12 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Bolesławowe czasy. Przemyśl w okresie wczesnopiastowskim.

aut. Lucjan Fac. „Nasz Przemyśl”, marzec 2007 (Nr 29)

Wczesnośredniowieczne losy Przemyśla to temat niewątpliwie fascynujący, jednak wobec stosunkowo skąpej bazy źródłowej, porywanie się na autorytatywne stwierdzenia w tym przedmiocie jest, delikatnie rzecz biorąc nierozsądne. Ilość źródeł pisanych jest bardzo mała i stosunkowo dobrze znana, przybywa natomiast materiału archeologicznego, skrzętnie opracowywanego już przez kilka pokoleń archeologów od czasów A. Kunysza, przez seniora Żakiego, po prowadzących swoje badania A. Koperskiego, E. Sosnowską, Z. Pianowskiego czy M. Proksę.

FAC1.jpeg
Okres wczesnego średniowiecza został podzielony w historii naszego miasta na przedpaństwowy (plemienny) i wczesnopaństwowy. Bardzo trudno jest zrekonstruować wydarzenia związane z budową grodu, jego władcami, czy wreszcie mieszkańcami. W okresie przedpaństwowym, ziemie te były zamieszkane przez plemię Lędzian. Niektórzy historycy, jak G. Labuda twierdzą nawet, że Przemyśl mógł być centrum ich państwa. Lędzianie, tak jak nasi sąsiedzi na zachodzie Wiślanie, znaleźli się w granicach państwa Wielkomorawskiego. Nie wiemy, jak związki te były silne. Epizod ten, jest nader istotny ze względu na chrystianizację państwa wielkomorawskiego, jaką od 863 r prowadzili Konstanty i Metody. Być może wtedy już po raz pierwszy chrześcijaństwo zaczęło docierać na nasze tereny. Jednak rozkwit państwa wielkomorawskiego został przerwany wraz z rokiem 907 przez najazd Madziarów, czyli Węgrów. To świetnie zorganizowane plemię koczownicze w drodze do Panonii, która stała się z czasem ich państwem, wymusiło podległość mieszkańców nadsańskiego grodu. W posłuchu, miała nas utrzymywać pozostawiona załoga wojskowa. O sile garnizonu madziarskiego świadczą bogate pochówki, odnalezione na terenie Zasania w rejonie ulicy Rycerskiej. Madziarzy byli w tym czasie postrachem całej Europy, przerażającym echem najazdów Hunów z okresu V wieku, które przecież w tak dużym stopniu odwróciły losy Europy. Najazdy Madziarów pustoszyły Europę, aż po Półwysep Iberyjski. Atakowali Italię i obszar Państwa Zachodniofrankońskiego. Niemcy potrzebowali kilkudziesięciu lat by się z nimi uporać, a to właśnie zwycięstwa Henryka I w 933 r nad Unstrutą i Ottona I w 955 r na Lechowym Polu koło Augsburga otworzyły drogę do władzy w Niemczech dynastii Ludolfingów. Dlatego spoglądanie na załogę madziarską stacjonującą w Przemyślu proponowałbym pod kątem ich niszczycielskich najazdów, których dokonywali w całej Europie. Pobyt tych najeźdźców trwał w Przemyślu do połowy X wieku (być może lata 30-te). Momentem zepchnięcia Madziarów do defensywy, a w zasadzie do zaprzestania najazdów, była klęska na Lechowym Polu oraz kontrofensywa Bizancjum. (W naszym przypadku, być może skutek bitwy nad Unstrutą, chociaż bardziej prawdopodobne na Lechowym Polu). Od tego czasu, Madziarzy zepchnięci do Kotliny Naddunajskiej przystąpili do budowy własnego państwa. Zdumiewające, że to ugrofińskie plemię, w stosunku do Polaków zachowało przez wieki swoje określenie Lengel, co, jak sugeruje wielu historyków jest echem pobytu na ziemiach polskich i kontaktów z plemieniem Lędzian.

Następnie około 973-974 r Przemyśl został prawdopodobnie zajęty przez Przemyślidów czeskich. W miarę umacniania się państwa Mieszka I, coraz większą rolę również dla niego musiały odgrywać Grody Czerwieńskie, z Przemyślem i Czerwieniem. Kapitalne usytuowanie strategiczno-handlowe oraz dostęp do zasobów solnych, zwracały uwagę na ten rejon, tym bardziej, że w latach siedemdziesiątych panowanie czeskie na tym obszarze mogło być już symboliczne. Bardzo szybko, bo już w roku 981 Lędzianie stali się obiektem ataku ruskiego księcia Włodzimierza, który zajął Grody Czerwieńskie i włączył je do Rusi Kijowskiej.

37 lat znajdował się Przemyśl pod panowaniem ruskim, gdy został wcielony do państwa polskiego podczas powrotu armii Bolesława Chrobrego

Boleslaus_I.jpeg
  z wyprawy kijowskiej. Agresja Włodzimierza w roku 981 prawdopodobnie doprowadziła również do repoganizacji tych terenów, jako że słabiutkie niewątpliwie jeszcze chrześcijaństwo ośrodka czeskiego nie zdążyło okrzepnąć na tych pogranicznych terenach. Sam książę Włodzimierz przyjął chrzest dopiero w roku 988. Tak więc te siedem lat (981-988), mogło mieć dosyć ciekawy przebieg. Wydaje się, że i w pierwszych latach po przyjęciu przez Włodzimierza chrztu siła oddziaływania kijowskiego ośrodka nie mogła być zbyt duża. Wtedy to również, niestety w okresie nakładającym się na wojny Polski z Rzeszą swoją akcję misyjną prowadził i na terenie Rusi i u Pieczyngów (u tych ostatnich z doskonałym zresztą skutkiem Brunon z Kwerfurtu). W jej trakcie mógł przebywać również w samym Przemyślu. Nie można również wykluczyć, że w czasie panowania Włodzimierza Przemyśl, mógł pełnić rolę ośrodka chrystianizacyjnego kierowanego przez cerkiew kijowską, niemniej jednak brak na to jednoznacznych dowodów.

Przemyśl wraz z pozostałymi Grodami Czerwieńskimi, miał dla Włodzimierza znaczenie strategiczne, polityczne oraz gospodarcze. Składały się na to:

-strategiczne (militarne) - położenie najdalej na zachód w głąb państwa polskiego-co dawało świetną bazę wypadową, a jednocześnie możliwość skumulowania zagrożeń militarnych na tym pogranicznym skrawku, tak aby poważniejsze zagrożenia nie przedostawały się dalej na wschód, (strefa buforowa, podobną rolę dla Karola Wielkiego pełniły marchie; w tym kierunku będzie również w swojej polityce podążał Bolesław Chrobry),

-polityczne-ponieważ dawało to możliwość wglądu w politykę polską; należy pamiętać przy tym, że równolegle tereny swoje poszerzało państwo polskie, a sam Mieszko I w wojnie stoczonej w latach 988-989 z królem Czech Bolesławem II Pobożnym zajął Małopolskę z Sandomierzem (tereny te zostały zresztą wydzielone we władanie Bolesławowi Chrobremu),

-gospodarcze- dostęp do źródeł soli (surowiec w średniowieczu o znaczeniu strategicznym, jedyny skuteczny sposób konserwacji mięsa) w tym czasie bowiem Kijów odcięty został od soli czarnomorskiej przez plemiona koczowniczych Pieczyngów, kontrola nad handlem wschodnim Polski [szlak śląsko-czarnomorski, biegnący przez Przemyśl i na wschód wzdłuż Dniestru-poza zasięgiem władzy Kijowa oraz szlak bałtycki: Wisła-San-Przemyśl, przełęcze karpackie-Cisa-Bułgaria].

Żaden z opanowanych Grodów Czerwieńskich nie uzyskał jednak u Włodzimierza pierwszoplanowego znaczenia strategicznego. Jeżeli kierował się względami strategicznymi, to wybrał główny szlak komunikacyjny między Polską a Rusią na północ od Przemyśla, czyli raczej rejon Czerwienia. I słusznie, stąd bowiem mogło przyjść główne zagrożenie ze strony państwa polskiego, które przecież na południu dopiero przystępowało do walk o Małopolskę z czeskim Bolesławem II.

FAC2.jpeg

Swoją rolę mogło w tym momencie odgrywać również, bardzo ograniczone zaufanie do miejscowej lędziańskiej (lechickiej) ludności. Z tego względu przystąpił do budowy nowoczesnego ośrodka grodowego, który nazwał swoim imieniem Włodzimierz - późniejszy Wołyński.

Stosunki polsko-ruskie za panowania Chrobrego układały się początkowo zupełnie przyzwoicie, o czym świadczy małżeństwo jednej (nieznanej z imienia) z córek Bolesława ze Świętopełkiem, synem księcia Włodzimierza Wielkiego i następcą tronu. Niebawem jednak Świętopełk przystąpił do spisku przeciw ojcu i został uwięziony wraz z żoną i towarzyszącym jej byłym biskupem kołobrzeskim Reinbernem (kontynuator misji Brunona z Kwerfurtu). Wydaje się wysoce prawdopodobne, że za tym spiskiem stał sam Bolesław, który jednocześnie nawiązał stosunki z Pieczyngami (zaciekli wrogowie Kijowa). Słabego charakteru Świętopełk, uzależniony zresztą od teścia, dawał gwarancję szerokich wpływów na terenie Rusi, a jednocześnie tworzyła się sytuacja sprzyjająca do odebrania Grodów Czerwieńskich z naszym Przemyślem włącznie. Wojna wybuchła w roku 1013, jednak niewiele wiemy o jej skutkach. Jedynie, że nie przyniosła ona dla Bolesława oczekiwanych rezultatów. Wydaje się, że problem tkwił w Pieczyngach, wśród których wybuchły walki wewnętrzne i niestety dywersja z ich strony nie nastąpiła. Sam Bolesław był za słaby, aby w pojedynkę przeciwstawić się armii Włodzimierza. Sytuacja mogła ulec zmianie w roku 1015, kiedy zmarł Włodzimierz Wielki. Władzę w Kijowie objął bowiem zięć Bolesława Świętopełk. Jednak został on obalony przez swojego młodszego brata Jarosława, który wspomagany przez armię przysłaną z Nowogrodu, opanował stolicę Rusi. Sam Świętopełk wraz żoną schronił się do Polski pod opiekę Bolesława. W ten sposób władca polski, od razu znalazł się w konflikcie z Jarosławem, który z kolei musiał szukać sojusznika przeciw Bolesławowi licząc się z faktem odwetu ze strony teścia swojego brata. Naturalnym sojusznikiem Jarosława była Rzesza, która w tym czasie prowadziła wojny z Bolesławem. Przełomowe znaczenie w trzecim okresie wojen polsko-niemieckich miał rok 1017, kiedy to Bolesław odparł wszystkie ataki niemieckie, utrzymał linię Odry i zmusił siły cesarskie do odwrotu spod grodu Niemcza. Sprzymierzony z Henrykiem II Jarosław Mądry, podjął się co prawda dywersji na tereny polskie – uderzenie na Brześć, ale skończyło się ono niepowodzeniem. Sukcesy, jakie odniósł w 1017 r Bolesław zmusiły cesarza do daleko idących ustępstw. Rokowania pokojowe odbywały się zresztą w Budziszynie, stolicy Milska, zdobytego przez Bolesława na co cesarz musiał się zgodzić (mimo, że było to upokorzenie majestatu Rzeszy). Pokój podpisano 30 stycznia 1018 r, a jednym z jego postanowień, było udzielenie pomocy w wyprawie Bolesława na Ruś.

Celem głównym wyprawy było osadzenie na tronie zięcia Świętopełka i zapewnienie w ten sposób wpływów polskich na Rusi. Niewątpliwie myślał również Bolesław o przyłączeniu Grodów Czerwieńskich i z ich utratą, być może jako formą zapłaty za pomoc, musiał się liczyć Świętopełk. Nie bez znaczenia musiała być również zdobycz, na jaką liczył Bolesław w Kijowie. Wszak dopiero, co skończona wojna z Rzeszą, pogrążyła finansowo skarbiec Bolesława. Z drugiej strony, świetna, zaprawiona w bojach armia składająca się z wiernych jak psy weteranów wymagała odpowiedniego wynagrodzenia. Nowymi ziemiami, jakimi można było wynagradzać wojów, mogły stać się tereny Grodów Czerwieńskich. Swoje znaczenie miała również zdobycz w ludziach. Te wszystkie korzyści mogła dać wyprawa kijowska.

Siły prowadzone przez Chrobrego w wyprawie na Kijów szacowane są na 4 do 5 tysięcy. Z czego 300 ludzi stanowiły posiłki niemieckie, a około 500 węgierskie. Musiały się tu również znajdować jakieś nieznane z liczby oddziały ruskie Świętopełka. Z uderzeniem Bolesława skoordynowane było działanie Pieczyngów, którzy mieli zagrozić bezpośrednio Kijowowi. Sam Jarosław miał do swojej dyspozycji siły nie mniejsze, których trzon stanowiły oddziały kijowskie i nowogrodzkie, do których dochodziły jeszcze najemne oddziały Waregów (Wikingów). Z tym, że sytuację Jarosława komplikowało wystąpienie Pieczyngów, przed którymi musiał zabezpieczyć Kijów pozostawiając w nim część swoich oddziałów. Jednak siła, z jaką wyruszył w pole musiała być, co najmniej porównywalna do polskiej, gdyż tak młody i niedoświadczony w boju władca nie ryzykowałby niepotrzebnie konfrontacji z przeważającymi siłami najeźdźcy, a wszak to właśnie Jarosławowi historia nadała przydomek Mądry. Na marginesie należy dodać, że 5 tysięczna armia jak na owe czasy była siłą bardzo pokaźną

Spotkanie obu armii nastąpiło 22 lipca 1018 r. na terenie Grodów Czerwieńskich, koło Wołynia (dziś Gródek Nadbużny, obecnie gmina Hrubieszów u ujścia Huczwy do Bugu; dokładniej na wysokości wsi Ślipcza, miejsce zwane Królewskim Kolanem).

Próby rekonstrukcji wydarzeń jakie miały wtedy miejsce możemy dokonać w oparciu o trzy źródła: Kronikę polską Galla Anonima, Latopis Nestora oraz Kronikę Thietmara. Wartość faktograficzna Kroniki Galla, (podobnie zresztą jak i czeskiej Kosmasa) pozostawia wiele do życzenia. Jest to swoista war fantasy, napisana w celach propagandowych. Pozostaje Thietmar i Nestor. Obydwa źródła mają tutaj zasadnicze znaczenie. Nie dziwi świetna znajomość spraw polsko-ruskich u Thietmara, który znał przebieg wyprawy dzięki  udziałowi rycerstwa niemieckiego.

Mimo pozornych różnic obie kroniki wykazują szereg podobieństw.

Oddajmy głos Nestorowi:

….i stali po obu stronach rzeki Bugu. I miał Jarosław piastuna i wojewodę imieniem Budy [ Błud], i począł on lżyć Bolesława, mówiąc: „oto ci przebodziem oszczepem brzuch twój tłusty”. Był bowiem Bolesław wielki i ciężki, że i na koniu ledwo mógł siedzieć, lecz był roztropny. I rzekł Bolesław do drużyny swojej: „Jeśli was ta obelga nie obraża, to ja polegnę sam.” Wsiadłszy na koń wjechał do rzeki, a za nim wojsko jego. Jarosław zaś nie zdążył uszykować się i zwyciężył Bolesław Jarosława.

Nieco inaczej przebieg wypadków opisał Thietmar.

 Przybywszy 22 lipca nad pewną rzekę nakazał on swemu wojsku rozbić obóz, jak również przygotować potrzebne do przeprawy mosty. Z drugiej strony rzeki rozłożył się ze swoimi król Rusów [książę Jarosław Mądry] oczekując z niepokojem na wynik zapowiedzianej przez obu przeciwników walki. Tymczasem Polacy, wyzywając nieprzyjaciela, skłonili go do walki i z niespodziewanym szczęściem odepchnęli go od rzeki, którą obsadził Zgiełk walki podniecił Bolesława. Zachęciwszy swych towarzyszy do gotowości i pośpiechu, przeprawił się szybko, choć z wielkim trudem przez rzekę. Wojsko nieprzyjacielskie, ustawione naprzeciw w zwartych oddziałach nadaremnie usiłowało bronić swojej ojczyzny. Albowiem ustąpiło już przy pierwszym starciu i nie stawiało potem silniejszego oporu. Poległa tam bardzo duża liczba spośród uciekających, mała zaś spośród zwycięzców. (…) Od tej chwili Bolesław ścigał z wymarzonym wprost powodzeniem znajdujących się w rozsypce nieprzyjaciół, a mieszkańcy przyjmowali go wszędzie z wielkimi honorami i darami.

(…) Bardzo potężne zaś miasto Kijów stało się z poduszczenia Bolesława ofiarą ustawicznych ataków ze strony wrogich Pieczyngów i duże poniosło straty wskutek silnych pożarów. Jego mieszkańcy bronili go, lecz niebawem otworzyli bramy obcej potędze. Opuszczony mianowicie przez swego władcę, który uciekł, Kijów przyjął w dniu 14 sierpnia Bolesława oraz wygnanego od dawna księcia Świętopełka, który pozyskał sobie cały ten kraj.

Nie wdając się w szczegółowy opis bitwy, należy przyjąć za pewnik, że Bolesław był w tym czasie doświadczonym wodzem. Liczył sobie 49 lat i miał za sobą 16 letni okres wytężonych walk i działań politycznych. Władał już od 992 r, a nawet okoliczności przejęcia władzy (konieczność uporania się z Odą i braćmi, przełamanie opozycji Przybojowa i Odolana), niewątpliwie przyczyniły mu sporego doświadczenia politycznego. Jarosław miał lat 30 i rządził samodzielnie od 1015 r., a właściwie od 1016 r. Początek, tego panowania, upływający zresztą pod znakiem doświadczeń polskich, był fatalny. W 1017 r. wystąpił jako sojusznik I Rzeszy w wojnie przeciw Bolesławowi. Operował w kierunku na Brześć, być może za podstawę operacyjną przyjmując Grody Czerwieńskie. Po niepowodzeniach cesarza w walkach z Polską, ten zawarł z Chrobrym pokój, w którym zobowiązał się do wystawienia posiłków do wyprawy kijowskiej Bolesława. Tak, więc dotychczasowy sojusznik zostawił go na lodzie i jeszcze na dodatek, wysłał na pomoc wrogowi Jarosława swoje wojska. Dużo jeszcze, doświadczeń musiał zebrać Jarosław zanim zasłużył na przydomek Mądrego. 22 lipiec nad Bugiem wydaje się, że wyglądał podobnie. Analiza obu przekazów, Nestora i Thietmara, wskazuje na błędy popełnione w dowodzeniu przez Jarosława. Po dotarciu nad Bug na wysokości Wołynia Bolesław stwierdził obecność wojsk Jarosława, które prawdopodobnie zajęły miejsce na przeprawie, licząc na frontalny atak przez umocniony bród. Czołowe uderzenie mogło doprowadzić do zbyt dużych strat, a to z punktu widzenia głównego celu ataku – Kijowa, byłoby niepotrzebnym marnotrawstwem sił. Przebieg ataku polskiego, można ocenić, albo w kategoriach bardzo przemyślanego planu, albo przypadku, który skrzętnie wykorzystał bardziej doświadczony Bolesław. Widząc przygotowaną obronę wojsk Jarosława, Bolesław nakazał rozbijać obóz, a u Thietmara nawet przystąpić do budowy mostów. Dla armii Bolesława, zaprawionej w pokonywaniu przeszkód wodnych budowa w tym miejscu na Bugu mostów, nie mogła sprawiać większego problemu. Jednak, nawet dla , nazwijmy ich „saperów” Bolesława było to zadanie bardzo trudne do wykonania w ciągu jednego dnia. Tak więc rozbijanie obozu i budowa mostów, być może miały uśpić czujność Jarosława. W pewnym momencie na przeciwnym brzegu rzeki znalazł się mały oddział polski, który natychmiast został wsparty głównym uderzeniem Bolesława. Nie ważne, jak do tego doszło i czy był to efekt prowokacji ze strony Jarosławowego piastuna Błuda, ważne jest, że doświadczona drużyna Bolesława potrafiła bardzo sprawnie, w obliczu stojącego na brzegu nieprzyjaciela sforsować  rzekę i wykonać przełamujące uderzenie w środek sił ruskich. Nawet te dwa zdania, z kroniki Thietmara wskazują na całkowitą bierność dowódczą Jarosława, na zbyt duże rozciągnięcie sił wzdłuż rzeki i utratę kontroli dowodzenia. Brak dowodzenia spowodował, że Rusini i Waregowie nie podjęli w odpowiednim momencie kontruderzenia, a nie otrzymując żadnych rozkazów zaczęli się cofać całą linią na wschód, po czym, gdy jazda polska zdobyła pole do uderzenia szarżą, poszli w rozsypkę, co z kolei dało możliwość pościgu, w którym ponieśli duże straty. Sam Jarosław, jak pisze Nestor, po tej klęsce, nie mógł się otrząsnąć z przerażenia nawet w Nowogrodzie, skąd dalej chciał uchodzić do Waregów. Droga w głąb Rusi stała otworem. W ten sposób po raz pierwszy okazało się, czym jest panowanie nad Grodami Czerwieńskimi i jakie znaczenie strategiczne może mieć dla obu państw utrata tej strefy pogranicza. Otwartym pozostanie pytanie, kiedy został zajęty przez siły polskie Przemyśl? Czy rzeczywiście w drodze powrotnej z Kijowa, czy być może już podczas koncentracji wojsk Bolesława w Kolanie Królewskim na wysokości Wołynia? Ten drugi wariant zasygnalizowany przez prof. Żakiego, wbrew pozorom wydaje się dosyć wiarygodny. Rzeczywiście podążające w rejon koncentracji, oddziały małopolskie (do niedawna Wiślan) skierowane tam wraz z posiłkami węgierskimi przez Mieszka II, któremu mógł Bolesław powierzyć, pod swoją nieobecność utrzymanie porządku w kraju oraz na granicy zachodniej i południowej, mogły zająć Przemyśl. Dla jego załogi koncentracja w rejonie Grodów Czerwieńskich tak dużych sił Bolesława oraz napływające właśnie w rejon Przemyśla z zachodu siły Mieszka II, a przez Bramę Przemyską węgierskie, mogły sprawić wrażenie koncentrycznego uderzenia na Przemyśl. W walce z tak dużymi siłami gród nie miał najmniejszej szansy, być może wtedy skapitulował, a oddziały polskie i węgierskie dokonały jego wcielenia do państwa polskiego. Zajęcie Przemyśla, miało dodatkowy walor strategiczny dla powodzenia wyprawy kijowskiej, z którego musiał zdawać sobie sprawę Bolesław. Nie było rozsądnym pozostawianie na dalekich tyłach tak dużego grodu, z nastawioną wrogo załogą, która swoimi atakami, mogła wychodzić na tyły armii uderzającej na Kijów. Być może wtedy operacji tej doglądał sam Mieszko II, któremu, później ojciec powierzył zadanie zabezpieczenia granicy wschodniej. Tak jak wspomniałem, pozostający w sferze domniemań wariant sprzed zajęcia Kijowa, wydaje się być logiczny i uzasadniony politycznie, a przede wszystkim wojskowo. Nie można lekceważyć tego czynnika, bowiem analiza polityki Bolesława Chrobrego wskazuje, że nim kierował się przede wszystkim.

FAC3.jpeg

Pozostające w rękach polskich Grody Czerwieńskie, bardzo szybko zaczęły za panowania Bolesława zyskiwać na znaczeniu. Być może to właśnie w oparciu o Przemyśl, chcieli prowadzić politykę ruską Bolesław i Mieszko II. Szczególną rolę w rozwoju Przemyśla mógł odegrać Mieszko II, któremu to właśnie możemy zawdzięczać budowę zespołu palatium-rotunda na wzgórzu zamkowym, a nie jak się powszechnie przyjęło przyznawać je Bolesławowi. Prof. Żaki dużą rolę przypisuje również żonie Mieszka II, którą zainteresowały relacje o Przemyślu, jakie przywiózł Mieszko II. Efektem zainteresowania Rychezy mogła być podróż do Przemyśla wraz z mężem oraz nadwornym duchowieństwem, a w dalszej konsekwencji budowa przedromańskiego palatium, zakończonego kaplicą-rotundą, jak w Gieczu i Lednicy.  Prace nad nimi trwały w latach 1020-1024, a z czasem do kaplicy mogły zostać sprowadzone wraz z osadnikami niemieckimi relikwie śś. Urszuli i Gerona. Cała ta akcja, mogła przebiegać pod szczególnym patronatem księżnej Rychezy i co oczywiste Mieszka II. Tak więc jego rola w rozwoju Przemyśla, mogły być o wiele większe, aniżeli pierwotnie przypuszczano. Ten dynamiczny rozwój Przemyśla jako, od 1025 roku miasta królewskiego, został wyraźnie zahamowany wraz z najazdem księcia Jarosława Mądrego w roku 1031. Rosnące w siłę państwo Mieszka II miało wielu wrogów, ale dwoma głównymi nadal pozostawało Cesarstwo i Ruś. Gdy w Rzeszy władzę objął Konrad II, natychmiast bardzo dobre stosunki z nim nawiązał Jarosław Mądry. Tym razem, nie był już jakimś książątkiem na antypodach cywilizacji, lecz liczącym się uczestnikiem europejskiej sceny politycznej. Niewątpliwa chęć rewanżu za rok 1018, niech bynajmniej nie zaciera nam znaczenia strategicznego Przemyśla i innych Grodów Czerwieńskich. O nie głównie chodziło w walce z Polską. Tym razem, nie zaniedbał Jarosław niczego. Równolegle poprowadzony najazd niemiecki Konrada II i ruski Jarosława, określany jest nawet wczesnym Ribbentropp-Mołotow. Faktem jest, że po raz pierwszy wspólne uderzenie niemiecko-ruskie rozłożyło państwo polskie i pokazało raz na zawsze, że wojny na dwa fronty walcząc z tak potężnymi sąsiadami jednocześnie, wygrać nie jesteśmy w stanie.

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 03-01-2017 10:14
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 03-01-2017 10:23