-2.3 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Przemyśl twierdzą niezdobytą – II oblężenie (cz.II) GRUDZIEŃ 1914 r.

aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, grudzień 2007 (Nr 39)

W pierwszym dniu grudnia 1914 roku śmierć dosięgła mieszkańców oblężonego Przemyśla z zimowego nieba.
W dniu tym po raz pierwszy Rosjanie użyli lotnictwa do regularnego bombardowania miasta. Wcześniej pojedyncze samoloty rosyjskie rzucały bomby na pozycje załogi twierdzy poza gęstą zabudową miejską. Użycie lotnictwa do bombardowania Przemyśla było dużym szokiem dla jego mieszkańców. Od tego momentu niebezpiecznymi stały się nie tylko wyprawy do tych dzielnic Przemyśla, do których sięgały pociski rosyjskich dział, lecz śmiercią groziła zwykła wyprawa do śródmieścia.

Dotąd ulice w samym mieście uznawane były za bezpieczne. Helena z Seifertów Jabłońska, której pamiętnik jest pewnego rodzaju kroniką tamtych dni, była naocznym świadkiem rosyjskiego bombardowania, podczas którego Rosjanie użyli przypuszczalnie pięciu samolotów do nalotu na Przemyśl: „Myślałam, że to na nasze kamienice spadła bomba. Zamknęłam drzwi i szybko wybiegłam na ulicę. Wszystko w ruchu, jedni uciekają do domu do piwnic, drudzy lecą z domów na ulicę. Popłoch straszny. Pali się”. Rosyjskie bomby spadły na dom inż.. Cytrona przy ul. Dworskiego 21. Można zakładać, że celem rosyjskiego „czerwono-białego aeroplanu” był któryś z licznych obiektów wojskowych leżących w pobliżu. Do ratowania płonącego budynku błyskawicznie przystąpili zwykli mieszkańcy miasta, żołnierze, także straż pożarna. Zaskoczona załoga miasta próbowała zestrzelić wrogie samoloty.”…A tymczasem spieszą oddziały wojska. Węgrzy, bo ci najbardziej stacjonowani, różni zresztą. Plac obok „Sokoła” (dzisiejszy budynek Centrum Kulturalnego”) zawsze zajęty, mnóstwo fur, tam zjazd forszpanów, tam kilka kuchni pod namiotami, pełno zawsze, a teraz jedni ratują pożar, drudzy szykują się gwałt do strzałów z karabinów do tego aeroplanu. Już z wszystkich fortów szrapnelami do niego biją, a tu znowu huk straszny.

To drugi aeroplan zrzucił bombę na Słowackiego Nr 20 […]. Bomba wpadła na podwórze dużej kamienicy i zabiła konia i troje ludzi pokaleczyła: jedną dziewczynę pól głowy jej rozpłatało, drgającą jeszcze niesiono do szpitala, drugą w piersi poleczona, a chłop ma wiele drobniejszych ran…) Dzień 1 grudnia okazał się dniem śmierci kolejnych, zwykłych mieszkańców miasta. Dziś w zasadzie trudno powiedzieć, ile ofiar wśród mieszkańców Przemyśla i okolicznych wsi przyniosła obrona Twierdzy Przemyśl.

fot.3.jpeg

Do godzin popołudniowych samoloty rosyjskie (według H. Jabłońskiej były to dwa samoloty konstrukcji rosyjskiej i trzy francuskie) próbowały zbombardować głownie obiekty wojskowe, w tym siedzibę komendy miasta, magazyny i mosty. Z obiektów cywilnych wiadomo, że uszkodzeniu również uległa willa dr. Wojtowicza przy ul. Grunwaldzkiej 17.

Jak podała „Ziemia Przemyska” z dnia 2 grudnia 1914 roku, podczas tego nalotu miało dojść do walki powietrznej pomiędzy samolotem z fortecznej eskadry, a rosyjską maszyną. „Gazeta tak relacjonowała owe wydarzenie: „...W kilkanaście minut zjawił się na horyzoncie drugi latawiec; szybował jednak znacznie niżej, ciągle wzbijając się w górę, wprost ku rosyjskiemu – lotem skośnym. Słychać było głośny warkot silnika, jakby szum skrzydeł widać było od dołu na rozpostartych skrzydłach duże czarne krzyże. Śmiałym lotem wzbił się przestworza, zrównał się z rosyjskim i począł go okrążać. Strzały ustały. – To nasz!nasz! poczęli wszyscy głośno i radośnie powtarzać i z zapartym tchem śledzić w obłokach straszne manewry obydwu lotników. Widać było tylko, jakby dwa maleńkie punkty, których jeden szybko począł się oddalać w kierunku wschodnim drugi go gonił, aż obydwa zniknęły z oczu…” Powyższy opis walki nad Przemyślem doskonale ilustruje fakt, że ówczesne samoloty nie były jeszcze przystosowane do prowadzenie walk powietrznych. W roku 1914 nie produkowano jeszcze samolotów myśliwskich. Były to maszyny, których zadanie przede wszystkim polegało na obserwacji pola walki i zadaniach łącznikowych. W pierwszych miesiącach wojny technika bombardowania z powietrza polegała na ręcznym zrzucaniu bomb przez pilota bądź obserwatora.

Również anonimowy węgierski oficer 23 Dywizji Honvedów - autor dzienników, będących częścią słynnego „Archiwum Molarna” wspomina o nalocie w pierwszy dzień grudnia 1914 roku: „Około godziny 11-tej zbudziły mnie strzały, wyskoczyłem z łóżka. 3 samoloty zrzuciły na miasto 27 bomb, ogromne zamieszanie, strzelał kto tylko mógł, ordynansi oparłwszy się o kominy strzelali jak szaleni…”(„Węgrzy w twierdzy przemyskiej w latach 1914-1915” - Warszawa-Przemyśl 1985).

Najprawdopodobniej podczas nalotu w dniu 1 grudnia Rosjanie użyli największego samolotu tamtych czasów - czterosilnikowego „Ilii Muromca”. Jak podają K. Wielgus i W. Brzoskwinia w książce pt.: „Z galicyjskich pól i wzlotów” wydanej w 1999 r. (rozdział.: pt. „Skrzydła nad Przemyślem) w dnu tym nad miastem mogły pojawić dwa samoloty „Ilia Muromiec”. Nalotu miała dokonać grupa operacyjna por. E. Rudniewa (XXIV Oddział Awizacyjny i Brzesko-Litewski Oddział Forteczny). Samoloty rosyjskie w ciągu 13 lotów bojowych zrzuciły 27 bomb (łączny ciężar 353 kg) i wykonały 14 fotografii fortów. Francuskimi samolotami mogły być Henri Farman F.22 KW, bądź Voisin III LA.

Jeńcy rosyjscy w twierdzy, wł. autora.jpeg

Jeńcy rosyjscy w twierdzy, wł. autora

Kolejne dni ostatniego miesiąca roku przyniosły kolejne naloty rosyjskie. Zwłaszcza pierwsza połowa grudnia to czas powietrznych rajdów na Przemyśl dokonywanych przez Rosjan. Już 2 grudnia wrogie samoloty pojawiły się nad miastem, zrzucając kolejne bomby na Przemyśl. Następnego dnia ponownie wrogie „latawce” niepokoiły mieszkańców przemyskiej twierdzy i jej obrońców. Tym razem zamiast bomb na głowy przemyślan i żołnierzy posypały się ulotki, w których Rosjanie zapowiadali, że w dniu imienin cara Mikołaja II (19 grudnia) złożą u jego stóp klucze od Twierdzy Przemyśl. W sobotę, 5 grudnia podczas kolejnego lotu samolotu rosyjskiego doszło do kolejnego pojedynku powietrznego nad przemyską starówką. Fakt ten odnotował dziennikarz „Ziemi Przemyskiej” w artykule z 8 grudnia 1914 r.: „…Wnet zjawił się na horyzoncie forteczny aeroplan, który wznosząc się szybko począł go ścigać. Dognał go wreszcie nad katedrą i począł okrążać raz z jednego, to znowu drugiego boku zajeżdżając, jakby się chciał rzucić na niego. Rosyjski latawiec osaczony szybko zmieniał swe pozycje i unikał spotkania, lawirując niezręcznie na miejscu i tak się na jeden bok przechylając, że omal się nie wywrócił.” Powietrzne zmagania powietrznych rycerzy były obserwowane przez licznych mieszkańców i wojskowych. Wbrew oczekiwaniom i pragnieniom przemyślan rosyjskiej maszynie udało się oderwać od fortecznego samolotu i odlecieć w kierunku Prałkowiec.

Tydzień później, również w sobotę 12 grudnia Rosjanie dokonali kolejnego bombardowania miasta. Jeden z najbardziej tragicznych nalotów bombowych miał miejsce tuż po świętach Bożego Narodzenia, w niedzielę, 27 grudnia samoloty rosyjskie zbombardowały miasto. Podczas nalotu zginęło pięć osób, a dziewięcioro odniosło rany. W tym samym dniu samoloty z 11 kompani lotniczej z twierdzy zrzuciły bomby ma pozycje rosyjskie w oddalonym o 19 kilometrów od twierdzy Radymnie.

W czasie, gdy od pierwszych dni grudnia lotnictwo rosyjskie dokonywało pierwszych strategicznych nalotów na Przemyśl, na ziemi trwały walki o twierdzę.

Ranni honvedzi wracający do twierdzy, ze zbiorów MNZP.jpeg

Ranni honvedzi wracający do twierdzy, ze zbiorów MNZP

W dniu 9 grudnia na rozkaz Kusmanka załoga twierdzy dokonała wypadu w kierunku południowo-zachodnim, poprzez wzgórza Pod Mazurami – Helicha. Celem oddziałów biorących udział w akcji było udzielenie wsparcia wojskom 3 Armii austro-węgierskiej walczącej w Karpatach poprzez związanie walką rosyjskiej 81 Dywizji Piechoty. Zadanie to miało wykonać 20 batalionów piechoty i 2 szwadrony kawalerii z 23 Dywizji Honvedów wspieranych 15 bateriami dział. Atakującym żołnierzom udało się dotrzeć do pozycji wroga, lecz, niestety, próba przełamania linii wojsk rosyjskich zakończyła się fiaskiem. Wielu honvedów z 7 pułku dowodzonego przez płk. Eleka Molnara straciło życie, bądź odniosło rany w wyniku ostrzału własnej artylerii. Po nocy spędzonej na zdobytych pozycjach honvedzi ponowili kolejną próbę zdobycia stanowisk Rosjan. Po całym dniu bezowocnych szturmów wycieńczeni żołnierze wrócili wieczorem 10 grudnia do twierdzy.

cdn.

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl