25.9 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Przemyśl w rosyjskiej niewoli

aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, maj 2007 (Nr 32)

Rano 22 marca 1915 roku straszliwy huk oznajmił wykrwawionym obrońcom przemyskich fortów nadejście nowego dnia i koniec ich wielomiesięcznej, bohaterskiej walki w obronie  Twierdzy Przemyśl. Potężne forty, które od pierwszych dni listopada 1914 roku powstrzymywały wojska carskie przed zajęciem miasta nad Sanem zaledwie w kilka minut legły w gruzach.

Wyrwani z własnych domów odgłosem potężnych detonacji mieszkańcy ulic miejskich położonych w pobliżu mostów na Sanie i obiektów wojskowych byli wyganiani przez policjantów na zewnątrz budynków mieszkalnych. W bladym świetle marcowego poranka tysiące przemyślan o zmęczonych, wystraszonych twarzach kierowano na ulice położone z dala od Sanu. Ich zmęczenie było spowodowanie kanonadą fortecznej artylerii, która przez całą noc prowadziła morderczy ostrzał rosyjskich pozycji w celu wystrzelenia pozostałych zapasów amunicji. Po zakończeniu szaleńczej kanonady rozpoczęto niszczenie całego sprzętu wojennego, samochodów, furmanek, wybito pozostałe przy życiu konie. Postanowiono zostawić przy życiu tylko konia samego komendanta Kusmanka, oraz po dwa konie przy każdym pododdziale artylerii. Zniszczono również urządzenia kolejowe. Wszelkie  zapasy węgla, benzyny, ropy zniszczono bądź wylano do Sanu. O 5.00 rano uszkodzono wszystkie działa.

Jeńcy austriaccy po 22 marca 1915 r.

Wystraszeni mieszkańcy Przemyśla po drodze mijali całe kolumny wycofywanych oddziałów  załogi twierdzy. Szli zmęczeni, w zniszczonych mundurach, a na żołnierskich obliczach można było zauważyć strach i ogromny żal, że pomimo ich bohaterstwa, miesięcy spędzonych w okopach i zimnych, wilgotnych fortach oto przeszedł dzień oddania ich twierdzy bez walki. Nowy dzień miał przynieść niepewny los w niewoli rosyjskiej. Podobne obawy mieli mieszkańcy Przemyśla. W ich głowach rodziło się pytanie, jak będzie wyglądało życie pod panowaniem Rosjan i czy przyjdzie kiedyś  dzień wyzwolenia z carskiej niewoli. Wcześniej rozkazem samego komendanta nakazano wszystkim żołnierzom zniszczyć wszelką broń. Niemal wszystkie studnie i szamba w mieście i na terenie twierdzy zapełniły się tysiącami karabinów, rewolwerów i innego sprzętu wojskowego. Żołnierzom pozwolono pozostawić przy sobie tylko koce, chlebaki, sztućce, i menażki.

O godzinie 6.00 zarówno żołnierzy, jak i cywilnych mieszkańców z tej bolesnej zadumy wyrwał kolejny odgłos detonacji. Tym razem jego siła była straszliwa, wysoki słup ognia na krótką chwilę rozjaśnił słabe poranne światło , a następnie  wielka chmura dymu spowiła w ciemnościach mosty na Sanie i okoliczne kamienice. To saperzy austriaccy wysadzili w powietrze mosty. Po chwili kolejne eksplozje wstrząsnęły zmęczonym miastem. Hrabina Künig-Ehrenburg w swoich wspomnieniach tak opisała ten straszliwy moment: „(…) O czwartej godzinie wybucha pierwsza mina. A potem rozgorzała cała twierdza. Grzmot za grzmotem, eksplozja za eksplozją. Siła nacisku powietrza wstrząsa ludźmi, jakby prądem elektrycznym.

Okna i drzwi wyskakują z zawiasów i padają na ziemię. Wyrwane żelazne u sklepów gną się jak papier. W okamgnieniu ulice pokrywają się połamanymi ramami okien i drzwi, lecącymi z góry cegłami, dachówkami, kawałkami gzymsów i rynien. Ziemia pokryta jest zmieszaną startego szkła, zaprawy i cegły.”

Zniszczony most drogowy na Sanie

W wyniku wysadzenia mostów we wszystkich kamienicach przy ówczesnym Wybrzeżu Cesarza Józefa I całkowitemu zniszczeniu uległy wszystkie okna. W wielu budynkach podmuch powietrza zmiótł dachy. Znacznym uszkodzeniom uległ również gmach Domu Robotniczego. Jednocześnie trwało dzieło niszczenia wszystkich obiektów Twierdzy Przemyśl. O godz. 6.55 przemyska radiostacja nadała ostatni telegram, który poinformował naczelne dowództwo austro-węgierskie o zniszczeniu twierdzy. W chwilę później w kierunku do kwatery dowódcy wojsk rosyjskich, blokujących Przemyśl, gen. Seliwanowa wyruszyli parlamentariusze austriaccy, płk Martinek i ppłk Hubert z zadaniem omówienia warunków poddania Twierdzy Przemyśl. Rozwścieczony Seliwanow faktem zniszczenia wszystkich obiektów fortecznych odrzucił propozycje honorowego przekazania twierdzy i podjęcia rokowań i zażądał bezwarunkowej kapitulacji. Ponadto obydwaj austriaccy oficerowie zostali aresztowani  na rozkaz rosyjskiego dowódcy po otrzymaniu przez niego informacji o śmierci rosyjskich żołnierzy przy wysadzaniu fortu IV Optyń. Dopiero nazajutrz obydwóch oficerów zwolniono po stwierdzeniu, że był to wypadek. W kilka godzin później po dotarciu wysłanników Kusmanka do kwatery Seliwanowa do Przemyśla wkroczyły pierwsze oddziały rosyjskie. Z około 130 tysięcy obrońców w pierwszych dniach drugiego oblężenia po ponad stu trzydziestu dniach heroicznej walk do niewoli rosyjskiej dostało się 117 tysięcy podoficerów, żołnierzy i robotników wojskowych, 2500 oficerów młodszych, 93 oficerów sztabowych i 9 generałów na czele z komendantem gen. piechoty Hermanem Kusmankiem i gen. dyw. Arpadem Tamásym.

Zburzony fort IX, wł.MNZP

Po wejściu oddziałów oblegających Przemyśl okazało się, że powód poddania twierdzy z powodu głodu nie był uzasadniony. Kiedy otwarto magazyny, znaleziono w nich dziesiątki tysięcy konserw mięsnych, spore zapasy ryżu, mąki, cukru i innych produktów żywnościowych.
W pierwszych godzinach kapitulacji doszło do plądrowania opuszczonych magazynów. Do licznych aktów grabieży dołączyli żołnierze austriaccy i wypuszczeni na wolność jeńcy rosyjscy. Wielkim zainteresowaniem ze strony żołnierzy obydwóch armii cieszyły się głównie zapasy tytoniu i alkoholu. Dopiero interwencja oficerów rosyjskich przy pomocy Kozaków powstrzymała liczne przypadki plądrowania zachowanych zapasów żywnościowych twierdzy.

Wejście pierwszych oddziałów rosyjskich do Przemyśla

Dowództwo w celu zapobieżenia głodu i w wyniku groźby wybuchu epidemii tyfusu i rozszerzenia się czerwonki  zorganizowało dwie kuchnie dla mieszkańców miasta, jedną w siedzibie władz miejskich w Rynku, drugą na dworcu kolejowym.

Atmosferę dnia upadku Twierdzy Przemyśl i pierwszego dnia niewoli rosyjskiej doskonale oddaje opis autorstwa hrabiny Künig-Ehrenburg: „Na tym fantastycznym tle widać najbardziej ożywione życie, jakie sobie wyobrazić. Cały Przemyśl jest na ulicach […] Na ulicach i na wybrzeżu Sanu wielobarwny natłok mundurów austriackich, węgierskich i rosyjskich, wystają z niego obco wyglądające wysokie czapki futrzane rosyjskich żołnierzy i oficerów. Jasnoszare, perełkowate czapki i krymki z mosiężnym krzyżem rosyjskiego pospolitego ruszenia, czarne, białe i brązowe czapki z owczego futra, których długie kędziory zwisają do kolczyków, które często się widzi u rosyjskich żołnierzy. Między tym pojedynczy Czerkies w ciemnozielonym lub jaskrawo czerwonych rosyjskich kitlach, rewolwer za pasem, przez pierś pas z nabojami. […} Tu stoi grupa naszych żołnierzy w gorącej dyskusji z paru Rosjanami, z których jeden tłumaczy. Opowiadają sobie całkiem przyjaźnie swoje wojenne przeżycia. Tu siedzi kilku austriackich landszturmistów na ułomku mostu kolejowego i kroi sobie pajdy rosyjskiego wojskowego chleba, który im dobrodusznie podarował Kozak. Obok debatuje głośno rosyjski żołnierz z naszym rusińskim żołnierzem: - Ty nie chciałeś być zły przeciw mnie- mówi Rosjanin, „ ja nie chcę być dla ciebie. Ty nie chciałeś mi nic zrobić, ja tobie nie chciałem nic zrobić . To jest wojna ”

Niestety, powyższy opis tylko w pewnej części oddaje prawdziwy obraz pierwszych dni rosyjskiego panowania. Już w dniu poddania twierdzy – 22 marca wyruszył pierwszy konwój jeńców austriackich do niewoli rosyjskiej. Bezpośrednio z fortu Optyń ponad 3 tysiące żołnierzy i 200 oficerów wsadzono do wagonów na stacji kolejowej w Niżankowicach i wywieziono przez Lwów, Kijów do Moskwy, gdzie żołnierzy narodowości niemieckiej i węgierskiej oddzielono od Polaków, Rusinów i Czechów i skierowano do obozów.

W późniejszym okresie proceder dzielenia jeńców według narodowości Rosjanie praktykowali we wszystkich transportach z Przemyśla. Większość jeńców wywieziono z twierdzy do 8 kwietnia. Nie oszczędzono również personelu medycznego wojskowych szpitali w mieście, z których odesłano w głąb Rosji wielu lekarzy w wojskowych mundurach. 25 marca również komendant Kusmanek został odesłany do Niżnego Nowgorodu. W niewoli przebywał do marca 1918 roku, kiedy to dzięki wymianie jeńców powrócił do Wiednia. Do 23 kwietnia odtransportowano w głąb Rosji, głównie do Azji centralnej pozostałych jeńców, wraz nimi wywieziono około 4 tysięcy cywilnych mieszkańców Przemyśla pod pretekstem, że większość z nich to byli żołnierze. Wywózka zwykłych przemyślan była zapowiedzią ciężkich dni rosyjskiej niewoli. Patrole rosyjskie nocą napadały na mieszkania, z których wywlekano niewinnych mężczyzn i starszych chłopców. Również żeński personel z przemyskich szpitali mógł wyjechać z miasta transportami do dalekiej Finlandii, skąd większość wróciła na tereny Austro-Węgier. Były to głównie siostry Czerwonego Krzyża, które nie chciały pozostać w służbie rosyjskiej.

Rosyjski komendant twierdzy Artomonow w dniu 24 marca wydał rozkaz do ludności i żołnierzy Twierdzy Przemyśl,
w którym ogłosił koniec działań wojennych przeciw przemyskiej twierdzy, jednocześnie zażądał bezwzględnego posłuszeństwa wobec nowej władzy, w przypadku jakiegokolwiek oporu wobec jego władzy zagroził: […]artyleria oblężnicza na moje polecenie otworzy ogień przeciwko miastu Przemyśl i obróci je w perzynę. Zostanie wstrzymany dowóz żywności…” .

Pierwsze dni panowania armii carskiej w Przemyślu nie zapowiadały prześladowań i okrucieństw w okresie późniejszym. Pozostającym w niewoli oficerom pozwolono nosić u boku szable. Jednak zaledwie po trzech tygodniach cofnięto ten przywilej pod pretekstem plotki o torturowaniu żołnierzy rosyjskich przez Austriaków pod Zaleszczykami. W późniejszym czasie Artomonow i jego następcy: gen. Kirykow, gen. Kasztelański i gen. Dellwig jeszcze niejednokrotnie pokazali, jak okrutna i bezwzględna potrafiła być armia cara Mikołaja II.

Już w pierwszych dniach okupacji rozpoczęły się szykany wobec ludności żydowskiej, które z czasem przeobraziły się w nakaz opuszczenia miasta przez wszystkich Żydów, którzy wielokrotnie za bezcen sprzedawali cały swój majątek. Największe prześladowania miały miejsce w sobotę i niedzielę 17 i 18 kwietnia, kiedy to Rosjanie rozpoczęli wyłapywanie Żydów podczas modłów na zakończenie szabasu w miejscowych synagogach i domach modlitwy. Następnie duże grupy wystraszonych starców, dorosłych mężczyzn, kobiet i dzieci uwięziono w koszarach na Bakończycach, gdzie później wykorzystano tych biednych ludzi do naprawy przemyskich fortów. Na ich miejsce do pustych mieszkań wprowadzali się rosyjscy oficerowie. Również wyrzucano z mieszkań i prześladowano zasłużonych przemyślan. Plądrowano i okradziono setki zamożnych obywateli. Nie oszczędzono nawet domu wybitnego przemyślania - adwokata Leonarda Tarnawskiego, czy też pałacu biskupów przemyskich, gdzie przeszukano piwnice w celu znalezienia broni i alkoholu. Codziennie w głąb Rosji wyjeżdżały transporty kolejowe pełne drogocennych mebli, obrazów i innych drogocennych przedmiotów. Z zamiarem opanowania handlu miejskiego sprowadzano masowo kupców i handlarzy rosyjskich. Zrezygnowana ludność Przemyśla patrzyła ze zgrozą jak ich niegdyś piękne miasto zamienia się w uliczne targowisko. Nieliczne sklepy prowadzone jeszcze przez miejscowych kupców nie mogły sprostać taniej konkurencji z głębi carskiego imperium. Większość handlu przeniosła się na ulice i Rynek, gdzie Rosjanie i miejscowa ludność ruska handlowała towarem rozłożonym na chłopskich furmankach, budach i bezpośrednio na chodnikach. W witrynach sklepowych co gorliwsi kupcy umieszczają portrety cara. Przed niektórymi z nich można było zobaczyć Rusinki z podprzemyskich wsi, modlących się do cara, niczym do Boga. Z czasem jednak i dla ruskiej ludności grecko-katolickej przychodzi czas rozczarowania nową władzą. Rosjanie wyraźnie szykanują duchownych greckokatolickich. Jest to wynik odmowy ze strony biskupa unickiego Czechowicza odprawienia w ruskiej katedrze dziękczynnej mszy w obrządku prawosławnym z okazji zdobycia Twierdzy Przemyśl. Brak utrzymania podstawowych zasad higieny, brud sprzyjały szerzeniu się epidemii tyfusu. Zdarzały się też przypadki cholery. Pomimo licznych patroli kozackich wzrosła liczba przestępstw, zwłaszcza na przedmieściach, gdzie dochodziło do licznych bandyckich napadów żołnierzy na cywilnych mieszkańców Przemyśla.

W okupowanym mieście dostępna była prasa lwowska w języku rosyjskim oraz niemieckojęzyczna „Das vorkarpartische Russland” („Rosja zakarpacka”) wydawana w Kijowie. Nowe władze okupacyjne chcąc doprowadzić do jak najszybszej rusyfikacji zwłaszcza ludności polskiej zakazały używania języka polskiego w urzędach, gdzie można było porozumiewać się tylko w języku niemieckim bądź rosyjskim. Również w szkołach wprowadzono język rosyjski jako obowiązkowy, zajęcia z historii, geografii i literatury realizowano w oparciu o nowe rosyjskie podręczniki. Dla mieszkańców galicyjskiego Przemyśla, wychowywanych od kilkudziesięciu lat w atmosferze względnej tolerancji i poszanowania polskiej kultury narodowej, był to prawdziwy szok.

Po 9 kwietnia prace przy odbudowie fortów ruszyły pełną parą. Doprowadzono do gotowości bojowej dzieła obronne pasa zewnętrznego, uzbrojono je ciężkimi działami, sprowadzonymi z Brześcia Litewskiego, naprawiono również  stare austriackie armaty wz. 1861, w których Austriacy uszkodzili tylko zamki. W połowie kwietnia roboty zarówno w mieście, jak i przy fortach nabrały wyraźnego przyśpieszenia. Do najcięższych prac zaganiano okoliczną ludność. Helena Seifert-Jabłońska w swoim dzienniku zapisała: „18. IV. Niedziela – Straszne rozpoczęły się rządy. Znika uprzejmość, występuje terror. Znowu obława na Żydów. Żydów setkami wyłapują, gonią, ale nie tylko Żydów i naszych wyłapują zmuszając do robót. I tak po wsiach wypędzają dla naprawy dróg i zakopywania zdechłych koni. Nawet dzieci od 8-10 lat pędzą nahajkami, dają im łopaty i pilnują pracy, nie płacą nic. Na obiad godzinę puszczają do domu i biada, gdy się kto nie zjawi. Żydom każą odprawiać w niedzielę! Mężczyźni w ogóle, nawet inteligencja boją się wychodzić z domu[…]”.

Wjazd cara Mikołaja II do Przemyśla w dniu 23 IV 1915 r. wł. MNZP

Cztery dni później wychodzi rozkaz o zamknięciu budynków i zaklejenie okien przy wszystkich głównych ulicach Przemyśla, począwszy od dworca kolejowego, poprzez ulicę Franciszkańską, i dalej przy ulicach prowadzących na Kopiec Tatarski. Jednocześnie zakazano poruszania się po mieście pozostałym w przemyskich szpitalach austriackich lekarzom i siostrom Czerwonego Krzyża. Dworzec kolejowy i ulice udekorowano kwiatami i nielicznymi flagami. Zbudowano też trzy bramy powitalne. Wzrosło natężenie działalności rosyjskiej, słynnej tajnej policji Ochrany, która od początku rosyjskich rządów w Przemyślu prowadzi intensywną działalność.

Następnego dnia 23 kwietnia specjalnym pociągiem do zdobytej twierdzy przybył car Rosji Mikołaj II w towarzystwie naczelnego dowódcy wojsk rosyjskich wielkiego księcia Mikołaja Mikołajowicza. Po wysłuchaniu mszy specjalnie w tym celu urządzonej kaplicy w jednym z budynków dworcowych odbyła się parada wojskowa, cara witała również spędzona nieliczna grupa młodzieży. Po zakończeniu uroczystości car udał się do willi komendanta Kusmanka przy ul. Dworskiego, gdzie nocował. Następnego dnia w kasynie wojskowym przy ul. Grodzkiej car podczas uroczystego obiadu wręczył odznaczenia i ordery. Po zakończeniu uroczystości Mikołaj II zwiedził fort X Orzechowce i grupę fortów siedliskich. Późnym popołudniem rosyjski imperator opuścił wraz ze swoim sztabem Twierdzę Przemyśl.

Wizyta carska była kontynuacją uroczystości rosyjskich z okazji zdobycia przemyskich fortyfikacji. Wcześniej w wielu gazetach rosyjskich, brytyjskich, francuskich i amerykańskich liczne artykuły radośnie informowały swoich czytelników o kapitulacji słynnej twierdzy, wychwalając przy tym potęgę oręża rosyjskiego. Wielki książę Mikołaj Mikołajewicz dostał od cara szablę honorową, wysadzaną diamentami jako wyraz uznania dla wojsk rosyjskich za zdobycie Przemyśla, a w Petersburgu i Moskwie odbyły się parady wojskowe.

Car Mikołaj zwiedza forty przemyskie. wł. MNZP

Po wizycie Mikołaja II prace przy odbudowie fortów jeszcze bardziej przybierają na sile, lecz następne tygodnie przynoszą zasadniczą zmianę na froncie. Początkiem maja w wyniku rozpoczęcia ofensywy gorlickiej w Beskidach do miasta napływają kolejne wojska rosyjskie idące na front, jednocześnie do Przemyśla dociera coraz więcej rozbitych i wykrwawionych oddziałów rosyjskich. Rosjanie, przypuszczając, że nadchodzi kres ich panowania w mieście wzmagają represje, coraz częściej dochodzi do grabieży ludności cywilnej. 12 maja z miasta uciekają przedstawiciele rosyjskiej władzy cywilnej wraz z burmistrzem miasta, adwokatem ze Lwowa – dr. Marianem Głuszkowiczem. Zastąpił on na tym stanowisku 18 kwietnia Włodzimierza Błażowskiego. Burmistrz Głuszkiewicz był osobą znienawidzoną przez mieszkańców miasta i urzędników przemyskiego magistratu za służalczość wobec Rosjan. Wraz z ucieczką rosyjskich urzędników i coraz częstszych bombardowań z powietrza przez  niemieckie samoloty nadchodził kolejny trudny okres dla udręczonego kolejnymi oblężeniami miasta – trzecie oblężenie, a wraz nim kolejne walki o przemyskie forty i radość mieszkańców Przemyśla z wolności po siedemdziesięciu dwóch dniach rosyjskiej niewoli.