15 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Temu miastu trzeba pomóc

Z przewodniczącym Prawa i Sprawiedliwości  Jarosławem  Kaczyńskim rozmawia Krzysztof Fil, "Nasz Przemyśl", styczeń 2005.

Temu miastu trzeba pomóc.jpeg
- Gościmy Pana nie po raz pierwszy, dlatego uzasadnione wydaje się pytanie, jak nasze miasto wygląda w oczach humanisty i wytrawnego polityka, który po najbliższych wyborach będzie miał wpływ na zapowiadany nowy wymiar polskiej rzeczywistości, w którą przecież wpisują się przyszłe losy Przemyśla?

 - Regularnie przyjeżdżam tu od piętnastu lat. Nie potrafię powiedzieć, który to jest kolejny pobyt. Nie ukrywam, że lubię do was przyjeżdżać. Patrzę na Przemyśl jako na piękne miasto. Jednocześnie spoglądam z pewnym bólem, gdyż miasto wymaga dużego wysiłku by doprowadzić je do stanu naprawdę wielkiej urody. Użyję w tym momencie takiego porównania. Dziś Przemyśl jest jak piękna kobieta, której do pełnej krasy brakuje makijażu i szykownego stroju. Obliczaliśmy z posłem Markiem Kuchcińskim, ile by trzeba wydać na poprawienie urody miasta. Wyszło nam, że doprowadzenie Przemyśla do kwitnącego wyglądu kosztowałoby około miliarda złotych. Mimo tych zastrzeżeń jest tu pięknie i bardzo sobie cenię pobyt tutaj. Znam Polskę bardzo dobrze, ale w naszym kraju nie ma drugiego takiego miejsca. Wielkie wrażenie na mnie wywiera architektura i tarasowe położenie kościołów. To coś niebywałego. Ilekroć tu jestem, zawsze myślę, że trzeba coś zrobić. Teraz są konkretne możliwości, bo otworzyła się szansa, by wykorzystać pomoc unijną. Nie chcę powiedzieć, że uda się pozyskać tyle ile trzeba, ale na pewno coś się da. Podstawowa rola w tym zakresie należy do władz lokalnych, bo to one muszą się zwracać o środki europejskie, wśród których są także na renowację zabytków.

 - Życie pokazuje, że nie wszystko zależy od władz lokalnych. Ważkie decyzje zapadają przeważnie na wyższych szczeblach. Podam nie nowy, ale wymowny przykład. Reforma administracyjna przyczyniła się do degradacji miasta. W jej wyniku instytucje szczebla wojewódzkiego zostały ulokowane gdzie indziej. Kuriozalnym przykładem było np. przeniesienie sądu okręgowego do mniejszego Krosna, w układzie, kiedy obok Przemyśla funkcjonują duże przejścia graniczne, wielokrotnie większy ruch turystyczny, a zatem i zagrożenie przestępczością. Spadła ranga unikalnego miasta, choć ze względu na swą specyfikę jest jednym z nielicznych w Polsce. Nasze społeczeństwo od lat bezskutecznie oczekuje, że doceniony zostanie walor i znaczenie tego miejsca.

 - Zawsze byłem krytykiem reformy administracyjnej. Uważałem, że likwidacja mniejszych ośrodków wojewódzkich nic Polsce nie da, a powiaty ich nie zastąpią. Te smutne przewidywania sprawdziły się. Problem nie dotyczy tylko Przemyśla, ale trzydziestu trzech miast, które utraciły pozycję wojewódzką, przy czym w kilku przypadkach, pozycja ta była w stosunku do możliwości miasta nadmierna czy zbyt wielka. Niektóre województwa były za słabe. Na pewno nie należał do nich Przemyśl. Sprawa jest trudna, bo przecież teraz nie wprowadzimy nowej reformy administracyjnej państwa. Nie chcę powiedzieć, że w Przemyślu planujemy znowu uczynić województwo, bo byłoby to nadużycie. Nie mniej w narodowym projekcie rozwoju znajduje się idea stworzenia dużych powiatów. Dla Przemyśla pojawiłaby się szansa na stolicę czegoś większego niż jest to obecnie, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pomysł wart jest, co najmniej rozważenia. Dlaczego sąd okręgowy został przeniesiony do Krosna, tego naprawdę nie pojmuję. Gdybym miał na to wpływ, a nie ukrywam, że mam ochotę na Ministerstwo Sprawiedliwości, to nad tą sprawą poważnie się zastanowię. Być może znalazły się powody, których nie znam, ale jakie by nie były są niewystarczające. Ważną kwestią, którą pan podniósł, jest specyfika Przemyśla. Istotnie takich miast w Polsce jest co najwyżej kilka i one wymagają szczególnego wsparcia. Dzisiaj to wsparcie może mieć wymiar praktyczny i tu wracamy do roli Unii Europejskiej, w kontekście tego, co możemy od niej otrzymać. Całkowicie się zgadzam, że w tej sprawie konieczna jest pomoc centrali i gdy będę miał na to wpływ z pewnością coś w tym kierunku uczynię.

 - Społeczeństwo ma dobrą pamięć i nie wierzy w deklaracje. Pamiętam jak kilka lat temu prezydent Kwaśniewski ubiegając się o drugą kadencję tu na przemyskim rynku wzruszony serdecznym przyjęciem ronił łzy i pełen wdzięczności obiecywał. Skończyło się na słowach. Takich obietnic słyszeliśmy więcej. Czy nową jakość w życiu publicznym, którą wielokrotnie Pan zapowiadał, możemy odebrać nie tylko jako optymistyczną, ale także realną zapowiedź zmian?

 - Optymizmem napawa fakt, że tu u Was można coś zmienić i nade wszystko trzeba to zrobić. Polska po wszystkich wojnach i zawieruchach, które od XVII wieku niszczyły jej dorobek, została okaleczona i ma niewiele jak chodzi o zasoby architektoniczne. Dlatego to co mamy, co pozostało powinno być otoczone szczególną opieką i dbałością, a przecież nie jest. Do tej pory zaniedbania uzasadniano brakiem środków, ale teraz sytuacja wygląda inaczej. Jest skąd wziąć i my na pewno będziemy tymi, którzy wykorzystają nadarzającą się szansę. Jako PiS zainteresowani jesteśmy Ministerstwem Kultury, które w naszych planach ma ważne znaczenie administracyjne w kontekście przyszłych planów i koncepcji, w których swoje miejsce znalazłby również Przemyśl. Takie miasto powinno otrzymać określone poparcie. Nie mogę powiedzieć, że będę miał na to zdecydowany wpływ, bo Przemyśl szczególnie lubię, gdyż politykowi tak mówić nie wolno, niemniej na życzliwość  ze strony mojej partii możecie liczyć.

 - Przy różnych okazjach zapowiadał Pan między innymi przejrzystość i uczciwość życia publicznego w IV Rzeczpospolitej. To życie w znacznym stopniu zostało upolitycznione, czyli poddane wpływom partii politycznych o jakości przynajmniej niektórych niewiele dobrego można powiedzieć. Jak na tym tle przedstawia się Prawo i Sprawiedliwość?

- W naszej partii natychmiast reagujemy na wszelki niepokojące sygnały i nawet, jeżeli do końca nie jesteśmy przekonani o słuszności zarzutów, zawieszamy członkostwo danej osoby, kiedy pojawiają się dowody, usuwamy z partii. Krótko mówiąc robimy wszystko, co jest w naszej mocy. Oczywiście nie mamy żadnej gwarancji, że ten, co się zapisał do PiS-u na pewno jest uczciwy. Jedno mogę powiedzieć, iż PiS nie jest partią, która w przypadku stwierdzenia nadużyć będzie chronić swoich członków. W zdecydowanej większości PiS składa się z ludzi uczciwych i wierzę, że tę cechę prezentuje na każdym szczeblu, również lokalnym. Dobre powiedzenie nie najlepszego autora, powiada: ufaj, ale sprawdź. Kierujemy się tą zasadą i sprawdzamy, i w naszej partii jest to szczelny system. Choć czasem może zawieść, na ogół nie zawodzi.
- Choć sondaże pokazują, jaki będzie większościowy układ władzy, do końca nie można im ufać. W związku z tym rodzi się pytanie. W jaką koalicję dla osiągnięcia celu  moglibyście wejść, a jaką wykluczacie?

 - Bardzo bym chciał, żebyśmy wygrali sami, ale taki wariant jest mało prawdopodobny. W związku z tym musimy myśleć o koalicji. Przede wszystkim z Platformą Obywatelską, bo jest to partia, która podobnie jak my deklaruje chęć naprawy państwa, poza tym jest partią przewidywalną. Nieprzewidywalność w każdej współpracy stwarza trudności, a jeżeli chodzi o udział we władzy jest wręcz niebezpieczna. Ewentualna współpraca z Ligą Polskich Rodzin, nie ukrywam, wydaje się mocno kłopotliwa, szczególnie na Podkarpaciu ze względu na osobę posła Wrzodaka. W odwodzie jest jeszcze PSL. Na pewno nie będziemy współpracować z Samoobroną, z SLD, jeżeli nie daj Boże znajdzie się w parlamencie, czy SDPL., którą traktuję jako odmianę SLD. Jest to partia, która przyjęła założenie, że pamięć społeczeństwa trwa 3 miesiące, że pewne wydarzenia polityczne utrzymują się w świadomości przez taki właśnie czas. Po jego upływie twierdzić można niemalże wszystko. Ostatnio rozmawiałem z marszałkiem Borowskim i pan marszałek w pewnym momencie powiedział, że tacy ludzie jak Oleksy, Cimoszewicz, Kwaśniewski są takimi samymi kolegami jak i moi. Pytam, dlaczego, a on odpowiada, iż w sejmie przecież jesteśmy razem. Jeżeli tak można powiedzieć, to znaczy, że można powiedzieć wszystko.

 

Dziękuję za rozmowę.

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 04-11-2016 16:37