6.4 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Nasz Cesarz Franciszek Józef I

aut. Lucjan Fac, „Nasz Przemyśl”, styczeń 2009 (Nr 52)

Habsburgowie władcami Galicji

Pisanie o związkach naszego miasta z rodziną Habsburgów byłoby oczywistym nadużyciem. Przemyśl był jednym z wielu miast, które znalazły się pod  niechcianym przecież, zaborem austriackim. Wraz z I rozbiorem rozpoczęło się w Galicji trwające 146 lat panowanie władców z dynastii habsburskiej. Najpierw był to rządzący w latach 1740-1790 syn Marii Teresy Józef II. Jego rządy odcisnęły silne piętno w  historii naszego miasta.

W 1774 r. przystąpiono do wyburzania starych murów (chociaż zawsze przekornie można powiedzieć, że dzięki temu mamy ewenement na skalę światową Plac na Bramie, a nie bramę na placu, jak każde normalne miasto). Następnie przyszła kolej na stary renesansowy ratusz, którego rozebranie motywowano fatalnym stanem. Nieco później zabrano się za kościoły i cerkwie. Skasowano klasztory  Dominikanów, Dominikanek, Bonifratrów, Karmelitów, Jezuitów, Św. Rocha, Bazylianów, rozbierając również szereg drewnianych cerkwi na przedmieściach. Kościół Karmelitów podarowano unitom, w klasztorze Dominikanów urządzono siedzibę cyrkułu, w klasztorze Dominikanek utworzono szpital wojskowy, w miejsce kolegium jezuickiego powołano gimnazjum, bibliotekę Jezuitów przeniesiono do Lwowa, dokąd trafiło również seminarium duchowne. Co gorsze, w 1778 r. Józef II oddał Przemyśl w dzierżawę hr. Ignacemu Cetnerowi, który dobił miasto swoimi rządami. Zrozumiał to nawet cesarz, który zezwolił na wykup miasta z jego rąk, co nastąpiło w 1789 r. Podczas swoich rządów był Józef II w Przemyślu dwukrotnie . Pierwszy raz w roku 1780,  po raz drugi w 1786. Obydwie wizyty cesarza związane były z rozwiązywaniem sporu pomiędzy miastem a Cetnerem.

Nasz Cesarz II_html_4391b9f3.png

Krótkie panowanie Leopolda VII w latach 1790-1792, nie sprowadziło Cesarskiej Mości w skromne przemyskie progi, podobnie zresztą jak Franciszka I, mimo jego długoletniego panowania 1792-1835. No cóż, Franciszek zaprzątnięty był wojnami z Napoleonem i …., nie da się ukryć miał szereg, nie do pozazdroszczenia zmartwień. Niewątpliwie najpoważniejszym  była choroba umysłowa syna Ferdynanda, który oprócz tego cierpiał na epilepsję. Problemy zdrowotne czyniły go trwale niezdolnym do sprawowania władzy. Państwem kierował w imieniu cesarza, powołany jeszcze przez Franciszka I baron książę Klemens Lothar von Metternich oraz rada regencyjna złożona z kilku ministrów i książąt-krwi. Rządy Metternicha określane niekiedy mianem nocy metternichowskiej sprowadzały się do zamordyzmu, prześladowań, fobii spisków zagrażających monarchii i nie należały wcale do lżejszych aniżeli pod zaborem rosyjskim „noc paskiewiczowska”. Szczególnym momentem habsburskiego panowania był rok 1846. Powstanie krakowskie- fatalnie przygotowany niepodległościowy zryw galicyjskiej szlachty i idąca z nim w parze, przekraczająca nawet granice wyobraźni austriackiej policji indolencja spiskowców. Iście piekielny plan napuszczenia galicyjskiego chłopstwa na najbardziej patriotycznie wyrobioną grupę polskiej szlachty. Mordy jakich wtedy dopuściło się galicyjskie chłopstwo, nazwane później rabacją, odbyły się nie tylko za przyzwoleniem, lecz z inicjatywy cesarskich, habsburskich urzędników. Ta porównywalna z humańską, rzeź galicyjska 1846 r. tworzyła klimat władzy Habsburgów I połowy XIX wieku. W 1848 r. w czasie Wiosny Ludów Ferdynand I zrzekł się korony na rzecz swojego bratanka Franciszka Józefa I. Z polityki odszedł również znienawidzony Metternich. Wydawało się, że Austria wkracza pod panowaniem Najjaśniejszego Cesarza Franciszka Józefa I w epokę swobód i liberalizmu. Szybko okazało się jak błędne było to przekonanie. Rozpoczynała się trwająca jedenaście lat (1848-1859) era Bacha. Pozorne ustępstwa trwały bardzo krótko i niebawem okazało się, że Franciszek Józef I kontynuuje dotychczasową politykę wiedeńskiego dworu. Austria wróciła na drogę absolutyzmu. Tak faktycznie, to dopiero przegrana w bitwie pod Sadową w 1866 r., a tym samym przegrana rywalizacja z Prusami o dominację i zjednoczenie Niemiec, spowodowały zmianę kursu  politycznego Franciszka Józefa I. Niemożność utrzymania władzy w dotychczasowej formie spowodowała pójście na ugodę i stopniowanie autonomii, w całym cesarstwie w tym również w Galicji. Franciszek Józef I, doskonale od początku swoich rządów wygrywał partię przeciw polskiemu ziemiaństwu. Opierał swą władzę na urzędnikach i …. chłopach. Nieprawdopodobna wręcz wiara galicyjskiego chłopstwa w cesarską opiekę i sprawiedliwość, podnosiły autorytet monarchy. Co ciekawe, wiara ta była w dużym stopniu uzasadniona. Ponawiane wyprawy do Wiednia, do cesarza po sprawiedliwość, najczęściej przeciw własnym Panom, np. chłopi z Wyszatyc w 1855 r. przynosiły rezultat. Często chłopi byli przyjmowani bezpośrednio przez cesarza. Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze, ale ważniejsza była wiara, że tak się dzieje. W 13 lat po rabacji, gdy armia austriacka przegrała bitwy pod Magentą i Solferino, galicyjscy chłopi żywiołowo wyrażali swoje poparcie dla cesarza, obiecując, że są gotowi jak w 1846 r. dla ocalenia dobrego monarchy wszystkich panów wymordować. W 1866 r. poseł pilzneński Kozioł z trybuny sejmowej wygłosił znamienne przemówienie oświadczając, że chłopom nie jest już potrzebna opieka panów, bo przecież nimi opiekuje się Najjaśniejszy Monarcha i teraz mamy daleko lepiej niż wtedy, jak się panowie nami opiekowali. Niezwykły, bo nie mający precedensu przełom w stosunkach pomiędzy cesarzem a resztą społeczeństwa polskiego, a przede wszystkim ziemiaństwem nastąpił w latach sześćdziesiątych, kiedy cała monarchia ulegała gruntownej przebudowie, a sam cesarz faktycznie ograniczył swoją, dotychczas absolutną władzę. Świetnie to scharakteryzował Zbigniew Fras: W latach 60. Austria zaprzestała prześladowań narodowych, szlachta zaś wyrzekła się myśli o odbudowie państwa polskiego i uznała Franciszka Józefa I za swego prawowitego władcę. To były warunki wstępne ugody, w efekcie której Polacy, to znaczy szlachta, otrzymali władzę w Galicji, Niemcy utrzymali przewagę w Przedlitawii, cesarz zaś – całość monarchii, z władzą uszczuploną na rzecz sejmów krajowych i wiedeńskiej rady państwa. Najwięcej zyskała więc polska szlachta. O niezwykłej zmianie frontu galicyjskiego ziemiaństwa świadczy adres wysłany do Franciszka Józefa, którego autorzy napisali „przy Tobie, Najjaśniejszy Panie stoimy i stać chcemy”.  Z czasem postawa polityków polskiego pochodzenia do władzy Franciszka Józefa I zaczęła przybierać charakter szczególnie emocjonalny. Najdobitniej świadczy o tym postawa „stańczyków”. Stanisław Tarnowski pisał Los Polaków tak się zmienił na lepsze, że tylko Bogu, a po nim panującemu cesarzowi Franciszkowi Józefowi za to dziękować. Władysław Jaworski, wyznawał : Chcemy Polski pod berłem tego monarchy, którego jak nikogo na świecie kochają wszyscy poddani berłu jego dynastii. Chcemy Polski w związku z monarchią austriacko-węgierską. Nawet socjalista Ignacy Daszyński szydząc sobie z Austrii jako państwa, nazywając ją krajem „nieprawidłowości i głupoty” zastrzegał się jednak, że nie występuje przeciwko Franciszkowi Józefowi, którego określał dość familiarnie „starym panem”.

Nasz Cesarz II_html_m18345316.png

Franciszek Józef I i jego rodzinka

Kim wobec tego faktycznie był Franciszek Józef I ?   Urodził się w 1830 r w Schönbrun. Żył 86 lat, a panował nieprzerwanie 68! To cała, chociaż niejednolita epoka w historii Austrii.  Warto wspomnieć, że II połowa wieku rzeczywiście przyniosła dwa rekordowo długie panowania. Oprócz Franciszka Józefa należy pamiętać o Królowej Wiktorii i jej 61 latach panowania (1840-1901) „epoka wiktoriańska”.

W ciągu całego swojego długiego życia i panowania Franciszek Józef dążył do spokoju i umiarkowania. Był osobą niesamowicie pracowitą i pedantyczną. Kiedyś nawet gdy dla potrzeb statystycznych miał również wypełnić kwestionariusz, w rubryce zawód, napisał „wolny urzędnik”. Wydaje się jednak, że życie robiło wszystko wbrew jego spokojnej naturze. Rodzinę miał rozliczną i świetnie z nią wychodził na zdjęciach, ale niestety była ona przedmiotem rozlicznych trosk, zmartwień a nawet skandali.

Nasz Cesarz II_html_m4548908c.png

Za matką Zofią (księżniczka bawarska), szczególnie nie przepadał, mimo iż zawsze ją bardzo szanował- niemiecka despotka. Ukochana żona cesarzowa Sisi  Elżbieta (zapilnikowana przez Luigi Luccheniego w 1898 w Genewie). Warto tutaj nadmienić, że Kleparów, ogromna, kolejarska dzielnica Lwowa, dotychczas pozbawiona kościoła, przy ogromnych oporach urzędników lwowskich, otrzymała pozwolenie na wybudowanie świątyni, wtedy, gdy delegacja poprosiła Cesarza o zgodę na nadanie kościołowi wezwania św. Elżbiety, dla upamiętnienia cesarzowej Sisi. Stało się to faktem i dzisiaj nadal możemy wjeżdżając ul. Gródecką do Lwowa oglądać wspaniałą neogotycką bryłę kościoła św. Elżbiety. W II połowie XIX wieku uznawano Sisi za najpiękniejszą kobietę Europy. Wspaniała urodą, chorobliwie przeczulona na punkcie swojego ciała, (posądzana nawet o anoreksję- 46 kg wagi przy 172 cm wzrostu, talia osy 47 cm!) była powodem wielu zmartwień Franciszka Józefa.

Syn Rudolf-cała nadzieja Franciszka Józefa odebrany Sisi i wychowywany był  przez despotyczną Niemrę babcię. Był  zazdrosny, inteligentny, kochliwy –w tym dwie Polki-Klementyna Potocka-córka namiestnika Galicji Alfreda Potockiego i mężatka Oraczewska, szczególnie wyrachowana kobietka, która za odstąpienie od romansu z Rudolfem, wzięła od Franciszka Józefa  bagatela, 1 000 000 guldenów, które później przehulała w Paryżu. Ożeniony z córką króla Belgii Leopolda II , Stefanią, skończył u boku swojej aktualnej 17 letniej kochanki Mary Vetser  popełniając samobójstwo w zameczku Mayreling.

Młodszy brat Maksymilian Ferdynand –arcyksiążę, w 1864 r zaproszony przez monarchistów meksykańskich na cesarza. Wspierany przez Francuzów Napoleona III, przegrał wojnę z B. Juarezem i 19 VI 1867 został stracony. Jego żona Charlotta zmarła dopiero w 1927 r w Belgii.

Arcyksiążę Jan-młodszy brat, ożenił się z tyrolską poczmistrzówną, zrzekł się swoich uprawnień dynastycznych i przyjął imię Johanna Brandhofera ! Był to niekwestionowany szok dla całej monarchii.

Bratanek Jan Nepomucen Salwator, krytyczny, inteligentny, ciągle nie mógł się podporządkować Cesarzowi, miał zapewnioną wspaniałą karierę w wojsku, ale skrytykował całkowicie austriackie siły zbrojne w wydanym w roku1889 Drill oder Erziehung. Aby ożenić się z ukochaną Milli Stubel, musiał przyjąć imię Jan Orth. W 1889 r. podczas podróży do Ameryki Południowej wraz z Milli opuścili statek Santa Margherita i słuch po nich zaginął. Inna z hipotez mówi, że ich statek zatonął w 1890 r.

Najmłodszy brat Ludwik Wiktor-był homoseksualistą –zamknięty przez brata w zamku Klesheim pod Salzburgiem.

Kuzynka Luiza uciekła z nauczycielem swych dzieci, ustatkowała się dopiero po kilkunastu latach, z włoskim pianistą  Tosellim.

Trzy córki: jedna zmarła przedwcześnie dwie pozostałe – same kłopoty.

Bardzo sobie cenił Cesarz przyjaźń z królem saskim Albertem. Był on bardzo otwartym człowiekiem, powiernikiem wielu tajemnic Franciszka Józefa. 

Niezwykłą pozycję na dworze wiedeńskim miała przyjaciółka cesarza Katarzyna Schratt. Czym był ten związek, tego do końca nie wiemy. Szambelan Marian Bogdanowicz tak przedstawia ich pierwsze spotkanie: Podczas jednego z posłuchań w roku 1885 stawiła się przed cesarzem młoda wiedeńska aktorka z podaniem w sprawie swojego brata, służącego w wojsku. Ukłoniwszy sie przepisowo, rozpłakała się z onieśmielenia i zdołała tylko powiedzieć: - O Boże, o Boże, znowu wszystko zapomniałam! Cesarz wyjął 
z ręki podanie, przeglądnął, opatrzył wiekim „F” i pożegnał słowami: - Już dobrze panienko, pani prośba jest załatwiona
. Jest to jednak tylko jedna z wersji pierwszego spotkania Schratt z cesarzem.

Kochliwość rodziny Habsburgów sprowadziła również do naszego miasta arcyksięcia Leopolda Ferdynanda, który w latach 1897-1901 był oficerem stacjonującego w Przemyślu 45 pułku piechoty. Był on synem księcia Toskanii Ferdynanda IV Habsburga. Leopold zakochał się bez pamięci w byłej kurtyzanie Wilhelminie Adametz. Uczucie to musiało być bardzo silne, skoro w 1902 r. zrzekł się tytułu arcyksięcia i wziął z Wilhelminą ślub pod nowym imieniem Leopold Wölfing. W Przemyślu spędzał z Wilhelminą okres przedmałżeński, mieszkając w willi przy trakcie Węgierskim – obecna Grunwaldzka. [O tej niezwykle barwnej parze i ich pobycie w Przemyślu pisał w numerze kwietniowym „Naszego Przemyśla” Jacek Błoński w artykule „Nasz Arcyksiążę”. Stąd tytuł niniejszego eseju „Nasz Cesarz”.] 

Nasz Cesarz II_html_m49918e05.png

Habsburgowie w Przemyślu

Po raz pierwszy Franciszek Józef I przybył do Przemyśla 15 października 1851. Po raz drugi w czerwcu 1855 r. Przyjechał wtedy wraz z małżonką cesarzową Elżbietą i młodszym bratem arcyksięciem Karolem Ludwikiem (gorący orędownik budowy linii kolejowej, która dotarła do miasta w 1860 r.). Czasy były niespokojne, trwała wojna krymska. Objazd Galicji miał charakter demonstracji politycznej. Celem cesarskiej podróży była inspekcja wojsk skoncentrowanych w rejonie Przemyśla. Podjęto również prace fortyfikacyjne wokół miasta. Podobnie zresztą działo się w rejonie Zaleszczyk dokąd władca następnie się udał. W ramach inspekcji zaprezentowały się oddziały pionierów- saperów, którzy na oczach cesarskiej pary wybudowali most pontonowy na Sanie. Franciszek Józef zwiedził również szereg instytucji na terenie miasta. Oprócz fortyfikacji, odwiedził szpitale wojskowe
i cywilne. Pierwotnie planowano również zwiedzanie budynku gimnazjum, ale ponieważ został zamieniony na szpital, a nauka odbywała się w budynku kapituły greckokatolickiej, inspekcji szkoły nie przeprowadzono. Być może nie chciał Cesarz odwiedzać budynku obrządku religijnego, co do którego brakowało mu pierwotnie przekonania. Mimo to społeczność szkolna uczciła obecność cesarza w mieście trzema wierszami,
w języku niemieckim napisanym przez samego dyrektora gimnazjum Tomasza Kuczka, w języku polskim ucznia klasy VIII Edwarda Gąskę oraz w języku ruskim nauczyciela Józefa Lewickiego.

npst1.jpeg

Po raz trzeci w 1880 r. cesarz przybył do Przemyśla udając się na manewry. Z Krakowa wyjechał Franciszek Józef
4 września udając się na wielkie manewry do Krysowiec pod Mościskami. Podróż była dalszym ciągiem lojalistycznych manifestacji ludności, która przybywała z najdalszych terenów Galicji i gromadziła się przy torach oraz na stacjach. Franciszek Józef cały czas stał przy oknie wagonu
i dziękował stojącym tłumom. Wzdłuż stacji gdzie pociąg nie przystawał przejeżdżano w zwolnionym tempie. Zatrzymywano się w Bochni, Tarnowie, Czarnej, Dębicy, Jarosławiu, Przemyślu i Mościskach. Krysowice, bogaty majątek ziemski, będący wówczas własnością hrabiego Stanisława Stadnickiego stał się siedzibą cesarza. Cesarz zajął front pierwszego piętra pałacu
i urządził się zaraz zgodnie ze swoimi obyczajami. Wstawał około czwartej rano, wysłuchiwał nabożeństwa odprawianego w kaplicy zamkowej, a następnie spacerował po parku. Po powrocie z przechadzki nakazywał w swojej obecności doić krowę, pił świeże mleko i odjeżdżał konno na manewry. Przebieg tych manewrów, śledzonych z dużym zainteresowaniem przez opinię polską w Galicji, był aż nadto przejrzysty. Armia austriacka, dowodzona przez arcyksięcia Albrechta, miała stawić czoła nieokreślonemu przeciwnikowi atakującemu ze wschodu.

Czwarty  pobyt władcy miał miejsce w roku 1886 (5 września), kiedy to Franciszek Józef przybył na inspekcję rozbudowywanych umocnień Twierdzy. Uroczyście przedefilował wzdłuż szpalerów mieszkańców od dworca kolejowego  do rynku, a stamtąd poza miasto.

2 lipca 1887 r. do Przemyśla przybył J. Cesarska Wysokość Następca Tronu Arcyksiążę Rudolf. Za ukazaniem się pociągu dworskiego wznosili zgromadzeni na peronie radosne okrzyki na cześć Najdostojniejszego Cesarzewicza, który po wyjściu  z wagonu odbył przegląd kompanii honorowej, a powitany przez Dostojników duchownych i świeckich kazał sobie przedstawić naczelników władz samorządowych i autonomicznych, których zapytywał o stosunki służbowe, przyczep i dyrektora gimnazjum zaszczycił kilku pytaniami odnoszącemi się  do stosunków tutejszego gimnazjum. Przejechawszy wśród serdecznych okrzyków zgromadzonej ludności po ulicach, odbył krótki przegląd wojska na rynku a potem z całem orszakiem wyruszył do Krasiczyna Nową Drogą, po której obydwu stronach ustawiona młodzież szkolna miała sposobność powitania Jego Cesarską Wysokość Następcę Tronu serdecznym okrzykiem radości. Podobne objawy radości pojawiły się przy odjeździe Cesarzewicza do Lwowa.   

8 września 1889 r. ponowny przyjazd monarchy do Przemyśla. Tradycyjnie już Cesarz sprawdzał postęp prac fortyfikacyjnych Twierdzy.

npst2.jpeg

8 wrzesień 1893 r. ponownie po manewrach wizyta w Przemyślu ale tylko na dworcu, gdzie cesarz przywitał się z notablami miasta. Następnie udał się w dalszą drogę na Węgry.Te wrześniowe wizyty związane były z inspekcją manewrów wojskowych, które cesarz obserwował. Podróże Franciszka Józefa do Galicji to znamienna ewolucja nastrojów. Zmiana była ogromna. Od urzędowo uprzejmych po spontaniczne i pełne uwielbienia nie tylko tłumów ale również elit. Doskonale to było widoczne na przykład we Lwowie. Przy wyjeździe do Wiednia szczerze wzruszony cesarz powiedział: -Moje serce z Wami zostaje. Na to Kazimierz Grocholski, prezes Koła Polskiego odpowiedział: -Ale nasze serca zabierasz z sobą, Najjaśniejszy Panie. Śmierć Franciszka Józefa I otworzyła drogę do tronu Karolowi I Habsburgowi-Lotaryńskiemu. Cesarzem Austro-Węgier został 21 listopada 1916 r., a 30 listopada tego samego roku koronowano go na króla Węgier. Za swój główny cel Karol uważał zawarcie pokoju. Był jedynym władcą popierającym inicjatywę pokojową papieża Benedykta XV. Przykładny mąż i ojciec, heroiczny żołnierz, a także władca, który dążył do jak najszybszego zakończenia I wojny światowej. W bardzo krótkim okresie swego panowania przeprowadził szereg reform i to zupełnie niezwykłych jak na władcę z tak starej dynastii, bo z zakresu opieki medycznej i ochrony socjalnej. Powołał pierwsze na świecie ministerstwo zdrowia i spraw socjalnych, przygotował reformę rolną, wprowadził emerytury, bronił praw robotników i dbał o bezpieczeństwo pracy. Otwierał też kuchnie dla ubogich i walczył z korupcją w państwie. Po upadku cesarstwa nie chciał się zgodzić na abdykację, ponieważ władzę traktował jako zadanie powierzone przez Boga. Z tym przekonaniem dwukrotnie próbował odzyskać tron węgierski. W czerwcu 1919 r. musiał opuścić kraj. Najpierw udał się do Szwajcarii, a następnie na Maderę. Pozbawiony tytułów i majątku, żył tam w ciężkich warunkach. Zmarł w 1922 roku na zapalenie płuc, mając zaledwie 34 lata. Ostatni cesarz został beatyfikowany 3 października 2004 przez papieża Jana Pawła II. Był obecny również w Przemyślu. Nie wiemy dokładnie ile razy. Z pewnością 21 października 1914 r. kiedy wizytował oddziały Twierdzy Przemyśl, po pierwszym, a przed drugim oblężeniem Twierdzy. Ostatnim bodajże Habsburgiem w Przemyślu mógł być arcyksiążę Fryderyk . Do zdobytego Przemyśla 6 czerwca 1915 r. przybył następca tronu monarchii austro - węgierskiej, Marszałek polny arcyksiąże Fryderyk. Tego samego dnia na przemyskim Rynku przed budynkiem w którym obecnie mieści się Urząd Miejski, arcyksiążę Fryderyk przyjął meldunek komendanta sztabu dywizji bawarskiej generał-porucznika Kneussla, i austro - węgierskiego komendanta twierdzy Stowasera. Po defiladzie pułków bawarskich arcyks. Fryderyk udał się na obiad do pałacu biskupiego, następnie na Kopiec Tatarski, skąd rozciągał się widok na pola pod wioską Medyka, gdzie wciąż jeszcze trwały zacięte walki, po czym w towarzystwie gen. Kneussla zwiedził  zniszczone forty północnego odcinka obrony. (www.twierdzaprzemysl.pl Tomasz R. Jeysi).

Czy faktycznie nasz cesarz? Poniekąd tak. Zdumiewającym jest jak wybiórczą okazała się pamięć społeczeństwa przełomu XIX i XX wieku, gdy w niepamięć puszczono co najmniej połowę austriackich rządów!!! Jak wielki autorytet i uznanie wyrobił sobie Franciszek Józef I, po którego panowaniu w całej Galicji pozostaje nostalgia o której pięknie napisał satyryk Marek Goliński:

Zatęsknicie za Cesarzem,

Za straussowską epoką ck

Zatęsknicie za monarchą

Co na ławce siedział w parku

Bez obawy, bez obstawy jako tła.

 

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl