji tysiąclecia chrztu Polski, fot. Ze zbiorów autora.

 

 

 

 

 

 

 PS. Tekst o ks. B. Markiewiczu autorstwa ks. Sylwestra Łąckiego ukazał się w „Naszym Przemyślu” dwa lata temu. Wracamy do tego tematu z kilku powodów. Po pierwsze artykuł Jacka Błońskiego ma bogatszą treść i zawiera unikalne fotografie, po wtóre okazało się, że wielu Czytelników nie zna opisywanego epizodu, wreszcie postać ks. B. Markiewicza jest tak niezwykła, że warto do niej wracać.

 

 

 

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl