26 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Artyści z naszego podwórka....

aut. Janusz Jerzy Cywicki, styczeń 2005.

Tuż przed Sylwestrem 2004 zadzwonił Krzysztof. Znasz dobrze tylu artystów  - mówił, zrobisz to najlepiej. Nie obawiaj się, początki mogą być trudne, ale w miarę upływu czasu ... zresztą dasz sobie radę ... no to przygotuj pierwszy materiał na 4 stycznia! - ale to już za parę dni! - dasz radę - cześć!

Zatem na dobry początek - Wiktor Dżochowski dla wielu przyjaciół poprostu Dżochu. Kresowiak, absolwent słynnego PLSP w Jarosławiu, a potem jeszcze bardziej słynnej krakowskiej Akademii. Rzeźbiarz, malarz, rysownik, były bokser i „taternik”, a nawet autentyczny kierownik klubu „Szklanka”. Postać barwna, zagorzały biesiadnik, znawca i amator przetworów i naturalnych destylatów, grzybiarz, autor i bohater wielu anegdot i „mrożących krew w żyłach wydarzeń”, obieżyświat. Samotnik o gołębim sercu, skrzętnie ukrywający swoją prawdziwą, artystyczną i wrażliwą naturę. Prawdziwy artysta. 14 stycznia 2005 roku w galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu została otwarta duża wystawa malarstwa Wiktora.

ARTYŚCI Z NASZEGO PODWÓRKA1.jpeg

Wiktor Antoni Dżochowski urodzony 9 kwietnia 1944 r. w Delatynie. Edukację plastyczną rozpoczął w Liceum Sztuk Plastycznych w Bielsku-Białej a natępnie w Jarosławiu. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie zakończone dyplomem w roku 1973 na Wydziale Rzeźby w pracowni prof. Jacka Pugeta i prof. Mariana Koniecznego. Od tego czasu związany z Przemyślem, gdzie mieszka i pracuje twórczo. Brał udział w wielu wystawach środowiskowych.

Uprawia malarstwo, rzeźbę, sztukę sakralną (projektuje i realizuje polichromie, rzeźby, płaskorzeźby, itp.). Brał udział w wielu plenerach w Polsce i za granicą. W latach 1996 - 2004 zrealizował wystawy indywidualne w Polsce (Warszawa, Przemyśl), Francji (Paryż), Austrii (Insbruck, Malbun) i Belgii (Antwerpia). Jego prace znajdują się w zbiorach państwowych, prywatnych i kościelnych w kraju i za granicą - m.in. w Szwecji, Austrii, Niemczech, Francji, Belgii, Grecji, Macedonii, Czechach, Słowacji i USA.

„Gdyby Wiktor Dżochowski postanowił kiedyś wznieść dom dla swoich wewnętrznych światów, musiałby posłużyć się lekką napowietrzną konstrukcją, która ledwie trzymałaby się ziemi. Wewnątrz znalazłyby się wizje dalekich, ale ogrzanych ciepłym światłem miast, niknących w górskich przestrzeniach wiosek i nieznanych galaktyk. Opodal głębin lasów, w których przeglądają się zapomniane wody, rozciągałyby się oswojone łąki i uroczyska, dostępne tylko tym, którzy potrafią je dostrzec. Zwierzęta, ludzie i obiekty byłyby tylko emocjonalnymi znakami pozbawionego ciężaru życia.

Jeśli rolą artysty jest zostawienie materialnego śladu, czekającego na kolejne jego odczytania, to dziś wydaje mi się, że Dżoch wykonując ją rzetelnie i pracowicie, daje mi do zrozumienia, iż kompozycja kształtów i barw na obrazie jest tylko rodzajem niedoskonałego odbicia, zwielokrotnionym echem idealnej rzeczywistości, niedostępnej w całości naszym zmysłom. Piękno nas przerasta, dlatego można je zaledwie musnąć, próbując uchwycić i zanotować jego migotliwe, zmienne przejawy na płótnie, desce czy papierze. Pracując dzień po dniu, pokonując własne ograniczenia, artysta słucha siebie, ale także stara się poza siebie i otaczający go świat wykraczać, zachowując pełną świadomość, że jest tylko drobiną rzuconą w ogrom czasu i przestrzeni.

W malarstwie artysty wzorcem bywa często natura. Wiktor, bardzo czuły na jej urok, lubi szkicować i malować
w plenerze. Obrazy, które powstają w ten sposób są nasycone powietrzem - dają wrażenie lekkości i świeżości. Rozpoznawalny dla jego malarskiego stylu zdecydowany gest, podkreślony czystą, niekiedy nawet surową kolorystyką zdaje się trwać poza płaszczyzną obrazu. Szczegół oddany ledwie w zarysie ewokuje nastrojowe niedopowiedzenie. Może dlatego, mimo wyrazistej ekspresji, malarstwo Dżocha jest tak subtelne i delikatne”.

(Krystyna Chłoniewska, katalog wystawy Wiktora Dzochowskiego w Galerii Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu, wrzesień 2002)

2 Pejzaż, 2004 − olej / olej / płyta (60 x 80 cm)

„Jako rzeźbiarz pomieścił po kościołach co niemiara sakralnych dzieł, zdobywał w konkursach nagrody. Największym walorem jego rzeźb jest dynamika. Malarstwo olejem, akrylem i akwarelą przesycone jest zaś poetyką Ziemi Przemyskiej. Bogactwo form, koloryt łąk, pól, lasów, gór i rzek - wszystko to odnaleźć można w pracach artysty wrażliwego, jak mało kto czującego naturę. Wiktor Dżochowski jest emerytowanym patriotą bieszczadzkich borów, szczerze mówiąc: w stanie zasłużonego spoczynku, ale dziś legendy o jego wyczynach i przewagach krążą wśród miejscowych drwali i innych mięczaków.

W twórczości swej Dżochowski często nawiązuje do owych dni chwały, kiedy to ponoć bratał się z Josepczukiem. Ponieważ ten demon polski jest mało jeszcze znany, przekazujemy co doc.dr Paweł Grzebuła w swoim eseju „San i jego legendy” pomieścił: .....siedlisko jego, czyli nora - na Zasaniu, najchętniej bytuje jednak w lasach Pogórza Przemysko - Dynowskiego i Bieszczadów. Ostatnio zasłyszano o nim również w lasach zielonogórskich i w Puszczy Kampinowskiej. Dżochu przybiera postać wysokiego mężczyzny z długimi wąsami i włosami - raz zielonymi a raz czerwonymi.Często przeradza się w nagły wicher, ogień czy ulewę. Dżoch znany jest także jako Dziad Nad Bieszczadzkie Dziady i z tego powodu nosi czasem maczugę - berło, na podobieństwo swoje uczynione, nota bene też znane. Dżochu na ogół działa w dzień, choć w dolinie Sanu słyszano go i po nocach. Nie jest demonem złośliwym, wszelako potrafi psuć, swawolić i wielce brudzić. Oto niektóre przekazy: - Dżoch łby Pietuchom urywa / Pietuch, zwany też Chytrym to także demon Pogórza/ - twierdzi mężczyzna z Przemyskiego, również inne źródła pisemne. - W Sanie mało wody: Dżochu muchomorów pojadł, tera pragnienie gasi! - twierdzi 60-letni leśnik spod Ulucza. - Jesienią 1987 czterech chłopa jechało wozem marki VW-garbus, grzecznie wzdłuż Sanu.Traktem.Dżoch wóz do rowu zrzucił. Słychać było Dziadowski Śmiech, ale nikomu nic się nie stało, - relacja dwóch naocznych świadków, ludzi skądinąd poważnych i wiarygodnych. Na równinach Dżoch z Józefem Tkaczókiem bywa porównywany...” No tak, miało być o Wiktorze Dżochowskim, zatem: Jako rzeźbiarz pomieścił po kościołach...”

(Marcin Niziurski, katalog wystawy Wiktora Dzochowskiego w Galerii Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu, wrzesień 2002)

Pejzaż, 2002 − olej / płyta (60 x 80 cm)

 

         Zobaczyłam Dżocha,

chociaż dość długo nie mogłam

dostrzec nic

prócz mocno zniszczonej skały.

Trwał na swojej kosmicznej ziemi

świetlistych kropli i jasnych barw,

lasów odbitych w korze drzew,

smukłych,ledw ie muśniętych

kształtem zwierząt i roślin

delikatnych, naznaczonych wodą.

Oddychał tak lekko, jak malował.

 

(Krystyna Chłoniewska, katalog wystawy Wiktora Dzochowskiego w Galerii Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu, wrzesień 2002)

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 04-04-2016 13:00