5.4 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

FLISACKĄ TRATWĄ Z PRZEMYŚLA DO ULANOWA

    Flisacką Tratwą o długości 70 metrów odpłynęli śmiałkowie z Przemyśla do Ulanowa. Mogliśmy przyglądać się pracom budowy tratwy, która mimo silnego prądu i porywistego wiatru została zbudowana i odpłynęła. Załoga tratwy to 2 mieszkańców Wrocławia i Ulanowa oraz mieszkaniec Stalowej Woli.

     Czas potrzebny do pokonania odcinka o długości 100 km to 4 dni dla pięciu śmiałków tratwa to dom, gdzie będą nocować w domkach pokrytych słomą. Aby przetrwać ten czas na tratwie zostały zgromadzone również zapasy żywności. Tradycyjnym pożywieniem flisaków jest chleb chleb flisacki robiony według pilnie strzeżonej receptury oraz barszcz przygotowywany m.in. na zakwasie z otrębów żytnich. Flisacy spławili 44 kubiki sosnowych bali ułożonych w cztery tafle. Do tradycji flisackich możemy zaliczyć również symboliczny wystrzał z tak zwanej beczki wiwatówki, która oznajmia zakończenie spływu.
Organizatorem przedsięwzięcia była firma Szkutnictwo i Stocznia Ulanów.

 Tradycje Flisackie Ulanowa

     Od XVI aż do XX wieku Ulanów miał najbogatsze tradycje flisackie w Polsce. Stąd pochodzili retmani, którzy prowadzili spływy nie tylko Sanem i Wisłą, ale także innymi rzekami polskimi. Ulanowscy flisacy spławiali przede wszystkim do Gdańska drzewo, które tam sprzedawano polskim i zagranicznym kupcom. Tratwami przewożono też inne towary, m.in. zboże. Drzewo dostarczano z puszczańskich borów na bindugę (miejsce zbijania tratew) w Ulanowie. Tu budowano tratwy dostosowane do dalszego spławu. Zwykle do Wisły płynęły pojedyncze pasy, w pobliżu Sanu łączono je po cztery. Płynęły one nie osobno, lecz w transportach kierowanych przez retmanów, którym podlegało po kilkudziesięciu flisaków. Retman wcześniej podpisywał umowę z kupcami, zazwyczaj żydowskimi, lub firmami zagranicznymi - niemieckimi lub austriackimi na dostawę drzewa do Gdańska. On był na tratwie "pierwszym po Bogu", on też opłacał wszystkich podległych mu flisaków. Zwykle płynął na przedzie swoją retmanką i oznaczał miejsca, które należało ominąć. Flisacy nadawali tratwie kierunek specjalnymi wiosłami, zwanymi drygawkami, oraz wbijaniem w dno rzeki drewnianych palów, zwanych śrykami.
     Tratwy zatrzymywały się na noc. Wtedy wystawiano straż, aby ustrzec tratwy i ludzi od rabusiów, których nie brakowało w zaborze rosyjskim. W czasie flisu na tratwie gotowano posiłki, dzień zaczynano i kończono modlitwą. Do domu flisacy wracali pieszo, przynosząc różne upominki z Gdańska, Torunia: były to pierniki, jedwab, złota gdańska wódka, ozdoby, potem także zegarki. Po powrocie czekała ich 2-tygodniowa kwarantanna, aby nie przywlekli do Ulanowa choroby. Spław drzewa i zboża dawał retmanom dobrobyt, natomiast flisakom, zwykle rekrutującym się z chłopów, zarobki wystarczające na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb codziennego życia.
     Z początkiem wieku flis zaczął podupadać. Ostatni spław drzewa z Ulanowa do Gdańska odbył się latem 1939 roku. Potem jeszcze po wojnie spławiano drzewo Sanem i Wisłą. Ostatnia tratwa drzewna płynęła w 1968 roku. Od tego czasu na dobre ustal flis, choć jeszcze żyją ludzie, którzy flis uprawiali zarobkowo. W Ulanowie jest jedyny w Polsce retman ze stosownym starym patentem.

Zapraszamy do Galerii, aby obejrzeć krótką fotorelację z tego wydarzenia.



Notka Historyczna za serwisem:http://gckulanow.pl
Foto: G. Karnas
Wydział Kultury Promocji i Współpracy
Opracowanie:Rafał Porada
Kancelaria Prezydenta Miasta