7.4 °C
  • PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

"Nasz Przemyśl"

Co wiemy o naszych „korzeniach” ?

Cechą wyróżniającą Przemyśl spośród najstarszych polskich miast jest jego unikalna historia. Będąc spadkobiercami wspaniałego dziedzictwa wieków, mamy nie tylko przywilej, ale też obowiązek, by je pielęgnować, pomnażać i promować skoro jest naszą dumą i zaszczytnym rodowodem. Od jedenastu lat na łamach miesięcznika „Nasz Przemyśl” prezentujemy teksty rodzimych autorów, które służą temu celowi. Większość z nich to opracowania wyjątkowe, niepublikowane nigdzie więcej. Sięgając do pierwszych edycji pisma, chcemy przypomnieć niektóre z nich i na tę wędrówkę do „źródeł” pragniemy zaprosić wszystkich przemyślan. Jednocześnie redakcja licząc na współpracę, skłonna jest opublikować nieznane dotąd materiały zachowane w archiwach prywatnych, czy też epizody zapisane w pamięci. Chcemy ocalić je od zapomnienia, bo przecież ludzie odchodzą, a wraz z ich śmiercią umiera także historia.

Redaktor Naczelny Krzysztof Fil

  • 01-	Grupa uczniów Gimnazjum na Zasaniu – obrońców Przemyśla, pierwszy od lewej stoi Marian Schultz, fot. ze zbiorów prywatnych M. Dumy. W 90-tą rocznicę walk o Przemyśl w 1918 roku (część II) „PRZEMYSKIE ORLĘTA” obrońcy polskiego Przemyśla 13-12-2017 15:20

    aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, grudzień 2008 (Nr 51)

    W dniu 11 listopada rozpoczął się ostateczny bój o Przemyśl, w którym istotną rolę odegrali żołnierze „kompanii studenckiej”. W jej skład wchodzili uczniowie przemyskich szkół, w tym głównie Gimnazjum Polskiego  na Zasaniu, Krajowej Szkoły Kupieckiej oraz Gimnazjum Polskiego nr 1.

  • Przemyskie_ogrody2.jpeg Przemyskie epizody listopada wolności. 11-01-2016 12:18

     aut. Lucjan Fac, listopad 2004.

    L istopad jak zwykle skłania nas do refleksji historycznej, którą najczęściej wywołuje Święto Niepodległości oraz, chociaż coraz rzadziej Powstanie Listopadowe. Ten polski miesiąc, jak to określił Wyspiański ustami Wielkiego Księcia Konstantego Pawłowicza  w „Warszawiance”, ma w swojej historii każde polskie miasto, każda wieś. W naszym przypadku wydarzenia listopadowe związane były z lwowskimi potwierdzając odwieczny związek pomiędzy tymi miastami. Á propos, trudno nie zgodzić się z tak często powtarzanym przez starsze pokolenie powiedzeniem, że Przemyśl bez Lwowa, jest jak księżyc, który wypadł z orbity Ziemi.

  • Koszary artylerii w Pikulicach. Początek XX wieku..jpeg Nie zostały nawet ślady podków 02-11-2018 09:46

    aut. Lucjan Fac, „Nasz Przemyśl”, czerwiec 2009 (Nr 57)

    Wojsko jest nieodzownym elementem  tradycji Przemyśla. Złożyło się na to wiele przyczyn, wśród których dominującą zawsze było jego położenie strategiczne. W szczególny sposób unaoczniło się to w połowie XIX wieku podczas Wiosny Ludów i kilka lat później podczas Wojny Krymskiej. Pod panowaniem habsburskim Przemyśl, i szereg okolicznych miejscowości, został zabudowany koszarami wielu jednostek wojskowych składających się zarówno na załogę Twierdzy jak i austro - węgierski Korpus nr  X (składał się z dwóch dywizji piechoty: 24 stacjonującej w Przemyślu oraz 2 stacjonującej w Jarosławiu.
     

  • Komendant ochrony Marszałka Piłsudskiego kpt Bolesław Z_edytowany_wstęp.jpeg W cieniu Marszałka Piłsudskiego Mieczysław i Bolesław Ziemiańscy – ojciec i syn. 08-10-2018 15:22

    aut. Jan Krzysztof Mudryk - Wiślicki, „Nasz Przemyśl”, maj 2009 (Nr 56)

    Po raz pierwszy ppłk. Bolesława Z. Ziemiańskiego zobaczyłem w 1970 roku. Miałem wówczas 13 lat. Mama ubrała mnie w garnitur i pojechaliśmy na ulicę Szarą 14, aby przekazać jakąś bardzo ważną, rodzinną wiadomość od rodziny z Przemyśla. Nie wiem dlaczego, ale miałem duszę na ramieniu, gdy słyszałem powtarzane mi słowa mojej mamy o Marszałku Piłsudskim i B. Z. Ziemiańskim. Był to wysoki, niezwykle postawny mężczyzna. Wyglądem, swoimi ruchami przypominał postacie z archiwalnych filmów ukazujących przedwojenny Paryż północy, czyli Warszawę. Była w tej sylwetce dystynkcja połączona powolnością ruchów spowodowaną chorobą. W korytarzu paliło się słabe światło. Ziemiański przywitał się z moją mamą i patrząc mi w oczy zapytał : „A Janek nie wejdzie do środka?” . Jego spojrzenie i te sekundy  bardzo dobrze zapamiętałem, ponieważ chciałem być obecny przy rozmowie i przypatrzeć się z bliska człowiekowi, który na co dzień był w pobliżu historycznej postaci. Wbrew moim oczekiwaniom mama powiedziała, że obecność syna nie będzie wskazana. Wizyta nasza trwała około 20 minut. Siedziałem na krzesełku w korytarzu i czekałem, kiedy otworzą się drzwi. Tak poznałem szefa osobistej ochrony Józefa Piłsudskiego. Pozostałem na wiele lat z obrazem tego przedwojennego oficera. Twarz jego, w miarę upływu czasu zaczynała się rozmywać. Jednakże,  gdy gdziekolwiek pojawiała się postać Komendanta łączyłem ją z przemyska rodziną Ziemiańskich. W żadnym  ze znanych mi archiwalnych  filmów, na żadnym przedwojennym zdjęciu oraz w niezbyt wielu współczesnych wydaniach albumowych  przedstawiających międzywojenne  sceny np. z Sulejówka, z życia legionowego, z Belwederu, Zamku  nie przedstawiały kapitana Ziemiańskiego, zaś niektóre wmawiały błędnie czytelnikom, że to jest właśnie kpt. Bolesław Ziemiański.

  • Mieczysław Ryszard Ziemiański z lewej strony i Bolesław_m.jpeg W cieniu Marszałka Piłsudskiego. Mieczysław i Bolesław Ziemiańscy – ojciec i syn. 25-09-2018 11:44

    aut. Jan Krzysztof Mudryk - Wiślicki, „Nasz Przemyśl”, kwiecień 2009 (Nr 55)

     

    W pamięci rodziny ppłk B. Z. Ziemiański pozostawał jako adiutant Piłsudskiego. Tak określano jego pracę dla Marszałka, gdy wymieniano w kręgu rodzinnym jego imię. Postać  podpułkownika otaczał nimb tajemnicy, osoby mającej bezpośredni niemalże dostęp i wiedzę o Piłsudskim, jego życia rodzinnego, spotkań i poufnych rozmów. Nigdy nie mówiono dużo o nim, jakby spoczywała jakaś klauzula zabraniająca dopytywania się i wścibskiego wglądu w przeszłość lat międzywojennych a tym bardziej powojennych losów szefa osobistej ochrony Belwederu i Marszałka Józefa Piłsudskiego. Sam też dokonał takiego wyboru, pozostając w cieniu. W rodzinie o nim zawsze padały urywane zdania, jakaś zaduma, może współczucie. Nie wymieniało się tytułów wojskowych.

  • Kard. A. Hlond i kard. A. Sapieha w Gnieźnie na uroczystościach 950-lecia śmierci św. Wojciecha w Gnieźnie 26 IV 1947 r. Sługa Boży August Hlond Pierwszy Dyrektor placówki salezjańskiej w Przemyślu 24-08-2018 15:49

    aut. Ryszard Jóźwik, „Nasz Przemyśl”, kwiecień 2009 (Nr 55)

    W październiku 2008 roku minęła 60 rocznica śmierci Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda, dziś Sługi Bożego, który zapewne w niedługim czasie zostanie zaliczony do grona błogosławionych. Kapłan ten przez 55 lat związany był ze Zgromadzeniem Księży Salezjanów.

  • 04.jpeg Przemyski Rynek 03-08-2018 16:15

    aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, kwiecień 2009 (Nr 55)

    Najważniejszą, centralną częścią starego miasta jest jego główny plac – Rynek. Ta pusta przestrzeń w samym środku miejskiej starówki stanowi jego serce. Używając poetyckich porównań, Rynek każdego starego grodu stanowi odbicie jego ducha, jest materialnym odzwierciedleniem jego dziejów. Zazwyczaj jest to również miejsce, gdzie swoją siedzibę posiadają najważniejsze urzędy miejskie, na czele z magistratem. Rynek i jego zabudowa jest również reprezentacyjną wizytówką miasta, dowodem jego historii i świetności.

  • MPF-2171 Panorama Przemyśla z 1880.jpeg PRZEMYŚL „Najzacniejszy plac broni Galicji” 20-07-2018 15:03

    aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, marzec 2009 (Nr 54)

    Wjeżdżając do Przemyśla pociągiem od strony Krakowa, podróżny ujrzy panoramę starego miasta, którego strome uliczki prowadzą ku tajemniczemu kurhanowi na szczycie Zniesienia, na którego zboczach położone jest od setek lat jedno z najstarszych i najpiękniejszych miast Polski. W wielu pamiętnikach i listach osób, które odwiedziły Przemyśl na przestrzeni stu kilkudziesięciu lat, można odczytać wrażenie, jakie wywarł niepowtarzalny widok symfonii wież przemyskich świątyń, kazimierzowskiego zamku i starówki, która leniwie z ciężarem wielu wieków schodzi tarasami do srebrzystego Sanu, dzielącego miasto na dwie części.

  • o4.jpeg Anioł Stróż Polski w Przemyślu. Życie ks. Bronisława Markiewicza świadectwem proroctwa z 1863 roku. 28-06-2018 12:24

    aut. Jacek Błoński, „Nasz Przemyśl”, luty 2009 (Nr 53)

    Od tysięcy lat wiele ważnych momentów w dziejach narodów i religii poprzedzane było pojawianiem się „dziwnych istot”, które oznajmiały ludziom wojny, kataklizmy, ale też wydarzenia szczęśliwe. W historii chrześcijaństwa rolę „bożych posłańców” pełnią anioły. Ponad 145 lat  temu w Przemyślu miał ukazać się sam Archanioł Michał i przepowiedzieć wybuch II wojny światowej oraz Polaka – papieża.

  • Obraz 123.jpeg Kartki ze sztambucha 19-06-2018 10:04

    aut. Rita Legumina-Dwernicka, „Nasz Przemyśl”, luty 2009 (Nr 53)

     

    …”Dziś gdy pisanie wierszy nie jest już zaletą

    I coraz trudniej myślą olśniewać i wzruszać,

    Jakich kilka słów skreślić, by zdradliwe echo

    Ironią nie smuciło białych kart sztambucha?”

    (Anna Woźniak „W sztambuchu” – fragm.. wiersza Wyd. „Wiersze sztambuchowe” Oficyna Bibliofilów Łódź 2000r.)

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Podanie moich danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do realizacji usługi. Jestem świadomy/ma iż mam możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych jest Gmina Miejska Przemyśl z siedzibą Rynek 1, 37-700 Przemyśl