10.9 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Przemyska Rzeczpospolita

aut. Jacek Błoński. „Nasz Przemyśl”, kwiecień 2007 (Nr 30)

Spacerując ulicami starego Przemyśla, patrzymy z dumą na zmieniające się oblicze wiekowych kamieniczek i krętych, wąskich ulic starówki.  Na nierównym, pochyłym przemyskim rynku, a także w  ciepłych wnętrzach kawiarń i restauracyjek spotkać można mieszkańców miasta i coraz liczniejszych gości, którym można by przytoczyć słowa wiersza z przed ponad pięciuset lat:  

Znasz owo miasto, liczne są jego pochwały!

Tam czyny znakomite, poważne uchwały.

Na Rusi, przy węgierskich kresach położone,

Wznosi się, świetnym ludem tłumnie napełnione,

W pół drogi z Niżankowic do Radymna. Zdrowa

Płynie tam woda, rzeka czysta, kryształowa.

Tam się z błękitnym Sanem łączy Ceres złota,

I z pomocą Wulkana, co swe ognie miota,

Warzy, dzierżąc osękę, w sposób tajemniczy,

Nektar czysty, zielony i pełen słodyczy.

Bogini wraz z bogami ten przysmak gotuje,

Darom Bachusa wcale on nie ustępuje.

Kim był autor jednego z najstarszych utworów poetyckich o Przemyślu, w którym chwalone jest nie tylko samo miasto, ale i napoje bogów, którymi raczyli się nasi przodkowie. Warto przypomnieć osobę poety z okresu renesansu, który, co prawda, mieszkał tylko kilka lat w naszym mieście, lecz część swojej twórczości poświęcił Przemyślowi. Grzegorz Samborczyk zwany również Wigilancjuszem (Czujem) urodził się w Samborze w województwie ruskim około roku 1532. Imię na chrzcie odziedziczył po swym ojcu, drobnym rzemieślniku. Matka miała na imię Anna. O życiu poety wiemy niewiele. Wiadomo, że w 1552 roku zapisał się do krakowskiej Akademii, lecz przypuszcza się, iż poeta mógł już pod koniec lat czterdziestych XVI-go wieku pobierać nauki w Krakowie, bez wpisywania się do ksiąg krakowskiej uczelni. Rok później otrzymał stopień bakałarza. Jeszcze w roku 1553 przybywa do grodu nad Sanem. W Przemyślu mieszka przez kilka lat, gdzie wykłada scholastykę w szkole katedralnej. Około1556 roku przenosi się do stolicy województwa ruskiego – Lwowa, aby tam, podobnie jak w Przemyślu, uczyć w szkole katedralnej.. W 1561 roku po powrocie do Krakowa obronił tytuł magistra. Następnie został przełożonym Szkoły Mariackiej, a potem wszedł do Collegium Minus. W 1564 roku otrzymał stopień Collega Maior i został kanonikiem u św. Anny. Uzyskał również tytuł doktora teologii. Pięć lat później otrzymał pełne święcenia kapłańskie. Był także kanonikiem kolegiaty św. Floriana. Zmarł 26 lutego 1573 r. Ten zapomniany poeta, piszący w języku łacińskim; wykładowca poetyki i teologii jest autorem wielu utworów poetyckich: sielanek, lirycznych elegii, okolicznościowych epigramatów oraz poematu Czenstochowa.

Jak już wspomniano wyżej, wiele jego utworów poświęcona jest Przemyślowi. Słowa poety  przed prawie pięciu wieków: „Wśród wybitnych mieszkańców duch nie byle jaki. Stale swojej świetności przejawia oznak” są kolejnym świadectwem bogatej i dumnej przeszłości Przemyśla. Również inny fragment: „Tam szlachetni, cnotliwi mężowie wzajemnie wspierają się łaskawie, bliźnim pomagają”  może być nie tylko opisem cnót naszych przodków, lecz także nauką i pewnym wskazaniem dla osób, którym leży na sercu rozwój naszego miasta. 

W czasach „złotego wieku” w dziejach Przemyśla, miasto po zniszczeniach spowodowanych wojnami końca XV-go wieku nie tylko podniosło się z ruiny, lecz zaczęło się wspaniale rozwijać. Patrząc na sztych Hogenberga z1618 roku możemy zobaczyć okazałe gmachy przemyskich świątyń, wspaniały ratusz, wybudowany około 1563 roku, który świadczył o bogactwie Przemyśla i jego mieszczan Samo miasto zostało opasane murami obronnymi, które przez następne wieki chroniły Przemyśl od Szwedów, Węgrów, Tatarów i Kozaków. Grzegorz Samborczyk podczas pobytu w Przemyślu i w  samej Akademii Krakowskiej mógł zapewne spotkać wielu wybitnych osób rodem z Ziemi Przemyskiej, w tym z wybitnego intelektualiste i pisarza doby renesansu -  Stanisława Orzechowskiego.

Dawny ratusz w Przemyślu   - aut.  St. Jakubowski.jpeg

Obecnie znów nadszedł czas, kiedy po wielu wojnach, okupacji sowieckiej i niemieckiej i okresie komunizmu, nasze miasto zaczęło się powoli zmieniać, a wśród znanych i wybitnych osób w Polsce można znaleźć wielu przemyślan. W rozpoczynającym się nowym 2007 roku, większość z nas zadaje sobie pytanie, jak będzie  wyglądać przyszłość każdego z nas i miasta, w którym żyjemy. Pierwsze miesiące nowego roku są okresem, kiedy wolno snuć nam marzenia i realne plany, zwłaszcza mając na względzie fakt, że ostatni rok był pomyślny dla przemyskiego grodu.

Słowa poety z XVI-go wieku w przekładzie z łaciny autorstwa Elwiry Buszewicz  niech będą  pomyślną wróżbą na nowy rok  i lata następne:

 

Panegiryk na Rzeczpospolitą panów przemyskich

Czytelniku! W Przemyśla grodzie tak wiekowym

Pełna chwały społeczność błyszczy blaskiem nowym.

Barbarzyńskie ku Getom wygnano zwyczaje;

Teraz nowa, łacińska kultura nastaje.

Wśród wybitnych mieszkańców duch nie byle jaki

Stale swojej świetności przejawia oznaki:

Mądrym sercom udziela dziwnego wytchnienia,

Choć w istocie powodów tu brak do zdziwienia.

Wszystko tam dziw nad dziwy. Powód znaj ode mnie:

Tam szlachetni, cnotliwi mężowie wzajemnie

Wspierają się łaskawie, bliźnim pomagają.

Nad nimi twarz pogodną wciąż rozpromieniają

Muzy, wdzięczne Charyty, bóstwa ulubione

I Apollo noszący laurową koronę.

Czyn jednego dla wszystkich jasny, godzien chwały,

Z ust płyną mądre słowa, by w sercach przetrwały.

"Tak" mówią, gdy tak było; "Nie" - jeśli nie było;

Za swą chlubę uznali prawdomówność miłą.

Cała społeczność rwie się ku stromym wyżynom,

Wierna sprawiedliwości, bogobojnym czynom,

Rady powadze oraz wyroków słuszności.

Tam każdy owoc pięknych lśni umiejętności

I zwykłych czynów. Także lud swą chwałę miewa.

(Pominąłem tu wiele. Ma pieśń nie wyśpiewa

Wielkich rzeczy, do których Wergiliusza trzeba.

Piękne rzeczy pieśń piękna wynosi do nieba,

Złe wiersze są jak drwina, dobre imię psują,

Lecz moje niech od pięknych rzeczy wdzięk przejmują.)

Dbają tam o Gimnazjum, by ten Muz przybytek,

Gdzie Rektor krzewi wiarę, przynosił pożytek.

Tam po swych pierwszych szkołach wstępują uczniowie,

Chwalebnym obyczajem, jako ich przodkowie,

By wychwalać, co dobre, a co złe - piętnować.

Nie może więc w tym mieście dobrego brakować

Owocu. Wszystko idzie swym torem. Gród cały

Wśród nowych spraw obrotu błyszczy, pełen chwały.