13 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Polemika do komentarza ”Przemyśl umiera” lub „Rozkaz: odwołać”

Do tej pory nie zdarzało mi się odnosić do zwykle subiektywnych komentarzy dziennikarskich, ale tym razem muszę zareagować. Może dlatego, że komentarz w internetowym wydaniu tygodnika „Życie Podkarpackie” został opatrzony tytułem „Przemyśl umiera” („ŻP” z 9 marca 2016 r.), co jest powtórzeniem różnych absurdów, powierzchownych i pochopnych opinii powtarzanych od lat. W krótkim komentarzu pojawiają się nieprawdziwe stwierdzenia, przekręcone fakty i to przede wszystkim nie może pozostać bez odpowiedzi.

Całość jest wpleciona w kontekst sesji nadzwyczajnej, dlatego od tego wydarzenia należy zacząć. Większość komentujących skupia się na sposobie zwołania sesji i przechodzi do porządku dziennego nad tym, że jej zwołanie zostało spowodowane złamaniem prawa przez grupę radnych, którzy opuścili obrady w dniu 25 lutego – o czym pisała Pani Przewodnicząca Rady Miejskiej. Nie ma sensu bardziej szczegółowo komentować kuriozalne oświadczenie 4 radnych, o utrudnionym kontakcie telefonicznym i mailowym z nimi.

Wracając do głównej treści komentarza – piszący chwali się, że był „na wszystkich sesjach Rady Miasta Przemyśla”. Pomijam, że w Przemyślu mamy Radę Miejską a nie Radę Miasta, co autor powinien zapamiętać będąc, jak twierdzi, tak częstym gościem jej obrad. Z moich obserwacji wynika też, że przez ostatnie 9 lat nie widziałem przedstawiciela mediów, który byłby na każdej sesji, przeważnie także żaden z nich nie śledził ich do końca obrad. To istotne dla tezy wygłoszonej w komentarzu, ponieważ wolne wystąpienia, interpelacje i zapytania radnych przez ostatnie kilka lat były na końcu porządku obrad. Na palcach obu rąk policzyłbym także posiedzenia komisji Rady Miejskiej, w których uczestniczył jakikolwiek dziennikarz. To również istotne dla tezy p. Redaktora, bo właśnie tam dyskusje mają charakter zdecydowanie bardziej merytoryczny, niż na sesji, szczególnie w obecności mediów.

Autor komentarza wymienia kilka przykładów „uchwał krzywdzących wyborców”. Po kolei - podniesienie podatku od nieruchomości – tak to prawda. Niestety piszący nie zadał sobie trudu, aby poszukać odpowiedzi na pytanie dlaczego i co to dało ogółowi mieszkańców? A odpowiedź jest prosta - właśnie między innymi dzięki temu działaniu nasze miasto przestało się zadłużać, a po raz pierwszy do wielu lat jednostki oświatowe rok 2015 skończyły bez zobowiązań wymagalnych. Wprawdzie, jak twierdzi wiele osób, kiepski ze mnie ekonomista, ale w kwestii zadłużenia mogę powiedzieć krótko – kłamstwem jest stwierdzenie, że miasto się dalej zadłuża. Stan zadłużenia na koniec 2014 r. wynosił 190,7 mln zł, a na koniec 2015 r. – 181,1 mln zł, poziom jaki zamierzamy osiągnąć w 2016 r. to 175,2 mln zł

Powiedzieć, że drażni, to za mało, bo też denerwuje swoją bezrefleksyjnością z uporem maniaka powtarzane hasło o likwidacji Szpitala Miejskiego. Powiem to po raz pierwszy - zaczynam żałować, że kilka lat wcześniej zdecydowaliśmy o przejęciu szpitala wojskowego, a ja do tego przyłożyłem obie ręce. Powiedziałbym nawet egoistycznie, ale jednak z, mam nadzieję, wyczuwalnym sarkazmem - niechby wojsko go zlikwidowało, wtedy problem nie byłby nasz. Jestem jednak pewien, że wówczas ten sam Redaktor (jak i wielu innych) wieszałby psy na Prezydencie Miasta, za nieprzejęcie tej jednostki. Ciekawe także, czy kiedy za jakiś czas pojawią się nowe oddziały na Słowackiego, piszący komentarz dla „Życia Podkarpackiego” przyzna, że jednak nie miał racji?

Oczywiście Prezydent i jego zastępcy są winni likwidacji Gimnazjum nr 2, ale chyba tylko przez to, że mając jedynie po dwoje dzieci, przyczyniają się do niżu demograficznego. Pamięć ludzka, jak wiadomo jest zawodna, być może dlatego tak wielkiego wysiłku wymaga przypomnienie sobie niektórym krytykującym tę decyzję, że parę lat wcześniej Prezydent przewidywał scenariusz likwidacyjny. Właśnie dlatego proponował utworzenie zespołów złożonych z przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów, co przy rozłożeniu kosztów zapewniłoby dopływ uczniów na wszystkie poziomy kształcenia. Niestety ówczesny kurator zablokował taką możliwość, a radni odmówili zgody na utworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych, które dzisiaj złagodziłyby skutki zamieszania z 6-latkami.

Fakt - Prezydent i radni nie stworzyli nowym miejsc pracy. Powiem więcej, nawet je zlikwidowali. A dokładnie 16 miejsc pracy w Urzędzie Miasta w 2015 r., ale to chyba były likwidacje oczekiwane. Nikt ze wskazanych osób nie jest od tworzenia miejsc pracy, bo mogą one tworzyć miejsca pracy jedynie w urzędzie lub podległych im spółkach. Tak Prezydent, jak i radni są od tego, aby stwarzać warunki do powstawania nowych miejsc pracy i kierując się tym celem między innymi zwiększyliśmy dług miasta realizując m.in. drogi obwodowe, bo przedsiębiorca, jak i jego klient muszą do firmy przede wszystkim dojechać.

Wiem, że moja polemika to walka z wiatrakami. Każdy ma prawo mieć inne zdanie i należy się z tego prawa cieszyć, ale nie zgodzę się na to, aby ktokolwiek oceniając również moją pracę, tak bardzo mijał się z prawdą.

Zastępca Prezydenta

Grzegorz Hayder

Opublikował: Witold Wołczyk | Data publikacji: 22-03-2016 13:19
Modyfikował: Witold Wołczyk | Data modyfikacji: 22-03-2016 15:48